- Pięknie wyglądasz -
powiedział podchodząc bliżej. Ok, Tris, nie rumień się, nie rumień
si.... O nieee, zarumieniłam się. Wszyscy, którzy zostali w PW
przyglądali nam się z zaciekawieniem ( tak, wiem, że to tylko pierwsza i
druga klasa ale wszyscy znają Huncwotów ). Uśmiechnęłam się pewnie i
zatrzepotałam rzęsami.
- Ty też niczego sobie
Black - oparłam patrząc mu w oczy. O Boże, jakie on ma piękne oczy...
Dość. Nie myśl tak o NIM. Nie możesz. Uśmiechnął się zawadiacko. Jednak
możesz. Zaśmialiśmy się obydwoje i ruszyliśmy w stronę wyjścia. - Do
Hogsmead? - spytałam wychodząc z PW.
- Na razie - odpowiedział uśmiechając się tajemniczo.
* OCZAMI SYRIUSZA*
Byłem w PW jakieś
piętnaście minut przed czasem. Wyszedłem z dormitorium, bo nie mogłem
znieść morderczego spojrzenia Jamesa i zaciekawionego spojrzenia Remusa.
Peter znowu gdzieś zniknął. Spojrzałem na zegar. 12:44. Idę. Kiedy
chciałem zamknąć za sobą drzwi ktoś je zablokował nogą. James. Któż by
inny?
- Spróbuj tylko ją
zranić i jesteś martwy - syknął. - Nawet nie próbuj robić tak, jak to
masz w zwyczaju. Nie uwodź jej tylko po to, żeby jej złamać serce.
- Nie tym razem James - odparłem. Naprawdę wszyscy mnie postrzegają jako uwodziciela i łamacza serc?
- No ja mam nadzieję, Łapa - powiedział spokojniej. - Powiedziałeś jej ? - dodał znowu poważnie.
- No praaawie -
mruknąłem. - Jakoś nie było okazji. - I znowu kłamiesz Black. Okazji
było wiele, ale moich chęci wcale. No nie mam serca, żeby jej
powiedzieć. Nie chcę, żeby mnie znienawidziła, a zrobi to, jeżeli jej
powiem. Ale lepiej, żebym ja jej powiedział niż żeby nas kiedyś... Nie,
stop. Powiem jej dzisiaj, ale najpierw przeżyję z nią cudowny dzień.
- Zrób to. Dzisiaj -
powiedział i zniknął za drzwiami. Kiwnąłem głową sam do siebie i
zszedłem po schodach. Początkowo usiadłem w fotelu przed kominkiem, ale
nie mogłem usiedzieć w miejscu więc zacząłem chodzić w tę i z powrotem
po PW. Wszystkie oczy zwrócone były na mnie. W końcu stanąłem pod oknem i
gapiłem się tempo w błonia ignorując spojrzenia, które zdawały się
przebijać mi plecy. Usłyszałem za sobą chrząknięcie, które zdecydowanie
było za głośne, żeby było naturalne. Odwróciłem się. Stała tam w
promieniach słońca. Wyglądała zjawiskowo. Jeszcze bardziej niż zwykle.
Stanąłem jak wryty i po prostu na nią patrzyłem. Patrzyłem. W moich
oczach definitywnie było coś, co jej się spodobało bo się uśmiechnęła.
Nie wiem ile tak stałem. Sekundy, minuty czy godziny. Czas się po prostu
zatrzymał. W końcu ruszyłem w jej stronę. Po kilku krokach się
zatrzymałem. Zlustrowałem ją wzrokiem.
- Pięknie wyglądasz - powiedziałem uśmiechając się po huncwocku i podchodząc jeszcze bliżej. Czułem palące spojrzenia, ale teraz liczyliśmy się tylko my. Zarumieniła się uroczo. Boże, jak ona pięknie wygląda. Uśmiechnęła się i zatrzepotała rzęsami.
- Ty też niczego sobie Black - odparła patrząc mi w oczy. Jenyyy, jaki ona ma piękny kolor oczu. Taki zielony ale nie zielony ( tak wiem, że wszyscy wszystko zrozumieli ) . Uśmiechnąłem się zawadiacko. Zaśmialiśmy się i ruszyliśmy w stronę wyjścia. - Do Hogsmead ? - spytała wychodząc z PW.
- Na razie - odparłem uśmiechając się tajemniczo.
- Pięknie wyglądasz - powiedziałem uśmiechając się po huncwocku i podchodząc jeszcze bliżej. Czułem palące spojrzenia, ale teraz liczyliśmy się tylko my. Zarumieniła się uroczo. Boże, jak ona pięknie wygląda. Uśmiechnęła się i zatrzepotała rzęsami.
- Ty też niczego sobie Black - odparła patrząc mi w oczy. Jenyyy, jaki ona ma piękny kolor oczu. Taki zielony ale nie zielony ( tak wiem, że wszyscy wszystko zrozumieli ) . Uśmiechnąłem się zawadiacko. Zaśmialiśmy się i ruszyliśmy w stronę wyjścia. - Do Hogsmead ? - spytała wychodząc z PW.
- Na razie - odparłem uśmiechając się tajemniczo.
* OCZAMI TRIS *
Był piękny, słoneczny i
ciepły dzień. Aż się wierzyć nie chce, że to już październik. Chciałam
się cieszyć tym dniem bo to prawdopodobnie jeden z ostatnich tak
pięknych dni. Udało mi się to idealnie. I to jeszcze z Syriuszem. No
bajka po prostu. Skierowaliśmy się w stronę wioski. Kiedy tam doszliśmy
brzuch bolał mnie od śmiechu. Weszliśmy do Trzech Mioteł i zamówiliśmy
sobie po piwie kremowym na wynos. Co będziemy siedzieć w środku, skoro
taka piękna pogoda ? Chodziliśmy po Hogsmead do mniej więcej 16:00.
Byliśmy jeszcze u Zonka, w Miodowym Królestwie, jeszcze raz weszliśmy do
Trzech Mioteł i w kilku innych miejscach. Trzy razy minęliśmy Huncwotów
i moje współlokatorki.
- Idziemy na błonia? - zaproponował Syriusz w końcu. - No bo ile można łazić po Hogsmead? - namawiał. - No, i spędzimy więcej czasu tylko we dwójkę - dodał i poruszył znacząco brwiami. Zaśmiałam się i udałam, że się zastanawiam.
- No dobra - powiedziałam po chwili. - Chodźmy.
Kiedy znaleźliśmy się na błoniach rzeczywiście atmosfera stała się bardziej intymna. Rozmawialiśmy swobodniej i już nie tylko o jakiś tam duperelach. W końcu poznałam sytuację rodzinną Syriusza, którą bardzo starannie ukrywał. Ja jemu przedstawiłam między innymi jak wygląda moje życie poza szkołą, na przykład w wakacje, wytłumaczyłam mu gdzie mieszkamy i takie tam. Tak, wiem, że to dziwne, ale musiałam mu tłumaczyć gdzie mieszkamy, bo chociaż przyjaźnimy się pięć lat, to nigdy nie rozmawialiśmy o tym gdzie mieszkamy itp. Około 18:30 obydwoje zamilkliśmy pogrążając się we własnych myślach. Nawet nie zauważyłam kiedy zrobiło mi się chłodno i odruchowo wtuliłam się w niego, a on objął mnie ramieniem.
- Chodź, pokażę ci coś - powiedział po dłuższym czasie. Ruszyłam za nim bez słowa. Zaczęliśmy przedzierać się przez zarośla. Szedł przede mną torując mi drogę. Po mniej więcej pięciu minutach weszliśmy na dróżkę tak szeroką, ze mogłam bez problemu iść obok niego i jeszcze ktoś mógłby iść obok. Kiedy stanęliśmy na polanie, chociaż równie dobrze mogłabym nazwać to plażą, zaparło mi dech w piersiach. To miejsce było przecudowne. Mniej więcej 3/4 polano-plaży zajmował piasek. Ten wąskie pas, który pokryty był trawą znajdował się jeszcze w świetle słońca. Dokoła rosły trawy przerastające Syriusza wzrostem, o mnie nawet nie mówiąc. Z boku rósł jeden rozłożysty dąb, który dawał dużo cienia. Mniej więcej 1/3 " plaży " była zalana wodą, która sięgała mi tak na oko do kostek. Stałam i rozglądałam się po tym miejscu otępiałam tak długo aż Łapa stanął przede mną zasłaniając mi widok. Spojrzałam na niego trochę nie przytomna.
- Idziemy na błonia? - zaproponował Syriusz w końcu. - No bo ile można łazić po Hogsmead? - namawiał. - No, i spędzimy więcej czasu tylko we dwójkę - dodał i poruszył znacząco brwiami. Zaśmiałam się i udałam, że się zastanawiam.
- No dobra - powiedziałam po chwili. - Chodźmy.
Kiedy znaleźliśmy się na błoniach rzeczywiście atmosfera stała się bardziej intymna. Rozmawialiśmy swobodniej i już nie tylko o jakiś tam duperelach. W końcu poznałam sytuację rodzinną Syriusza, którą bardzo starannie ukrywał. Ja jemu przedstawiłam między innymi jak wygląda moje życie poza szkołą, na przykład w wakacje, wytłumaczyłam mu gdzie mieszkamy i takie tam. Tak, wiem, że to dziwne, ale musiałam mu tłumaczyć gdzie mieszkamy, bo chociaż przyjaźnimy się pięć lat, to nigdy nie rozmawialiśmy o tym gdzie mieszkamy itp. Około 18:30 obydwoje zamilkliśmy pogrążając się we własnych myślach. Nawet nie zauważyłam kiedy zrobiło mi się chłodno i odruchowo wtuliłam się w niego, a on objął mnie ramieniem.
- Chodź, pokażę ci coś - powiedział po dłuższym czasie. Ruszyłam za nim bez słowa. Zaczęliśmy przedzierać się przez zarośla. Szedł przede mną torując mi drogę. Po mniej więcej pięciu minutach weszliśmy na dróżkę tak szeroką, ze mogłam bez problemu iść obok niego i jeszcze ktoś mógłby iść obok. Kiedy stanęliśmy na polanie, chociaż równie dobrze mogłabym nazwać to plażą, zaparło mi dech w piersiach. To miejsce było przecudowne. Mniej więcej 3/4 polano-plaży zajmował piasek. Ten wąskie pas, który pokryty był trawą znajdował się jeszcze w świetle słońca. Dokoła rosły trawy przerastające Syriusza wzrostem, o mnie nawet nie mówiąc. Z boku rósł jeden rozłożysty dąb, który dawał dużo cienia. Mniej więcej 1/3 " plaży " była zalana wodą, która sięgała mi tak na oko do kostek. Stałam i rozglądałam się po tym miejscu otępiałam tak długo aż Łapa stanął przede mną zasłaniając mi widok. Spojrzałam na niego trochę nie przytomna.
- Jak znalazłeś to miejsce? - wykrztusiłam w końcu. Pokręcił głową.
- Może kiedyś ci
powiem, ale wolałbym nie dzisiaj - odparł łapiąc mnie za rękę. - Jak ci
się podoba? - spytał odsuwając się tak, żebym mogła zobaczyć polanę.
Oczy prawie wypadły mi z orbit. Na trawie leżał koć, na którym ustawiony
był kosz piknikowy i jakieś tam jedzenie ( zabijcie mnie nie pamiętam
co też pan Black przytargał ). Spojrzałam na niego zachwycona.
- Czy ty się mnie
właśnie spytałeś jak mi się podoba? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie
patrząc na niego z niedowierzaniem. Uśmiechnął się i potwierdził ruchem
głowy. - Więc ci odpowiem. Tak, Syriuszu, podoba mi się. Nawet sobie
nie wyobrażasz jak bardzo. Ale nie musiałeś się tak starać - odparła
wieszając mu się na szyi.
- No, to się cieszę -
szepnął mi do ucha. Czułam jego ciepły oddech na szyi. Miałam ochotę go
pocałować. Tak po prostu. Właściwie, to nie wiem jak się powstrzymałam.
- Głodna jestem. A to jedzenie wygląda apetycznie - powiedziałam po chwili. Wyczułam, że się uśmiechnął.
- Więc chodźmy się
najeść - powiedział i obydwoje parsknęliśmy śmiechem. Usiedliśmy obok
siebie na kocu i zaczęliśmy rozmawiać. Nie wiedziałam, że Syriusz jest
takim dobrym rozmówcą. Zawsze widziałam, że Łapa jest inteligenty, po
prostu się nie uczy, ale że jest takim świetnym rozmówcą to nie
wiedziałam. Prawdę mówiąc to nie mam pojęcia jakim cudem dopiero teraz
rozmawiam z nim sam na sam. Kiedy już się najedliśmy i nagadaliśmy
pogrążyliśmy się we własnych myślach. Wpatrywałam się w bezkresne, nocne
niebo. Gwiazdy są takie piękne. Nie wiem ile tak patrzyłam, ale kiedy
Syriusz się odezwał wcale nie czułam niedosytu patrzenia w gwiazdy (
tak, wiem, że brzmi to dziwnie, ale od zawsze prawie co noc patrzę w
niebo. Widok gwiazd mnie uspokaja i jeżeli patrzę za krótko to czasem
czuję coś w stylu niedosytu).
- Hej, muszę ci coś
powiedzieć - zaczął poważnie. - Tylko błagam nie zabijaj mnie za to -
dodał z miną bezbronnego szczenięcia. - Przyznaję, myślałem, że to nie
ma sensu. Że po tej randce stwierdzimy, iż lepiej będzie, jeżeli
zostaniemy przyjaciółmi. I nawet nie wiesz jak bardzo jestem na siebie
zły, że mogłem tak pomyśleć. Nie mam pojęcia jak to zrobiłaś, ale... -
urwał na chwilę. Odniosłam wrażenie, że zbiera się na odwagę, żeby o
czymś mi powiedzieć. Wstał i stanął tuś przed linią wody. Poszłam za
nim. Dopiero teraz zauważyłam, że pada deszcz. Złapałam go za ręce i
obróciłam w moją stronę. Po jego policzkach płynęły krople deszczu, po
moich zresztą też, i wyglądał jakby płakał. Jednak to zupełnie nie
współgrało z tym co naprawdę było. Jego oczy śmiały się do mnie. -
Kocham cię, Tris. I nie wiem dlaczego zajęło mi tak dużo czasu
zrozumienie tego - szepnął i pocałował mnie. No dobra, przyznaję,
zatkało mnie. Nie miałam pojęcia co mam robić. W pierwszym odruchu
chciałam się odsunąć, ale powstrzymałam się. Po chwili po prostu
wyłączyłam logikę, zarzuciłam mu ręce na szyję i oddałam pocałunek.
Chłopak jakby tylko na to czekał. Objął mnie ramionami w pasie i
przyciągnął do siebie. Czułam się jakbym mogła latać. Całował mnie
delikatnie, ale namiętnie i z każdym pocałunkiem delikatność zamieniała
się w pożądanie. Całował mnie coraz mocniej i namiętniej. Cały czas
oddawałam pocałunki, cały czas namiętniejsze. Dobra, muszę się przyznać,
że było czuć, że chłopak ma doświadczenie. Ale uświadomiłam to sobie
dopiero później. No dobra, wracając. Nie wiem ile tak staliśmy w
strugach deszczu. Minuty a może lata ? Ale szczerze mówiąc to mało mnie
to obchodziło. To ja oderwałam się od niego. Było już szaro. Spojrzałam
mu w oczy i zaczęłam się śmiać. Tak po prostu. Oparłam głowę na jego
ramieniu i śmiałam się. Był wyraźnie zdezorientowany.
- Co? Z czego się śmiejesz ? - Po tym pytaniu zaczęłam śmiać się jeszcze głośniej. Kiedy się uspokoiłam spojrzałam mu w oczy i czekałam. - Więc ?
- Nie mam pojęcia. - odpowiedziałam spokojnie.
- No dobra, nie powiem nie spodziewałem się TAKIEJ reakcji. Byłem przygotowany na wszystko. Że mnie odepchniesz, zwyzywasz, uciekniesz, nigdy więcej na mnie nie spojrzysz, nawet że ty mnie też pocałujesz,chociaż tego najmniej, ale wybuchu śmiechu to nie - powiedział patrząc na mnie z rozbawieniem.
- Zwyzywam? Ucieknę? Czemu ? Ok, przyznaję najpierw chciałam cię odepchnąć, ale jakoś tak... No wiesz - powiedziałam dalej się uśmiechając.
- Mam się cieszyć ? - spytał tłumiąc śmiech.
- No nie wiem, nie wiem Syriuszu - odparłam odsuwając się od niego na wyciągnięcie ręki. Złapał mnie za nią i przyciągnął do siebie. - O nie, nie, nie. Nawet o tym nie myśl. Jestem Prefektem i muszę sie jakoś zachowywać. Z resztą i tak mamy przechlapane, powinniśmy już wracać -powiedziałam patrząc na zegarek. 23:45.
- Oj no weź - zaczął. - Nie bądź taką. Zlituj się nad biednym Syriuszkiem.
- Syriusz, jesteśmy na pierwszej randce a ty zachowujesz się jakbyśmy było razem od niewiadomo kiedy. Wystarczy mi wrażeń na dzisiaj - powiedziałam poważnie.
- No dobrze pani Prefekt - jęknął. - A tak swoją drogą. Czy to nie dziwne że James jest Prefektem? I ze Dumbledore wybrał w tym roku po trzech z każdego domu ? - spytał.
- Czemu mnie o to pytasz ? - O nie, chłopie. Nie wolno mi o tym mówić.
- No bo wiesz, jesteś Prefektem i pomyślałem że coś wiesz. James nie chcę mi nic powiedzieć - powiedział. Przynajmniej szczerze.
- Szczerze mówiąc to domyślałam się ze będzie trzech, albo nawet czterech, Prefektów. Bardziej mnie zdziwiło, że mój Bartoszek został PREFEKTEM- powiedziałam tak dużo jak mogłam.
- Więcej się nie dowiem ?
- Nie ode mnie. - Resztę drogi przeszliśmy w milczeniu. Dopiero kiedy mieliśmy się rozstać pod wejściem do dormitoriów Syriusz powiedział :
- A więc... Dobranoc, księżniczko - powiedział, pochylił się i pocałował mnie delikatnie. Zanim się zorientowałam co się stało już go nie było. Pokręciłam głową i poszłam do dormitorium. Swoją drogą, dlaczego " księżniczko " ? Na moje nieszczęście dziewczyny postanowiły na mnie poczekać.
- Co? Z czego się śmiejesz ? - Po tym pytaniu zaczęłam śmiać się jeszcze głośniej. Kiedy się uspokoiłam spojrzałam mu w oczy i czekałam. - Więc ?
- Nie mam pojęcia. - odpowiedziałam spokojnie.
- No dobra, nie powiem nie spodziewałem się TAKIEJ reakcji. Byłem przygotowany na wszystko. Że mnie odepchniesz, zwyzywasz, uciekniesz, nigdy więcej na mnie nie spojrzysz, nawet że ty mnie też pocałujesz,chociaż tego najmniej, ale wybuchu śmiechu to nie - powiedział patrząc na mnie z rozbawieniem.
- Zwyzywam? Ucieknę? Czemu ? Ok, przyznaję najpierw chciałam cię odepchnąć, ale jakoś tak... No wiesz - powiedziałam dalej się uśmiechając.
- Mam się cieszyć ? - spytał tłumiąc śmiech.
- No nie wiem, nie wiem Syriuszu - odparłam odsuwając się od niego na wyciągnięcie ręki. Złapał mnie za nią i przyciągnął do siebie. - O nie, nie, nie. Nawet o tym nie myśl. Jestem Prefektem i muszę sie jakoś zachowywać. Z resztą i tak mamy przechlapane, powinniśmy już wracać -powiedziałam patrząc na zegarek. 23:45.
- Oj no weź - zaczął. - Nie bądź taką. Zlituj się nad biednym Syriuszkiem.
- Syriusz, jesteśmy na pierwszej randce a ty zachowujesz się jakbyśmy było razem od niewiadomo kiedy. Wystarczy mi wrażeń na dzisiaj - powiedziałam poważnie.
- No dobrze pani Prefekt - jęknął. - A tak swoją drogą. Czy to nie dziwne że James jest Prefektem? I ze Dumbledore wybrał w tym roku po trzech z każdego domu ? - spytał.
- Czemu mnie o to pytasz ? - O nie, chłopie. Nie wolno mi o tym mówić.
- No bo wiesz, jesteś Prefektem i pomyślałem że coś wiesz. James nie chcę mi nic powiedzieć - powiedział. Przynajmniej szczerze.
- Szczerze mówiąc to domyślałam się ze będzie trzech, albo nawet czterech, Prefektów. Bardziej mnie zdziwiło, że mój Bartoszek został PREFEKTEM- powiedziałam tak dużo jak mogłam.
- Więcej się nie dowiem ?
- Nie ode mnie. - Resztę drogi przeszliśmy w milczeniu. Dopiero kiedy mieliśmy się rozstać pod wejściem do dormitoriów Syriusz powiedział :
- A więc... Dobranoc, księżniczko - powiedział, pochylił się i pocałował mnie delikatnie. Zanim się zorientowałam co się stało już go nie było. Pokręciłam głową i poszłam do dormitorium. Swoją drogą, dlaczego " księżniczko " ? Na moje nieszczęście dziewczyny postanowiły na mnie poczekać.
- No, i jak było? - spytała mnie od razu Elizabeth. - Jak was miałyśmy w Hogsmead to tylko gadaliście.
- No, bo na tym polegają pierwsze randki, moja droga Elizabeth - odparłam siadając na łóżku.
- Chyba nie w twoim wydaniu - wtrąciła Alice.
- Słucham? O co ci chodzi?
- No jak to? O szminkę
oczywiście. - O, nie, nie, nie!!! Tylko nie to!! Mam rozmazaną szminkę!
No dobra Tris, udawaj, że nie wiesz o co chodzi.
- O czym ty mówisz? - spytałam udając zdziwienie. Zawsze byłam dobrą aktorką.
- Spójrz w lustro,
siostrzyczko - powiedziała Lily, która jak dotąd przyglądała się tylko.
Spojrzałam. Cholera! Rozmazana! Chcąc nie chcąc, musiałam im streścić
cały dzień. Zrobiłam to najszybciej jak się dało i przygotowałam się do
spania. Mimo, że śpieszyłam się jak nie wiem co to poszłyśmy spać
dopiero około pierwszej nad ranem._________________________________________________________________________________
Oto jest następny rozdział! Proszę o komentarze i Wasze reakcje, bo mi się kompletnie ten rozdział nie podoba. Wydaje mi się taki tandetny, no ale sami to oceńcie.
Ela^^
P.S. Tu proszę o uwagę Kate Potter. Masz tutaj kawałek zwykłego, huncwockiego romansu, ale to tylko kawałek :*
Jeeeeeest! Romantico, romantico! <33
OdpowiedzUsuńWydaję mi się, że nie to miał wyznać Syriusz... Co on ukrywa, cholibka? Brakuje mi słów, nie wiem co napisać :v Cudooo :)
Alice nawet trochę do mnie podobna - ciekawska^^
Rozdział bardzo mi się podoba i czekam na następny!
Alice
Dziękuję :* No mię mylisz się Syriusz miał wyznać coś innego i przez to ze tego nie zrobił będzie miał kłopoty i to spore ale więcej ci nie powiem bo spoilery... Alice jest baaardzo ciekawa na ale teraz jeszcze tego nie widać tak za bardzo ^^
UsuńJeszcze raz dziękuję i pozdrawiam
Ela ^^
AJ ELKA ELKA NA MNIE POWSTANIE STANÓW ZJEDNOCZONYCH CZEKA A ZAMIAST SKRUPULATNIE ZAPOZNAWAC SIĘ Z HISTORIĄ AMERYKI TO CZYTAM TWOJE CUDA!
OdpowiedzUsuńDziewczyno jak mi się to podoba. Te całe opisy są takie urocze i sliczne <3 kurcze Syriusz jest taki kochany, Tris tez<3 Ale nie nie ja zostaje przy zdaniu ze najlepsza postacią (jak na razie) jest James! Oooo ja jak ja chce mieć takiego brata jak on <3 no cudownie wszytsko
i ta plaża i wyznanie Blacka i kurcze blade marmelade aż chce zjeść! Taki rym:) rym cym cym:'))) widzisz w jaki dobry humor mnie wprawilas? Gdy czytałam o Waszyngtonie i innych tatusiach Ameryki była ponura jak Ponurak! A tu wystarczy ze taka Elusia doda rozdział i Kate nie do poznania!
Na serio jest prześlicznie.
Uwielbiam ten blog na serioooo <33
Czekam na następny i standardowo dużo czasu i weny <33 i chyba już wyrownalysmy rachunki z tą miłością wiec juz jej nie zycze:')))
Caluski Benjamin Franklin mnie oczukuje;)
~Kate
O kurcze dopiero teraz przyjrzałam się Twojemu opisowi! No właśnie zauważyłam że huncowcki romansik hahahahha na serio kocham Cię :'))) ale skoro to tylko kawałek to ja czekam na więcej kawałków hehe <3
UsuńI jeszcze jedno. Dokładniej przeczytałam to co napisałaś jeszcze przed "ps" i musze Ci powiedzieć ze mnie wkurzylas. Jakim kurcze prawem Ci się nie podoba ten rozdział, co? No tłumacz się tłumacz, ja mam czas.
POD ŻADNYM POZOREM NIE WAZ MI SIĘ MYSLEC ZE TEN ROZDZIAŁ CI SIĘ NIE PODOBA BO WIEKSZYCH UROJEN JA JESZCZE NIGDY NIE SLYSZALAM
Rozdział jest przegenialny i jeśli on Ci się nie podoba to ja czekam *telefon pokazuje 5%, szalony bieg po ładowarkę, wpadniecie na łóżko* na to co będzie Ci się podobać, bo to dopiero będzie świetne! Naprawdę Trealwaney przy takim Twoim gadania wydaje się być nauczycielem na jakimś Oksfordzie czy cos! Więc jeszcze raz uslysze jakieś marudzenie to nawet kochany Jerzy Waszyngton mnie nie powstrzyma!
No i chyab wszytko gites co miałam powiedzieć, powiedziałam wiec teraz już chyba spadam. Tak definitywnie. To papa:))
Mam nadzieję ze Benjamin Franklin cię polubi A ty jego ^^
UsuńJejku, no aż nie wiem co powiedzieć bo zwykłe "dziękuję" nie wystarczy. Dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję. No dobra, chyba wystarczy. Na więcej kawałków to sobie jeszcze poczekaszale będą :*
Pozdzrwaiam, dziękuję i dziękuję
Ela :*
Dzień dobry!
OdpowiedzUsuńTris <3 Syriusz <3 Kocham <3 Cudowność <3
Ale chwila, chwila momencik! *ten taki dźwięk jak przy przewijaniu*. Co on jej miał powiedzieć!? No co!? Jezus Maria zawału dostanę w szpitalu wyląduję...a kto mnie odwiedzi!? No kto!? James. (Merlinie! Jak napisałam "James, to zrobiłam minę zboczeńca :''''D)
Dobrze, wracając. No to:
Zgadzam się z Kate! Też chcę mieć takiego brata jak on<3
Dobrze, dobrze...RANDKA ŻYCIA! Ach i oczywiście CAŁOWANIE W DESZCZU<3 ^^ awwwww. Umieram. Tak w ogóle to piszesz GENIALNE opisy<3 Dlaczego wszyscy umieją pisać śliczne opisy, a ja nie? NIESPRAWIEDLIWOŚĆ. Ale jeszcze momencik. Co z tymi prefektami? Hmmm? O co z nimi chodzi? Czemu troje? I ja nie rozumiem tego! (kolejny raz zdanie od "i")
Tak w ogóle w którymś momencie jest napisane: Bartoszek, zamiast braciszek i ja takie WTF!?!?!?
Db nie gadam już
Lestrange
PS Nadal nie lubię swoich kom'ów!!!
Też chcę takiego brata.
UsuńTak ma wyglądać moja randka z Syriuszem mojego życia. Dam mu to do przeczytania XDDDDDD
Wcale nie pisze dobrych opisów, a o Twoich się nie wypowiem, bo nie wiem jak piszesz.
JESZCZE.
Nadrabiam jak oceny w szkole pod koniec roku, bo okazało się, że wyjazd do Anglii z rodzicami i siostrą wyszedł wcześniej niż wszyscy planowali i miałam trochę do zwiedzania :) Znalazłam jedną chwilę na pokomntowanie ci zaległych rozdziałów na blogu, bo nie miałam akurat tego bloga zapisanego i nie pojawiał mi się w powiadomieniach :v No cóż, ale jestem i komentuję, więc lepiej późno niż wcale ^^
OdpowiedzUsuńSyriusz. On jest u ciebie świetny dziewczyno! Taki frywolny, ale i w pewnym sensie bardziej dojrzały. Gdyby on taki kanonicznie był od samego początku, to pewnie by był moją ulubioną postacią coś czuję ;)
Ta ich rozmowa to majstersztyk! Te niepewności, och nie ujęłabym tego lepiej. No i słodziaśnie to było. Wspaniale opisana scena pocałunku swoją drogą kochana :*
To taki prowizoryczny komentarz, rozpiszę się potem oczywiście bardziej ^^
Naprawdę zaczynam lubić Triss, a połączenia Blacka i dziewczyny to chyba jeszcze bardziej ^^
Swoją drogą, już tłumaczyłaś dlaczego "Triss", ale że ja jestem po rozgrywce Wiedźmina 3 i zaczęciu czytania serii, to teraz Triss skojarzyła mi się z Triss Merigold, którą uwielbiam chyba jeszcze bardziej od Yennefer. To tak apropo, Triss z twojego bloga znów u mnie zapunktowała ;)
No nic, lecę dalej ^^
O Boże, jak ja Ci zazdroszczę wyjazdu do Anglii!!!!! Zawsze chciałam tam pojechać!!
UsuńOoo, dziękuję <3 Ja to go kocham od początku, ale się cieszę, że go polubiłaś przynajmniej u mnie :D
Naprawdę Ci się podoba? Bo mi to tak raczej nie bardzo... Ale ciesze się, że Tobie tak :)
Ja dopiero zaczynam czytać serię, więc nawet nie miałam jak skojarzyć, a z grami to ja mam niewiele wspólnego.
Ela^^