*OCZAMI TRIS*
Idąc w stronę gabinetu Dumbledore'a przypomniałam sobie ton
głosu Stelli, jej kpiący uśmiech i triumf w oczach. I znowu miałam
ochotę jej przywalić. Mam nadzieję, że jej tam nie będzie. Jestem pewna,
że już u dyrektora była i on teraz chce ze mną porozmawiać. Boże,
dlaczego?
Była tam. Ona tam była. Siedziała sobie spokojnie w
fotelu na przeciwko Trzmiela. Znacie to uczucie, kiedy na sam czyiś
widok robi wam się niedobrze? Tak? No to ja mam tak ze Stellą. Jeny, jak
ja nią gardzę.
- Dobry wieczór Tris, usiądź proszę - powiedział
Dumbledore uprzejmie. Spojrzałam na niego podejrzliwie i usiadłam w
fotelu obok Stelli, nawet na nią nie patrząc. - Stella powiedziała mi o
zajściu na wieży zegarowej.
- Tak, domyślam się - powiedziałam zimno.
-
Mogłabyś mi wytłumaczyć, co robiłaś sama na wieży? - widziałam
dezaprobatę w jego oczach i nagle poczułam wyrzuty sumienia. Ale
przecież nie zrobiłam nic złego!
- Chciałam zostać sama, jak pewnie
pan wie rodzice chcą się ze mną spotkać. Chciałam to przemyśleć. - Cudem
zapanowałam nad drżeniem głosu.
- Poszłaś tam, żeby pomyśleć? -
spytał spokojnie, ale w jego oczach czaiło się zdenerwowanie. Kiwnęłam
lekko głową. - Nie mogłaś pomyśleć w dormitorium, albo gdziekolwiek,
gdzie chodzą ludzie?
- Ja... - zaczęłam, ale urwałam nie wiedząc co
powiedzieć. Zerknęłam na Stellę kątem oka, a Dumbledore wziął głęboki
oddech i zaczął spokojnie:
- Dobrze, przedstaw mi proszę swoją wersję wydarzeń.
Zaczęłam mówić co po kolei się stało od momentu, w którym usiadłam na
posadzce. Kiedy skończyłam dyrektor spojrzał najpierw na mnie, a później
na blondynkę.
- Dobrze, wasze wersje wydarzeń nie różnią się za
bardzo. - Niemożliwe. Stella powiedziała prawdę? Nie wierzę. - W związku
z tym obydwie dostaniecie szlaban. Stello, ty jutro o siedemnastej staw
się w gabinecie profesor McGonagall, a ty Tris, u mnie - powiedział.
Wytrzeszczyłam oczy i spojrzałam na niego przerażona. Dlaczego?
Wolałabym już mieć szlaban u Filcha.
- Słucham? Dlaczego ja mam mieć
szlaban u McGonagall a ona u pana? - warknęła Stella. Oj, uważaj
Benson, bo przekroczysz granicę.
- Bo tak postanowiłem, panno Benson. Możecie już iść - powiedział szorstko.
Wstałam i wyszłam mrucząc ciche "Do widzenia". Zbiegłam po schodach i
ruszyłam przez korytarz w stronę wieży. Weszłam do PW i ruszyłam w
stronę kominka potrącając po drodze kilku pierwszaków.
- Mam szlaban z Dumbledorem - powiedziałam siadając obok Syriusza.
- To nie tak źle, nie? - powiedziała Lilka. - On cię lubi.
-
Obecnie jest na mnie wściekły - mruknęłam. - Idę spać - stwierdziłam.
Nieważne, że była dopiero dziewiętnasta. Nikt mnie nie zatrzymywał.
Przebrałam sweter na bluzę Syriusza i wzięłam do ręki pierwszą z brzegu mugolską książkę i zaczęłam czytać.
*NASTĘPNY DZIEŃ, 16:55*
Ja się dziwię, że jeszcze nikt przeze mnie nie umarł. Nie chodzi
mi nawet o te cholerne burze. Po prostu jak się wkurzę to mam ochotę
coś zdemolować i CZĘSTO to robię. Na szczęście jeszcze nigdy nikt przy
tym nie ucierpiał. Może oprócz portfela rodziców, którzy wyciągali mnie z
aresztu, bądź pokrywali naprawy. Teraz jak tak myślę, to to wina Marka i
Harry'ego. Chociaż tylko częściowo.
Ale tak przechodząc o
rzeczy. Idę sobie do gabinetu Trzmiela, mam pięć minut, a dopiero
wyszłam i muszę się spieszyć, ale OCZYWIŚCIE nie mogę dojść tam
spokojnie, bo na korytarzu MUSIAŁ stać Filch i Smarkerus.
Stali
obok łazienki Jęczącej Marty, a Filch wydzierał się na Smarka. Od razu
pomyślałam o sytuacji sprzed kilku dni, kiedy Irytek powiedział mi o
łazience tej uwalonej jakimś eliksirem. Zwolniłam i nadstawiłam uszu,
żeby usłyszeć o co chodzi.
- ... znowu zaczynasz... jeśli nie zadziała... powiem dyrektorowi... - docierały do mnie tylko urywki jego wypowiedzi.
- Na pewno zadziała... więcej czasu... Slughorn podejrzewa... mam mało prób... - Stanęłam jak wryta.
Filch coś knuje razem ze Snapem i zdecydowanie nie powinnam o tym
wiedzieć. Muszę znaleźć Irytka, pomyślałam. Ale najpierw spokojnie
odbędę szlaban i nic nie powiem Trzmielowi. Ruszyłam przed siebie siląc
się na obojętną minę.
- Czego tu szukasz, Potter? - warknął poirytowany woźny. Spojrzałam na niego niechętnie.
- Idę do dyrektora - powiedziałam oschle i chciałam iść dalej, ale odezwał się Smark.
- Słyszałaś o czym mówiliśmy? - spytał. Spojrzałam na niego z odrazą.
-
Nie, Smarku, nawet bym nie chciała. A teraz zjeżdżaj, śpieszy mi się -
powiedziałam opryskliwie i odeszłam. Wolałabym nie słyszeć.
Po
kilku minutach byłam już na schodach prowadzących do gabinetu dyrektora.
Zerknęłam na zegarek. Spóźniłam się, ale tylko minutę, może nie
zauważy.
- Dzień dobry - powiedziałam wchodząc.
- Dzień dobry,
usiądź - odparł wskazując ręką fotel. Usiadłam i spuściłam wzrok. - Tris
to nie będzie typowy szlaban - zaczął, a ja podniosłam głowę.
- Słucham?
W odpowiedzi wyciągnął spod góry papierów jakąś ogromną i zniszczoną
księgę i położył ją na biurku przede mną. Spojrzałam na nią niepewnie.
Na okładce był napis w łacinie. Magnus Liber de Magicis Carminibus.
- Co to znaczy? - spytałam.
-
Wielka Księga Zaklęć Magicznych - wytłumaczył mi Dumbledore. - To
księga przekazywana z pokolenia na pokolenie. Od wieków przekazywali ją
sobie magowie. Znalazłem ją w tajemnej bibliotece niemieckiego
ministerstwa magii. Jako, że jesteś jedynym żyjącym magiem Księga należy
do ciebie. - Spojrzałam na niego zszokowana. Tak cenna Księga ma być
moja? - Tylko ty możesz jej używać, nikt nie powinien o niej wiedzieć.
Za nic nie pokazuj nikomu jej zawartości. To niebezpieczne.
-
Słucham? - powiedziałam kiedy umilkł. - Nie mogę nikomu o niej
powiedzieć? - Proszę, powiedz, że źle zrozumiałam, błagałam w myślach.
-
Przykro mi, Tris, ale to zbyt niebezpieczne. - Po tych słowach zrobiło
mi się nagle jakoś słabo. Opadłam na oparcie fotela i zaczęłam ciężej
oddychać, głowa zaczęła mnie boleć, a przed oczami pojawiły się czarne
plamy. Obraz zaczął się rozmywać. Zemdlałam.
*OCZAMI SYRIUSZA*
McGonagall wchodzi do PW, woła mnie i Jamesa na korytarz,
idziemy, mówi, że Tris zemdlała i mamy iść do SS, a ona wraca do Stelli
na szlaban. Kiedy spytaliśmy co się stało powiedziała, że wszystkiego
dowiemy się na miejscu. Kiedy natomiast doszliśmy na miejsce nikt nie
raczył nas zaszczycić nawet spojrzeniem. Jedno z łóżek było osłonięte
kotarą i zapewne było to właśnie to, na którym leżała Tris. Najpierw
chcieliśmy pójść do Dumbledore'a, ale ona przecież miała z nim szlaban,
więc on pewnie siedział za tą kotarą razem z panią Pomfrey. Więc
siedzimy i czekamy. James za chwilę zejdzie na zawał, a ja mam ochotę
komuś przywalić.
Kiedy w końcu łaskawie pani Pomfrey z
Dumbledorem wyszli zza tej idiotycznej kotary, nie odsłaniając jej
oczywiście, spojrzeli na nas z zaskoczeniem. No myślałem, że coś mu
zrobię.
- James, Syriusz, co tu robicie? - spytał uśmiechając się
lekko. Już otworzyłem usta, żeby coś mu odpowiedzieć, ale James mnie
uprzedził.
- Profesor McGonagall powiedziała, że Tris tu jest, bo zemdlała - powiedział średnio miło.
- Tak, leży tutaj, możecie się z nią zobaczyć, ale obawiam się, że śpi - odparł najspokojniej na świecie.
- Och, czyli nie zamierza nam pan powiedzieć co się stało? - wycedziłem przez zaciśnięte zęby.
-
Nic się nie stało, Syriuszu, po prostu zasłabłam. - Odwróciłem się
gwałtownie w stronę łóżka. Była cholernie blada, a jej mina wcale nie
wskazywała, że nic się nie stało.
- Oj błagam, Tris. Ludzie nie mdleją od tak, musiało się coś stać - odparłem.
- Nie, naprawdę wszystko w porządku - zapewniła nas, ale mogę się założyć, że James też jej nie uwierzył.
- Nie jesteśmy głupi - wtrącił James.
- James proszę - powiedziała cicho i spojrzała na niego nie pewnie.
I nagle zrozumiałem. Coś się stało, ale nie chce, albo nie może, nam
powiedzieć co. Albo to coś naprawdę niebezpiecznego i lepiej, żebyśmy
nie wiedzieli, albo Dumbledore jej zabronił. Zerknąłem na chłopaka.
Wpatrywał się w siostrę, która unikała kontaktu wzrokowego i ze mną i z
nim.
- Dobra - westchnął w końcu. - Idziesz do Pokoju? - spojrzała na dyrektora i westchnęła.
-
Za niedługo przyjdę - mruknęła i w końcu na mnie przelotnie spojrzała.
Dumbledore ruszył w stronę, a ona ruszyła za nim patrząc na swoje buty.
*OCZAMI TRIS*
Dlaczego ja się tak okropnie czuję? Przecież nie zrobiłam nic złego.
Prawda? Przecież tylko nie powiedziałam im o tej głupiej Księdze. Ale
przecież nie mogę. Jenyyy, zabijcie mnie ludzie! Dlaczego to wszystko
musi być takie skomplikowane i trudne? I dlaczego, do cholery, to ja
muszę być tym głupim Magiem Nocy?
- Tris? - Z zamyślenia wyrwał mnie głos dyrektora.
- Tak? - spytałam patrząc na niego zdezorientowana i ze zdziwieniem stwierdzam, że jestem już w jego gabinecie.
- Dobrze się czujesz?
- Tak, tylko się zamyśliłam. - Usiadłam w fotelu i spojrzałam niechętnie na Księgę leżącą na biurku.
- Więc Tris, wracając - zaczął. - Ta Księga jest naprawdę cenna, musisz ją zawsze mieć przy sobie...
- Słucham? - przerwałam mu chamsko. - Jakim cudem mam ją mieć zawsze przy sobie? Przecież jest ogromna.
-
Właśnie do tego zmierzam, więc nie przerywaj mi jeśli łaska - odparł
już lekko zniecierpliwiony. Kiwnęłam głową. - Nie możesz nigdzie się bez
niej ruszać, zawsze miej ją przy sobie i nikomu o niej nie mów.
Rozumiesz? Nikomu. Ani Jamesowi, ani Syriuszowi. Nikomu. - Pokiwałam
powoli głową. - Księgę zawsze chowaj do tego - mówiąc to wyciągnął z
jakieś szuflady okrągłą, czarną torebkę z ćwiekami. Spojrzałam na niego
zaskoczona. Raz: skąd on wytrzasnął taką torebkę? Jest piękna. I dwa:
jak ona ma mi pomóc w noszeniu tej OGROMNEJ Księgi? - Rzuciłem na nią
zaklęcie zwiększająco-zmiejszające. Możesz do niej wsadzić tak dużo
rzeczy jak chcesz, a miejsce nigdy się nie skończy.
No tak.
Przecież jesteśmy czarodziejami. To logiczne, że możemy zaczarować
torebkę, żeby wsadzić do niej magiczną księgę z zaklęciami. Normalka.
Stwierdziłam, że mu nie odpowiem, bo naprawdę nie miałam pojęcia co.
Dyrektor tylko wsadził Księgę do torebki i mi ją podał.
- Dziękuję, mogę już iść? - powiedziałam dosyć chłodno. Co ja poradzę, że nie wiem co mam myśleć?
- Tak, do widzenia.
- Do widzenia - mruknęłam i wyszłam.
Jedyne o czym teraz marzę to iść spać, ale pewnie zostanę zasypana
pytaniami Syriusza i Jamesa co też się takiego stało, że zemdlałam.
Przygotuj się na długi wieczór, Potter.
***************************************************************
DOBRY
WIECZÓR. Oto jestem, a to dlatego, że pani od polskiego się zlitowała i
nie zadała nam nic do domu, ale właśnie sobie przypomniałam, że mam
jutro kartkówkę z niemca, a w ogóle do książki nie zajrzałam. WITAJ
PIERWSZA PAŁO! Przewidziałam to.
Ale do rzeczy! Jak Wam się rozdział
podoba? Hmmm? Bo muszę z dumą powiedzieć, że mi się podoba. Co myślicie o
Severusie i Filchu? I co myślicie o Księdze? Proszę o komentarze.
Jeszcze
chwilę sobie pogadam, ok? Jak tam u Was w szkole? U mnie całkiem,
całkiem. Klasa ujdzie, nauczyciele całkiem spoko, tylko niektórzy
niemiłosiernie nudni. Ogólnie szkoła mi się podoba. Tylko strasznie dużo
nam zadają. Poważnie, pierwszy raz nie mam zadania z polskiego.
Rozdział nie sprawdzony, bo Natalia mnie zabije, jeżeli TERAZ go nie dodam, więc dodaję.
Ela^^
PRZEZ TEN ROZDZIAŁ
OdpowiedzUsuńTEN ROZDZIAŁ
TEN ROZDZIAŁ
OSZAAALAŁAAAM
Myślę, że Zenuś (wcale nie sprawdzałam imienia w Google) się nie obrazi :'') Ale chwilunia, chwilunia *dźwięk przewijania* WIDZISZ MOJĄ PIĘKNĄ PROFILÓWKĘ!?!? TO JEST REMUS! REMUS W SWETRZE! REMUS Z LIZAKIEM! Moje trzy miłości zawarte w jednym arcie! Czyż to nie jest cudowne?
Przechodząc do rozdziału:
Pierwsze co mi przyszło do głowy to...
JEEENNY! MAM NA IMIĘ JENNY! MOŻE TO COŚ ZMIENI! :D
Twoje opisy są genialne :D "Była tam. Ona tam była" - no tak mi się to podoba, że...JENY. Niedobrze to mi się robi jak widzę obściskujących się ludzi z równoległej... oszczędzę Ci szczegółów :'')
Łejcik, momencik, chwilunia.
Coś mi tu nie gra.
Dlaczego nasz "kochany" Dumbl się tak nerwuje? Hmm? Co to przesłuchanie? Zachowuje się normalnie jak mój facio z chemii!
Co zrobisz? Nic nie zrobisz.
Dumbledore jest podejrzany. On coś wie. A ja nie wiem co. Na rozklejone pierogi (najgorsze przekleństwo).
"albo gdziekolwiek, gdzie chodzą ludzie?"
Rozwaliłaś mnie tym tekstem :'') Normalnie jak sąsiadka mojej babci mięso na kotlety. Wiem co mówię, bo mieszka nad babcią i...ja próbuję się skupić, a tu JEBUDUJEBUDUJEBUDU.
Stello Benson,
Ty powiedziałaś prawdę.
Kim jesteś i co zrobiłaś z durną wariatką!?
Szlaban z Albusem, hmm...może być ciekawie!
TRIIS! Nie potrąca się pierwszaków XD
Em...przypomniało mi się takie jedno wydarzonko z dzisiejszego dnia.
<Wychodzę sb szczęśliwa ze szkoły, ale...tłum ludzi czeka na autobus (dojeżdżające wioski). Najkrótsza droga prowadziła przez pierwszaków (sięgających mi najwyżej do pasa) Więc wchodzę do akcji xD
- Przepraszam was kochane dzieci, przepraszam, oj, przepraszam nie chciałam cię nadepnąć, au! uważaj! przepraszam, chcę przejść.
Robiłam przy tym takie ruchy jakbym pływała :'''')
No nieee :''')
Leżę i nie wstaję :'''') "Ja się dziwię, że jeszcze nikt przeze mnie nie umarł" XDDDD Ela jesteś genialna :'') :D
Mark i Harry...blefufuble.
Tris słońce ja Cię rozumiem! Mam ok. kilometra do szkoły (nie jest źle), ale wychodzę za 10, albo za 7. No brawo ja. Ale CIII ZA DUŻO WTRĄCEŃ ROBIĘ! EH! CICHO.
I TUTAJ NASTĘPUJE WYBUCH ENTUZJAZMU, ALE OSZCZĘDZĘ CI GO.
Tak, tak, chodzi oczywiście o...SEVERUSA.
Chwileczkę
nie
nie
nie
CO MOŻE KNUĆ FILCH ZE SNAPE'EM? ALBO SNAPE Z FILCHEM (JAK KTO WOLI)?
NIE WIEM.
Ale się dowiem!
Kiedyś :''')
ŁOOOOOOOOO! (wicz) STARA KSIĘGA!
Nie ma to jak tłumacz google :P XD
Okej, nie może powiedzieć. Czemuu?
ALE CO JEJ SIĘ STAŁO MARYJKO JEZUSKU JA NIE WIEM CO JEJ SIĘ DZIEJE DLACZEGO ONA MDLEJE JA NIE CHCĘ ŻEBY ONA MDLAŁA MDLEINE W ŚRODKU ROZMOWY NIE JEST WSKAZANE. O NIE.
Wspominałam już, że kocham twoje opisy? Nie? No to wspominam! A perspektywę Syriusza to po prostu uwielbiam <3
Biedny James :''( Szkoda chłopaka. Miał mega dobre kontakty z siostrą, a teraz przez to wszystko się te kontakty michrają. Eh. I Syriusz też biedny. Dwa biedaczki z nich. Normalnie bym się z nimi napiła ognistej. No...może gdybym nie była takim DZIECIAKIEM.
OKEJ.
JEST JEDO DOBRE CO WYNIKA Z TEGO ROZDZALIKU.
TOREBECZKA <3
Wychodzi na to, że Trzmiel ma dobry gust :D Czarna z ćwiekami! Chyba, że McGonagall mu pomagała w wyborze...NIE NIE NIE. Odwołuję to :'')
A MOŻE DUMBL MA CÓRKĘ, KTÓRĄ UKRYWA PRZED ŚWIATEM!?
OCH!
Dobra, już mi bije na mózgownicę :''')
Wybacz mi, że kom taki niepoukładany (bardziej niż zawsze)
Lestrange (sentyment i pozory)
PS Godzina 22, a Natalia je sobie fasolkę szparagową z keczupem :'')
MASZ CUDOWNĄ PROFILÓWKĘ!! *drugi raz dzisiaj*
UsuńNo a dlczego ma się denerwować? No pomyśl trochę!
Może tak dlatego, że jest Magiem Nocy, może pokonać Voldemorta i szukają jej Śmierciożercy? Nie przyszło ci to do głowy?
A zobaczysz co knują, zobaczysz... Moja słodka tajemnica... :D
:") Bawi mnie trochę, że wszyscy się tak przejmują tym jej mdleniem. Ale może rzeczywiście jest czym? No nie wiem, nie wiem. Nic nie powiem.
Tak, tak Księga.
No biedaki z nich :(
Kocham tą torebkę <3
Nie chce mi się odpisywać teraz, więc przepraszam za ten mój SKŁAD I ŁAD I PIĘKNO
Ela ^^
KOCHANIE JA WIEM ZAWALIŁAM NO ZAWIODŁAM CIĘ NA CAŁEJ LINII ALE SKARBIE PLS NIE OBRAŻAJ SIĘ NA MAŁĄ KATE
OdpowiedzUsuńja wiem, miałam zaraz po szkole Ci napisać kom, ale tak jakos wszytsko się probiło, że nie wyszło a do tego kom będzie taki krtóki bo mam kurdę pracę i aaaaaaaaa
mój mózg jest wypalony na wylt
dlatego Twój rozdział byltakim chwilowym naprawieniem tej dziury w mojej czaszce<33
on był cudowny
taki sliczny
kurde kocham Twoje rozdziały seriio
i ta Księga
i mdlenie Trisika
I FILCH I SMARK NO DO DIASKA CO ONI TU MI TAM
LOL JAK ONI COS ZROBIĄ
TAK ŻE BUM TRIS W POWEITRZE A Z NIĄ HOGWART
TO WŁASNYMI ŁAPĘCIAMI ICH ZADŹGAM
TEN RZDZIAŁ JEEEEEST SUPER NIE ZAPOMNIJ O TYM KOCHANA NAWET GDY KATE POTTER NIE UMIE GO SKOMENTOWAĆ<33
kisski Eluś
~Kate
Hejo!
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam już wczoraj, ale dopiero teraz mam czas komentować.
Rozdział cudny, jak zawsze. Rozmowa u Trzmiela - właśnie na to czekałam.
Stella!! Jak ja jej nienawidzę!!! Przypomina mi jedną dziewczynę z klasy XD
Filch i Smarkerus. Nie wiem co oni tam kombinują, ale wiem, ze nic dobrego z tego nie będzie..
Dlaczego Tris zemdlała?! Zaczynam się martwić :( Nie mdleje się przecież ot tak sobie, nie?
Torebka na Księgę była mega, sama bym taką chciała. A sama księga, hmm, ciekawe..
Biedni James i Syriusz. Tak się martwią o Tris, a ona nawet nie może im powiedzieć co się dzieje.
Jak już mówiłam, rozdział cudny. Czekam na nexta i weny życzę :*
Aaa... No i jeśli masz ochotę, to zapraszam do siebie.
http://onieznosnejpanniepotter.blogspot.com/
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń