*OCZAMI TRIS*
Stoję przed lustrem w dormitorium od dobrych trzydziestu minut i
próbuję wymyślić jak będzie przebiegała nasza, moja i Syriusza, rozmowa
z Remusem.
- Słuchaj Remus, ja absolutnie nie mam Ci tego za złe.
Syriusz też nie. Chciałabym Ci jakoś pomóc, czy coś...znaczy nie wiem
jak, dlatego przychodzę z tym do Ciebie. W ogóle przychodzę, bo musimy
porozmawiać, o tym co zaszło...Nie, nie, nie! Jak ja mam z nim
porozmawiać, jak nie umiem sklecić porządnej wypowiedzi? - spojrzałam z
wyrzutem na dziewczynę odbijającą się w tafli lustra i odgarnęłam kosmyk
włosów, który wypadł mi zza ucha. - Jeszcze raz... Remusie, ani ja,
ani Syriusz nie jesteśmy na ciebie źli, bo powiedziałeś... nie... nie
jesteśmy na ciebie źli z powodu zaistniałej sytuacji... nie... to brzmi
jakbym szła na spotkanie biznesowe, czy coś... nie jesteśmy na ciebie
źli. Po prostu. Dobra...
W tym momencie do dormitorium ktoś
wszedł. Po chwili zobaczyłam w lustrze Syriusza ubranego w płaszcz.
Spojrzał na odbicie mojej twarzy i westchnął. Ściągnął płaszcz i rzucił
go na swoje łóżko, po czym podszedł do mnie i przytulił mnie od tyłu.
Oparł się brodą o moje ramię. Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Nie
denerwuj się tak - szepnął mi do ucha, łaskocząc je swoim oddechem.
Spojrzałam na niego w lustrze i pokiwałam powoli głową.
- Masz rację, nie powinnam, ale nie umiem się nie denerwować - odparłam i zagryzłam wargę.
- Spójrz na mnie - powiedział i obrócił mnie w swoją stronę. - To tylko rozmowa i nie...
-
Tylko rozmowa!? Idziemy rozmawiać z naszym przyjacielem, który
powiedział, że mnie kocha! Tylko rozmowa... - powiedziałam oburzona. Jak
on może mówić, że to tylko rozmowa!? Chociaż to będzie tylko rozmowa.
Trudna, ale jednak. Moja twarz pewnie wyrażała zdenerwowanie i
niepewność, które czułam, bo Syriusz uśmiechnął się do mnie krzepiąco. -
Naprawdę się nie denerwujesz? - spytałam. Pokręcił głową.
- Ani trochę, nie ma czym - powiedział łagodnie. Spojrzałam na niego podejrzliwie.
-
Wczoraj w nocy nie spałeś, bo tak się denerwowałeś, a teraz mi mówisz,
że ani trochę się nie denerwujesz? Myślisz, że ci uwierzę? -
powiedziałam nie ufnie.
- No... - Podrapał się po karku i już wiedziałam, że kłamie. Spojrzałam na niego zmrużonymi oczami.
- Syriusz... - warknęłam.
- Taak? - spytał przeciągając "a".
- Powiedz prawdę - zażądałam patrząc na niego z założonymi na piersi rękami.
-
No wiesz... bo ja... rozmawiałem już z Remusem. Nie bij! - powiedział i
zasłonił twarz dłońmi, a ja spojrzałam na niego lekko rozbawiona.
- Nie zamierzam - westchnęłam. - Rozmawiałeś z nim? O czym? I kiedy?
- Rozmawiałem, zgaduj o czym i... wczoraj w nocy - powiedział uśmiechając się krzywo.
- Miałeś iść spać, baranie! - zawołałam z wyrzutem.
- Wiem, owieczko, wiem - powiedział i przytulił mnie z uśmiechem.
- Nie nazywaj mnie tak - mruknęłam w jego bluzę. Zaśmiał się. - Nienawidzę cię - szepnęłam rozbawiona.
- Wiem - powiedział. Pokręciłam głową i odsunęłam się od niego.
- Chodźmy na kolację lepiej - powiedziałam i podeszłam do szafy, z której wyciągnęłam szatę.
*19:45, WIEŻA ASTRONOMICZNA*
Chodziłam w tą i z powrotem po wieży i powtarzałam
sobie w myślach, że nie mam się czym denerwować. Syriusz siedział pod
ścianą i wodził za mną wzrokiem. Zapięłam guziki czerwonego płaszcza i
wsadziłam ręce do kieszeni. Obcasy kozaków stukały o posadzkę, a po
pomieszczeniu roznosiło się echo.
- Tris, do cholery, przestań -
powiedział poirytowany Syriusz. Spojrzałam na niego i po chwili
podeszłam do barierki. Oparłam się o nią rękami i wpatrywałam się w już
widoczny księżyc. Za niedługo pełnia. Później bal, święta, Sylwester...
Ktoś położył mi ręce na biodrach i oparł głowę na moim ramieniu.
- Przepraszam - szepnął Syriusz. - Denerwuję się. - Zerknęłam na niego.
- Ja też - westchnęłam.
- Będzie dobrze - szepnął zanurzając twarz w moich włosach - A przynajmniej taką mam...
Przerwało mu pojedyncze chrząknięcie. Szybko odwróciłam się do źródła dźwięku.
Remus. Na jego widok ścisnęło mnie w gardle. Stał tam, roztaczając
wokół siebie aurę zrezygnowania i smutku. Nie wiedziałam czy cienie pod
oczami, zapadnięte policzki i to, że garbi się jeszcze bardziej niż
zwykle, było skutkiem zbliżającej się pełni, czy ostatnich wydarzeń.
Uścisnęłam rękę Syriusza w pocieszającym geście, po czym schowałam
dłonie za plecami. Przynajmniej nie będzie widać jak mi się trzęsą.
- Cześć Remus - wydusiłam.
- Cześć - mruknął w odpowiedzi, patrząc gdzieś ponad moim ramieniem.
Odetchnęłam głęboko i spróbowałam skleić w głowie porządne zdanie.
Wszystko, co sobie wcześniej tak dokładnie układałam schowało się w
najgłębszym zakamarku mojego umysłu. Zestresowana otworzyłam usta, żeby
coś powiedzieć, ale przerwał mi wyprany z emocji głos Remusa
-
Proszę, nie zachowujcie się tak, jakby ktoś umarł. Ja sobie z tym
poradzę. Sam. Nie musicie się także martwić, zdaję sobie sprawę, że
teraz nie będziecie chcieli spędzać ze mną czasu. Jasne. Mam tylko
nadzieję, że kiedy wszystko wróci do normy... - Poczułam delikatne
ukłucie w okolicach serca. "Kiedy wszystko wróci do normy"...Zabolało.
Nie miało prawa zaboleć. Nie powinno, ale jednak zabolało - ...to
będzie tak jak dawniej.
Omiótł nasze twarze pustym spojrzeniem, po czym znów zawiesił je na jakimś odległym punkcie.
-
Remus - powiedział poważnie Syriusz. Dziękowałam mu za to w duchu, bo
ja nie byłam w stanie wypowiedzieć słowa. - Nie chcę nawet słyszeć o
tym, że się od nas teraz oddalisz. Od Tris, rozumiem - spojrzał
przepraszająco w moim kierunku. - Ale nie od nas. Jesteśmy Huncwotami.
"Nic. Nawet kataklizm wielki, niebo rozstąpione, spadające z nieba
chochelki. Wojna goblinów, złamana różdżka, atak rekinów, czy rozdarta
poduszka. Nic. Nawet wściekła żona, rogogon węgierski czy bułka spalona.
Nic nie rozdzieli Huncwotów, prze państwa. Rogacza, Łapy, Glizdogona,
Luniaczka." Pamiętasz te straszne rymy pierwszoklasistów? Pamiętasz? -
Syriusz podszedł do Remusa i złapał go za ramiona - Jesteśmy po to żeby
się wspierać, do cholery. Pierwsza trudność i co? Mamy się rozpaść?
- Ja...- zaczął Lupin.
- Nie. Nie ty. My, Huncwoci.
Zamrugałam szybko, by przegonić niechciane łzy. Ich przyjaźń... to było
coś pięknego. Najchętniej nic by nie mówiła, żeby nie psuć tego co
powiedział Syriusz, ale przyszłam tu po to, żeby ode mnie też coś
usłyszał.
- Pamiętaj, że jesteś też moim przyjacielem - zaczęłam. - I
kiedy będziesz gotowy, to... po prostu powiedz. Poczekam tyle, ile
będzie trzeba.
- Dziękuję - powiedział, przelotnie spoglądając mi w oczy - Przyjdę.
Uśmiechnęłam się i napotkałam spojrzenie Syriusza, który odwzajemnił gest.
- No to... - zaczął Czarnowłosy i spojrzał na mnie wymownie.
- Ja już pójdę - mruknęłam, odgadując jego myśl.
Miałam tylko nadzieję, że skończy się na kremowym piwie. Odchodząc
usłyszałam jeszcze głos Syriusza: "Myślę, że w najbliższym czasie
powinieneś porozmawiać z Nathalie. Ona jest w podobnej sytuacji i chyba
się zrozumiecie". Czy on wie coś, o czym ja nie wiem?
Postanowiłam nie wracać jeszcze do Wieży Gryffindoru. James, Peter,
Nathalie, Lily, Wanda, Alice i Elizabeth będą chcieli wiedzieć wszystko,
a ja nie jestem gotowa na opowiadanie tego. Najpierw chcę poukładać to
sobie. Skierowałam swoje kroki w stronę lochów, żeby pójść do kuchni. Po
drodze minęłam Irytka.
- Co słychać Irytku? - spytałam, kiedy przelatywał nad moją głową. Spojrzał na mnie i zniżył się do poziomu mojej głowy.
-
W porządku, Tris. Filch jest na mnie wściekły, bo podobno rozbryzgałem
jakiś eliksir w łazience Jęczącej Marty - powiedział wesoło. Poltergeist
zawsze mnie lubił, a ja jego. Byłam jedyną osobą w zamku, z którą
rozmawiał nie obrażając jej.
- Powiedz o tym coś więcej - poprosiłam. Kto robił eliksir w łazience Marty?
-
Nic o tym nie wiesz? - spytał niedowierzając. Pokręciłam głową. - Byłem
pewien, że to sprawka Huncwotów. No cóż, wczoraj wieczorem, było grubo
po ciszy nocnej jak jakiś Krukon zgłosił Filchowi, że cała łazienka
Marty jest uwalona jakimś eliksirem i ani śladu po kimkolwiek. On
oczywiście od razu pomyślał o mnie, a ja o was. Ale skoro nie wy, to
kto? - powiedział zaciekle gestykulując.
- Nie wiem, ale się dowiem - powiedziałam spokojnie.
- A co sprowadza cię do lochów, moja droga? - Spojrzałam na niego zaskoczona. Od kiedy to on zwraca się do mnie "Moja droga"?
- Chęć czegoś ciepłego do picia. Najlepiej gorącej czekolady - odparłam. - A ciebie?
-
Nie wiem, szukam pretekstu do kawału - powiedział. - Ale mogę ci
potowarzyszyć. Nie powinnaś się włóczyć po zamku sama. Gdzie chłopaka
zgubiłaś?
- Nie twój interes - powiedziałam ostro łaskocząc gruszę. - Ale jeśli chcesz możesz mi potowarzyszyć.
- Dobrze, nie chcesz nie mów, nikt cię nie zmusza - mruknął i wszedł za mną do kuchni.
Włóczyłam się z duchem po zamku rozmawiając jak z przyjacielem. Po
upływie mniej więcej półtora godziny usłyszałam wołanie za plecami.
Odwróciłam się i zobaczyłam Syriusza biegnącego w naszą stronę.
- Tu jesteś, szukałem cię - powiedział z wyrzutem. - Porzuciłaś mnie dla niego? - dodał patrząc na Irytka.
- Dziewczyna ma gust, Black, to wszystko - odgryzł się poltergeist.
- Irytek! - upomniałam go.
- No przepraszam, przepraszam - mruknął.
- No, lepiej, a teraz zjeżdżaj - powiedziałam. - Dzięki za towarzystwo.
- Mhm, na razie, jak będziesz coś wiedziała to daj znać - powiedział i przeleciał przez sufit na wyższe piętro.
- Irytek się ciebie słucha? - spytał z niedowierzaniem, obejmując mnie ramieniem.
- Mhm. - Uśmiechnęłam się i ruszyłam z nim w stronę schodów. - Co robiliście z Remusem? - spytałam z czystej ciekawości.
- Nic ciekawego - mruknął. Nie wierzyłam mu, ale postanowiłam nie drążyć.
- Wiesz może z kim idzie na bal?
- Chyba nie pójdzie.
- CO!? Nie, nie, nie. Pójdzie, choćbym miała go tam siłą zaciągnąć - powiedziałam i przyspieszyłam.
- Wiedziałem, że tak będzie - mruknął do siebie czarnowłosy.
- Słucham? - warknęłam.
- Nie, nic.
Kiedy weszłam do PW przy kominku siedziała cała nasza paczka. James,
Peter, Remus, Lily, Alice, Elizabeth, Nathalie i Wanda. Usiadłam na
przeciwko Jamesa w dwuosobowym fotelu, a po chwili dosiadł się do mnie
Syriusz.
- Remusie - zaczęłam - słyszałam, że nie wybierasz się na
bal. - Spojrzałam na niego oskarżycielsko. Rzucił Syriuszowi spojrzenie
mówiące "Zabiję na miejscu" i westchnął.
- Nie, nie wybieram się - potwierdził. Spojrzałam na niego zszokowana.
- Dlaczego?
-
Nie mam ochoty Tris, naprawdę - powiedział, a ja przygryzłam policzek
od środka. I tak pójdziesz na ten bal, Lupin - pomyślałam.
- No dobra, a ty James? Z kim idziesz? - Chyba jako jedyna tutaj, nie licząc Syriusza, mam pewną parę na bal.
- Jeszcze nikogo nie zaprosiłem, chyba nie pójdę - powiedział.
- Nawet mnie nie denerwuj, Potter - warknęłam, a wszyscy się zaśmiali. - Zaproś kogoś.
-
Skoro nalegasz... - mruknął. - Lily... - zaczął, a my wszyscy wydaliśmy
chóralne ziewnięcie, za co James zgromił nas wzrokiem. - Lily,
pójdziesz za mną na bal bożonarodzeniowy? - spytał, a widząc jej miną
dodał: - Jako przyjaciele. Nic więcej.
Ruda zmrużyła oczy i spojrzała na niego podejrzliwie.
- Niech będzie. Pójdę z tobą - powiedziała w końcu, na co zerwałam się z miejsca i rzuciłam na nią.
- NARESZCIE! - wydarłam jej się do ucha.
- Tris, opanuj się, TO NIE RANDKA - powiedziała podkreślając trzy ostatnie słowa.
- Dobrze, mamo - powiedziałam niezadowolona i wróciłam na miejsce obok Syriusza.
Tak dowiedziałam się, że Wandę zaprosił jakiś starszy Gryfon, Nathalie
jakiś Krukon, ale chyba się nie zgodzi. Mówiąc to rzucała krótkie,
smutne spojrzenia Remusowi. Alice idzie z Davidem z szóstego roku, znam
go, gra w drużynie jako ścigający. Elizabeth z jakimś Puchonem, a Peter
sam. Więc została tylko Nathalie i Remus.
Kiedy tak
siedzieliśmy w półkolu przed kominkiem i rozmawialiśmy ja myślałam jak
zmusić Remusa do pójścia na bal. W pewnym momencie wpadłam na
niesamowity plan. Na moją twarz wślizgnął się triumfalny uśmiech.
- Tris, znam ten uśmiech - powiedział w pewnym momencie James. - Co wykombinowałaś? - spytał.
- Nic takiego - odparłam. - Zagramy w butelkę?
Wszyscy chętnie się zgodzili.
Plan "Zeswatać Nathalie i Remusa" czas zacząć.
*********************************************************************
Dzień
dobry! Rozdział mi się nawet podoba, chociaż uważam, że mógłby być
lepszy. Pomijając rozmowę Tris, Syriusz i Remusa. Ale nie pisałam jej
ja, tylko Natalia. Także znowu. Dziękuję <3
Mam nadzieję, że Wam się podoba.
Ela^^
Błędy poprawię w najbliższym czasie.
Heloł Słońce :D
OdpowiedzUsuńNo to tak, najpierw sobie ponarzekamy.
Ogłaszam, że jak nie będziesz mieć jakiegoś porządnego wytłumaczenia na swoje dwugodzinne spóźnienie to potraktuję Cię Upiorogackiem!
A teraz sobie poględzę. Myślałaś, że jak Cię nie ma na skypie to Cię ominie? Nie, nie! JA zawsze najdę sposób :D
Kojarzysz może kolesia co się zwie Ales Band? Wokalista The Calling? http://images4.fanpop.com/image/photos/18700000/alex-band-alex-band-18707979-250-335.jpg
^
|
Masz go tam
I tu --> http://www.iballer.com/malecelebs/band/images/alex-band-photo-102.jpg
Na tych zdjęciach najbardziej widać to, co chcę Ci przekazać.
On jest połączeniem Freda i Draco! (Feltona i Phelpsa)
No nie? Widzisz to?
Przejdźmy do rozdziału :D
No pewnie, że mi się podoba!
A pomysł ze staniem przed lustrem jest genialny! :D
(skromności nigdy dość :''))
Uwielbiam Syriusza i Tris <3 Zresztą mówiłam Ci to już tyle razy, że możesz tym rzygać :D XD Te ich cudne przepychanki słowne <3 :D Awwww! I jest Owieczka! <3 <3 <3
Co ja się będę wypowiadać na temat rozmowy TrisxSyriuszxRemus :')
Od razu przejdę do Irytka :D
Ale mam pytanie xD Kiedy Filch nie jest wściekły na Irytka xD? Mega mi się podoba to, że Trisiątko ma dobre stosunki z Poltergeistem :D
"Dziewczyna ma gust, Black, to wszystko" - leżę i nie wstaję :''') Uwielbiam go i będę się upominać, jak będzie go za mało!
A KTO TO ROZLAŁ JAKIŚ ELIKSIR W ŁAZIENCE JĘCZĄCEJ MARTY!? HMMM? A może Severus? Właśnie...on w ogóle był kiedyś w Twoim opku? XD Upominam się o niego, on też istnieje! Wiem, wiem...nie lubisz go...ale możesz go np. powiesić gdzieś za kostkę, czy coś :D Socjopatka Natalia :') No, nie od razu socjopatka xD
REMUS!
TY WIESZ, ŻE JA MOGĘ IŚĆ Z TOBĄ NA BAL, NIE!? JA MOGĘ! WŚLIZGNĘ SIĘ TAM DO HOGWARTU...Ale nie muszę :D Nathalie z Tobą pójdzie! Znaczy nie jestem pewna, czy na pewno...bo coś może nie wypalić...
LILY I JAMES!
TY WIESZ JAK JA SIĘ CIESZYŁAM, KIEDY TO PRZECZYTAŁAM!!?? CHYBA BARDZIEJ NIŻ TRIS :D <3 <3 <3 Ojoooooj! <3 <3 <3
Tak!
Dokładnie!
Plan zeswatać Natahlie i Remusa! Ja jestem całkowicie za!
I UWAGA UWAGA!
BŁAGAM ELAAA! NAPISZ PROSZĘ, PROSZĘ, PROSZĘ W NASTĘPNYM ROZDZIALE BUTELKĘ! CAŁĄ! ŻADNEG PRZERYWANIA OK?
PLISKI!
Będę kończyć :D
Natalia/Lestrange
Jestem!
UsuńTeraz nie ma Ciebie, a ja jestem, ale możesz mnie już zabić, bo nie mam ŻADNEGO powodu spóźnienia. Zaczytałam się i tyle.
Ten koleś rzeczywiście wygląda jak ich połączenie! OMGOMGOMGOMG XD
No ja wiem, że jest genialny i przepraszam, że nie wspomniałam, że jego też wymyślałaś ty, ale jest tego tyle, że już się gubię :D
Mhm, jakbym o nim zapomniała (co jest bardzo prawdopodobne) to mi przypominaj.
Severus będzie! To, że go nie lubię nie znaczy, że całkowicie go wyeliminuję z opowiadania! Tak nie można. J.K. Rowling go po coś stworzyła, nie?
Ja wiem, że ty możesz iść, ale pójdzie Nathalie! Albo nie. Jeszcze się zastanowię czy mój plan wypali czy nie XD
Wiem jak się cieszyłaś, bo jesteś największą fanką Jily, jaką dane mi było poznać.
Postaram się, ale nic nie obiecuję, jak mi pomożesz to się zgadzam, ale jak nie to wiesz... Nie no żartuję :") Śmieszek Elka :D
Będzie butelka, ale nie obiecuję, że nie ucięta.
Papa (hug) (to skrót od tego miśka ze Skype'a)
Ela^^
O BOZIUNIU ELUNIU
OdpowiedzUsuńCZY TO TEN ZWYRODNIALEC
KTÓRY SPÓŹNIA SIE Z KOMENTARZAMI
TAK PROSZE PAŃSTWA
OTO
ONA
NIEPOWTARZALNA
SPÓŹNIAJĄCA SIĘ
KATE
POTTER!
za co bardzo przepraszam:)))
ale ten
rozdzialinio
To jak Tris tak zastanawiała się nad tym jak pogadać z Lupinem było takie słodkie:))
ISyriusz
Dawno nie mówiłam, że go kocham
Więc bez skrupułów po tej rozmowie mogę powiedzieć, że go kocham! Nawet jeśli nazywa Tris owieczką, co mnie bardzo śmieszy:'))
O boże przez ten cały czas nie pomyślałam jak to może zadziałać na Huncwotów:((( to było takie smutne:((
ale śliczne (props dla Natalii)
O kurde Irytek jak jo go tu ubóstwiam, szczególnie po tekście o guście Blacka:'))no znalazłam nową miłość
BOŻEEEEEEEEE JAMES I LILY LILY I JAMES TRUUUUUU LOVVVVV AAAAAAAAA NARESZCIE OMG OM GOMG OMG OMG OMG OMG OMG KCKCKCKCKC TO MÓJ SHIP FOREVER CHRYSTE PANIE MATKO BOSKA MERLINIE NAJUKOCHAŃSZY CZY JA ŚNIĘ CZY JA ĆPAM (nie, spokojnie nie ćpam:") )?! NIEEEE TO JEST NAPRAWDĘ JUUUUUPI
No ja myślę, że trza ich zeswatać, już bnarzekałam na los bidulki pod ostatnim rozdziałem
całuski kaktuski
miłości wiele
męża w kościele
weny come back
życzę Ci tak!
~Kate
o merlinie co za wiersze...:')) to dopiero była wena!