poniedziałek, 18 kwietnia 2016

ROZDZIAŁ #3

     Otwieram oczy i uśmiecham się do siebie.  Jest godzina 10:35 i w dormitorium jest już pusto. Na stoliku obok lampki leży kartka. Rozpoznaję pismo Lily.

     Jesteśmy na śniadaniu, zejdź do nas jak się w końcu obudzisz. Nie martw się nie będziemy gadać z 
 Syriuszem <3          Lily 

    Cała Lily. Oczywiście, że nie będziecie gadać z Syriuszem. Tylko gapić się na niego jak nienormalne. Wstałam, ubrałam się, umyłam i uczesałam zadziwiająco szybko, bo w niecałe piętnaście minut. O 10:55 byłam w WS. Przeczesałam wzrokiem stół Gryfonów w poszukiwaniu przyjaciółek. Siedziały na przeciwko Huncwotów. Nie, no świetnie. OK, Tris zachowaj spokój, może nie rozmawiali akurat o tym co się wczoraj stało. Dobrze by było. Podeszłam, do nich i usiadłam obok Lily i na przeciwko Syriusza. Uśmiechnęłam się i powiedziałam:
  - Cześć wszystkim!
  - Cześć. - powiedziała Lily, Elizabeth, Alice, Syriusz, Lupin i Peter. James milczał i gapił się wściekle w jajecznicę. Rzuciłam pytające spojrzenie Lily, ale ta tylko pokręciła przecząco głową i wzruszyła ramionami.
  - James, co się stało ? - spytałam ostrożnie. Rzucił mi wściekłe i zarazem smutne spojrzenie.
  - Twój chłopak się stał -  syknął patrząc wściekle na swojego NAJLEPSZEGO PRZYJACIELA. Naprawdę aż tak mu przeszkadza, że jesteśmy razem?  A poza tym z Syriuszem też coś nie tak. Nie broni się co normalnie na pewno by zrobił. Spojrzałam na niego zmartwiona. Tylko opuścił wzrok jakby czuł się winny. Coś tu nie gra. 
  - Ok, wytłumaczysz mi może dlaczego tak bardzo ci przeszkadza, że jesteśmy razem? Myślałam, że trochę się pozłościsz, tak jak każdy starszy brat i przestaniesz a tu taka szopka.
 - Niech on ci powie. Albo Remus. Albo Peter. Ode mnie tego nie usłyszysz - warknął, wstał i wyszedł. Przez chwilę jedliśmy w milczeniu aż w końcu ciekawość dała górę i się odezwałam.
 - Więc, chłopaki... Olśni mnie ktoś?
 - To... Nic takiego. Mogę ci powiedzieć kiedy indziej? - powiedział Syriusz. Kiwnęłam głową. Remus spojrzał na niego z rozczarowaniem w oczach.
  - Syriusz wiesz, że... - zaczął.
  - Tak, wiem Remusie - powiedział irytowany i on też odszedł od stołu. Dokończyliśmy posiłek w milczeniu. Kiedy w końcu wszyscy zjedliśmy była 11:35. Jakim cudem jadłam czterdzieści minut jedną jajecznicę?!?!
     Kiedy usiadłam na łóżku w dormitorium zostałam, dosłownie, zasypana pytaniami. Jeszcze gdybym wiedziała cokolwiek.
  - DZIEWCZYNY!!!! - krzyknęłam w końcu. - Nie mam pojęcia co się stało. Dlaczego James chwilowo nienawidzi Syriusza. Wiem dokładnie tyle co wy czyl.... - Nie skończyłam, bo w tym momencie sówka Jamesa zapukała do naszego okna. Otworzyłam je i odwiązałam liścik od nóżki płomykówki. 

     Jeżeli koniecznie musisz wiedzieć co Łapa ma ci do powiedzenia i dlaczego obecnie go nienawidzę to przyjdź za pięć minut do naszego dormitorium. Będzie w nim tylko on, także będziecie mogli spokojnie porozmawiać.          J. 

     Jej, już się nie mogę doczekać tej rozmowy. Rzuciłam kartkę na stolik i wybiegłam z dormitorium. Nie zwracając uwagi na zdziwione okrzyki moich współlokatorek. Dobra, Tris, opanuj się masz jeszcze pięć minut. Te pięć  minut ciągnęły mi się w nieskończoność. Chodziłam w tę i z powrotem po PW. Kiedy w końcu  wieży dormitorium chłopaków wyszli Huncwoci bez Syriusza odczekałam jeszcze chwilę zanim zniknęli za portretem Grubej Damy. Potem wbiegłam jak szalona po schodach i wparowałam do dormitorium piątego roku nie zawracając sobie głowy pukaniem. Nikogo nie było w środku, ale postanowiłam, że usiądę i poczekam. Usiadłam na pierwszym łóżku z brzegu, sądząc po ilości książek obok było to łóżko Lupina. Rozejrzałam się po pomieszczeniu cześć przy drzwiach była utrzymana we względnym porządku, natomiast reszta pokoju była... jakby to lekko ująć? W nieładzie. Bardzo dużym nieładzie, ale nie będę się teraz nad tym rozwodzić. Ważniejsze jest to, jak głupio, niedojrzale i nieodpowiedzialnie zachowałam się chwilę później. Z łazienki wyszedł Syriusz. Ubrany w czarne dżinsy i rozpiętą koszulę, część mundurku szkolnego. Tym razem, chociaż nie poczułam przyjemne motylki w brzuchu, nie zamurowało mnie. Wstałam i uśmiechnęłam się. Na jego twarzy pojawił się wyraźnie wymuszony uśmiech. Coś ewidentnie było nie tak. Podeszłam do niego i chyba wszyscy się domyślają co się stało potem. Co mnie do cholery napadło żeby go pocałować? W każdym razie kiedy na niego spojrzałam myślałam, że umrę. Patrzył na mnie z mieszaniną zaskoczenia, zadowolenia i smutku. Czułam, że jest mu ciężko i chce mi coś powiedzieć, ale nie ma odwagi, ja natomiast westchnęłam, spróbowałam się opanować i odezwałam się pierwsza.
  - Nawet nie pytaj co to było. Taki chwilowy napad... yyy... czegoś. Przyszłam żeby się dowiedzieć dlaczego James chwilowo cię nienawidzi? - Usiadłam na brzegu łóżka, które należało do Syriusza albo Jamesa.
  - Taa, jasne. A było tak miło - mruknął na co automatycznie uśmiechnęłam się. - No więc... Chodzi o to, że... Umm... Ja... Yyyy... My... James... On... - jąkał się. Patrzyłam na niego jak na idiotę. - Bojamesmipodrzuciłamortencjędoszklankiidlategosięztobąumówiłemtoznaczypodwpływamamortencji - Wypalił na jednym oddechu i z prędkością karabinu maszynowego.
 - A może by tak wolniej i tak żebym coś zrozumiała?
 - James podrzucił mi amortencję do szklanki i pod wpływem jej się z tobą umówiłem - powiedział nie patrząc mi w oczy i bawiąc się włosami co w jego przypadku było oznaką kłamstwa. To znaczy jeżeli nie mówi prawdy przyjaciołom albo komuś bliskiemu i się wstydzi to tak robi. Nie mogę uwierzyć - Syriusz Black mnie okłamywał kiedy od wczoraj jesteśmy parą. Zrobił tak tylko trzy razy w życiu. To był czwarty. I niestety nie ostatni.
 - Kłamiesz - szepnęłam łamiącym się głosem. Zatrzymałam łzy i podniosłam jego głowę tak, żeby musiał mi spojrzeć w oczy. Natychmiast tego pożałowałam. Po jego policzkach płynęły łzy. Otworzyłam usta chcąc jeszcze coś powiedzieć, ale nie wiedziałam co, więc zamknęłam je z powrotem.
 - Tak, tak kłamię. - Jego głos był drżący. Nie wiedziałam, że tak szybko się przyzna.
 - Więc powiedz mi prawdę - powiedziałam. Są trzy rzeczy, których nienawidzę w ludziach. Dwulicowość, obojętność i kłamstwo. Nie toleruje tego i nie ma wyjątków. Jemu dam szansę żeby powiedział mi prawdę, bo go... Bo go kocham.
 - Nie mogę, Tris - powiedział. No, to już nie moja sprawa. Stałam przed nim tyłem do drzwi. Nie ruszyłam się z miejsca. Próbowałam opanować łzy, które cisnęły mi się do oczu. - Wiem, że nienawidzisz kiedy ktoś kłamie, ale ja naprawdę nie dam rady ci tego powiedzieć i...
 - Dlaczego? - przerwałam mu.
 - Bo mnie znienawidzisz. Nie będziesz chciała mnie więcej znać. Potwierdzę twoje obawy jaki naprawdę jestem. Proszę wybacz mi.
 - Syriusz! Ja już mam podstawy żeby cię znienawidzić! A poza tym, co mam ci wybaczyć?! Przecież nawet nie wiem co zrobiłeś... - Pod koniec mojej wypowiedzi zaczęłam płakać. Odwróciłam się i ruszyłam w stronę drzwi.
 - Tris... - zaczął, ale już mnie tam nie było. Zbiegłam po schodach i wypadłam z PW jak oparzona.
      Kiedy wypadłam ze szkoły na błonia już nie płakałam. Ja łkałam. Pobiegłam nad jezioro mijając grupkę uczniów, którzy uciekali przed deszczem do budynku. Pod wierzbą siedzieli Huncwoci. To znaczy stali, bo zobaczyli mnie z daleka. Podeszłam do nich już spokojniej. Przez chwilę patrzyliśmy się na siebie, a potem James nie przytulił. Zaczęłam szlochać w jego ramie, a on najspokojniej na świecie pozwalał mi na to i coś szeptał uspokajająco. Po jakiejś godzinie płaczu ( jak się później okazało bezsensownego) nadal stałam w ramionach brata i nie zmieniałam pozycji jeszcze jakieś pół godziny. Kiedy w końcu zebrałam się na odwagę i spojrzałam mu w oczy malował się w nich smutek i złość. Stwierdziłam, że jesteśmy cali mokrzy i zaproponowałam, żebyśmy weszli do Chaty. Siedziałam na łóżku wysuszona przez zaklęcie Remusa, a chłopaki wpatrywali mi się uważnie.
 - Powiedział ci? - spytał cicho James. Potrząsnęłam głową.
 - Okłamał mnie. Nie chciał powiedzieć prawdy więc wyszłam - powiedziałam tak cicho, że ledwie mnie było słychać.
 - Pogadam z nim. Nie skreślaj go jeszcze. Powie ci prawdę. Musi - powiedział James i jeszcze raz mnie przytulił. Uśmiechnęłam się mimowolnie i oddałam uścisk.
 - Dzięki James - szepnęłam na tyle cicho, żeby tylko on mnie usłyszał. Przytulił mnie jeszcze mocniej.
      Wróciliśmy do zamku tuż przed kolacją. Usiadłam z dziewczynami i kątem oka przyglądałam się Jamesowi i Syriuszowi, którzy dyskutowali o czymś cicho. Wcześniej wytłumaczyłam dziewczynom całą sytuację. Po kolacji od razu poszłam do dormitorium i spędziłam tam cały wieczór odcinając się od świata i czytając książkę. No cóż, dzień do udanych raczej nie należał, ale mówi się trudno i żyje się dalej.

__________________________________________________________________________

Tak, wiem że rozdział miał być w weekend, ale się nie wyrobiłam i jest teraz^^
Nie wiem co mam myśleć o tym rozdziale, bo nie jest to nic specjalnego tylko wstęp do czegoś ważniejszego, ale do czego to Wam nie powiem. Dajcie znać jak Wam się podobało w komentarzach, aja już lecę :)
Ela ^^

8 komentarzy:

  1. Aaaaaaaa
    Wybacz za te drzewa, ale ja dzisiaj wszystkich robię w konia. Takie spóźnione prima aprilis ;^)Jesteś trzecią osobą. 😂
    Rozdział lekki, przyjemny, tajemniczy i wciągając!
    Szybko się czytało, ale zasiałaś we mnie ziarnko niepokoju... Prawda nas wyzwoli! Czekam na spoilery. :D
    Nosz cholibka, ja chcę sektę lujców xDD więcej Lizz i Alice ;)
    Super, hiper, mega, świetnie! (ach, te niewłaściwe słowa)
    Czekam niecierpliwie na kolejny ^^
    Alice Lovegood

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybaczam Ci drzewa, ale za karę nie dam Ci spoilerów :*
      To chyba komplement? Miałam zasiać trochę, ale nie za dużo, niepokoju.
      Spokojnie Lizz i Alice odegrają ważną rolę w całym opowiadaniu...
      Dziękuję
      Ela^^

      Usuń
  2. Moje kciuki od jakis 5 minut wiszą nad telefonem i nie wiem co z nimi zrobić bo nie wiem zupełnie co napisac.
    Okej dam rade co nie?
    Dam dam silna jestem.
    Dobra. Uwaga. Mówię.
    Kurcze!
    Bardzo fajny wciągający rozdział:))) lekko napisany przyjemnym stylem ze aż mogłabym nie przestać czytać. A teraz zapomnijmy o stylu, skupmy się na treści.
    CO DO CHOLERY?? Co ten Black ukrywa do jasnej anielki! Ja na serio myślałam że to amortencja i z taką ulga czytalam dalsze linijki, gdyby nie to ze one też za wesołe nie były .
    Kurde kocham Jamesa tak rili rili <3
    Uroczy z niego braciszek:))
    I uwielbiam Lily mimo że w tym rozdziale nic za bardzo nie zrobiła ale ja ostanio mam faze na jily wiec przepraszam za to.
    Kurcze jak mi żal Tris biedny muchomorek<3 tak dobrze czytasz nazwałam ja biednym muchomorkiem... różnie się dzieje na świecie i jeszcze różniej się dzieje w mojej głowie.
    Kurcze rozdział przecudny no ja strasznie Lubie tego bloga i uwaga oficjalnie oswiadczam - jestem Twoja psychofanka!!!
    Weny Ci grzybku zycze a ja lecę do historii (Franklin zaliczony czas na Wielką Rewolucję Francuska:')) kurde jak ja nie lubię histrii...)
    Buziaczki
    ~Kate

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznę od tego, że czytając Twój komentarz miałam na twarzy banana :)
      Nie ma szans, nie powiem Ci co Black ukrywa, nawet na to nie licz ^^ Powiem Ci, że złamie to naszemu biednemu muchomorkowi serce. Myślałam, że wszyscy się od razu domyślą, a tu takie coś, no nawet żadnych przypuszczeń? Zawiodłam się :(
      Jej! Mam psychofankę, którą nie jest moja przyjaciółka, którą siłą zmuszam do czytania tych moich wypocin! Dziękuję Ci bardzo, naprawdę bardzo miło się czyta takie komentarze :*
      Dziękuję grzybku ty mój <3 Powodzenia z Rewolucją
      Pozdrawiam
      Ela^^

      Usuń
  3. CO ON ZROBIŁ!???
    JEZUS MARIA JUŻ SIĘ BOJĘ :'''(
    JEZU JEZU JEZU!
    NIE JA STĄD WYCHODZĘ!
    NASTĘPNY ROZDZIAŁ RAZ IDĘ!
    ŻEGNAM
    LESTRANGE
    PS NIE MA TO JAK OKROPNE KRÓTKIE KOMY NA CAPS LOCK'U!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BUHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA
      I TO TYLE

      Usuń
  4. Lecimy dalej z komentowaniem więc. Och, James... Na początku trochę mnie wkurzył swoim zachowaniem, ale potem swoją troską mnie udobruchał. W sensie nie mnie tylko Tris, ale... Widzisz jak się czuję, kiedy czytam twojego bloga (a właściwie blogi)?. Tak jakbym to ja była Tris. No wciąga to co piszesz jednym zdaniem :]
    Och, Syriusz... Teraz nie wiem co o nim myśleć... Zaimponował mi w poprzednim rozdziale, a tutaj jakaś tajemnica. Mam nadzieję, że to nic złego. No i ta amortencja. Wiem, że to kłamstwo, ale moja reakcja była mniej więcej taka "Co to to nie. To nie może być prawda!". No i nie była.
    Odetchnęłam z ulgą.
    Idę czytać dalej. Rozdział był przepełniony napięciem, ale mimo wszystko fajnie mi się go czytało. Jestem ciekawa co ukrywa Syriusz. Mam nadzieję, że w tych rozdziałach, które już są na blogu jest to wyjaśnione, bo inaczej chyba umrę z niepwności. Widzimy się w następmych komentarzach Elu ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to bym chciała mieć brata jak James tutaj, bo ja z bratem to raczej przeciwieństwo tego tutaj...
      Ale nie nienawidź go jeszcze, dobrze?
      Dziękuję i cieszę się, że Ci się podobał. No jest właściwie wszystko co miało być istotne i zaplanowane do teraz więc przez jakiś czas (tak z dwa czy trzy dni) nie będzie rozdziałów, bo muszę wymyślić co dalej.
      Ela^^

      Usuń