wtorek, 3 maja 2016

ROZDZIAŁ #4

     Mija już tydzień od mojej kłótni z Syriuszem. Za tydzień Noc Duchów, a co za tym idzie Gryffindor organizuje imprezę po kolacji. Miałam co do tego dnia specjalne plany, ale skoro nie rozmawiam z Łapą to raczej nic z tego nie wyjdzie. Jest sobota i znowu idę do Hogsmead. Tym razem z dziewczynami, które znowu będą nieudolnie próbowały mnie pocieszyć. W każdym razie wstałam o ósmej rano i obudziłam wszystkie moje współlokatorki, bo nie mogłam usiedzieć w miejscu, a śniadanie będzie dopiero za dwie godziny.
  - Oszalałaś? Dobrze, że jeszcze na nas wody nie wylałaś - powiedziała zdenerwowana Lizz.
  - Też cię kocham - powiedziałam i posłałam jej buziaka na co wszystkie zaczęłyśmy się śmiać. - Idziemy do chłopaków zagrać w butelkę? - spytałam po chwili. Wszystkie spojrzały na mnie z zaciekawieniem.
  - Myślałam, że nie rozmawiasz z Syriuszem - powiedziała Lily przyglądając mi się uważnie.
  - Bo nie rozmawiam. Ale z resztą rozmawiam. Idziemy czy nie?
  - Idziemy! - zawołały wszystkie trzy na raz. Ubrały się w tempie ekspresowym i po pięciu minutach byłyśmy na schodach prowadzących do sypialń chłopaków. Kiedy stanęłyśmy przed drzwiami piątego roku położyłam rękę na klamce i przez chwilę się wahałam. Poczułam rękę Lily na ramieniu i uśmiechnęłam się lekko. Nacisnęłam ją i weszłam do pokoju, a za mną trzy inne dziewczyny. Spojrzała na nas trójka już całkowicie rozbudzonych chłopaków, z czego dwójka była do połowy rozebrana. Syriusz i James, oczywiście.
  - Ubierajcie się i gramy w butelkę - powiedziałam i przysunęłam sobie krzesło.
  - A jak nie? - spytał James wpatrując się tempo w Lily.
  - Wiem gdzie są drzwi, Potter - warknęła i rzuciła mu koszulkę leżącą na krześle, na którym chciała usiąść.
  - Ubieramy się! - zawołał i w przeciągu sekundy miał na sobie koszulkę. Syriusz spojrzał an mnie przepraszająco ( ja oczywiście go zignorowałam ) i wciągnął na siebie koszulkę. My, w sensie dziewczyny, przystawiłyśmy sobie krzesła i usiadłyśmy, a chłopaki zmieścili się na dwóch łóżkach. Przystawili stolik, uprzednio wszystko z niego zwalając i położyli na środku pustą butelkę po kremowym.
 - Zaczynam - powiedział James i zakręcił. Wypadło na mnie.
 - Prawda.
 - Co Syriusz ci powiedział wtedy, kiedy tak się pokłóciliście?
 - Nie powiedziałeś mu? - powiedziałam patrząc na Syriusza z wyrzutem. Pokręcił lekko głową. - Dziwne, myślałam, że najlepszym przyjaciołom mówi się WSZYSTKO - powiedziałam i spojrzałam na Jamesa i powiedziałam: - Powiedział, że dosypałeś mu amortencji i pod jej wpływem się ze mną umówił. Bardziej tandetnego kłamstwa chyba nie umiał wymyślić. 
 - To prawda? - spytał patrząc na niego zrezygnowanym wzrokiem. Pokiwał głową. - Jasne, najlepiej zwalić wszystko na jej starszego brata, bo po co mówić dziewczynie, którą się kocha, że się nie zerwało z inną, nie? - warknął wyraźnie wściekły. Jego słowa uderzyły we mnie z ogromną siłą. Wszyscy oprócz niego spojrzeli na mnie przerażeni. Po chwili zdał sobie sprawę z tego, co powiedział. - O cholera.
     Wstałam i obróciłam się do drzwi. Z moich oczu zaczęły płynąć łzy, a ja jak gdyby nigdy nic wyszłam z dormitorium nie zwracając uwagi na wołania. Inna. Mogłam się domyślić. W końcu to Syriusz Black. Wierność to dla niego nie znane pojęcie. To w ogóle ja powinnam być zła czy tamta dziewczyna? Chyba obydwie. Szkoda, że nie wiem jak się nazywa, powiedziałabym jej. Przeszłam przez PW patrząc przed siebie i ignorując zaciekawione spojrzenia. Wyszłam na błonia i od razu wiedziałam gdzie iść.
     Kiedy weszłam do Chaty padłam na łóżko twarzą do dołu i zaczęłam łkać. Dlaczego mnie to zawsze spotyka??? Dlaczego zakochuję się w dupkach, których powinno się wykastrować? OK, przesadzam. Nie powinno się to wykastrować, ale dać porządną nauczkę. Tylko jak. Po jakiś czterdziestu minutach przestałam płakać i obiecałam się na plecy. Bolała mnie głowa, oczy zaraz mi wypadną z orbit przez łzy i jestem padnięta. Zamknęłam oczy na chwilę i zasnęłam. Kiedy się obudziłam od razu spojrzałam na zegar, który wskazywał 21:16 świetnie. Od ósmej rano do dziewiątej wieczorem mnie nie ma. Obróciłam głowę w drogą stronę i zobaczyłam karteczkę zgiętą na pół. Usiadłam na pościeli i wzięłam ją do ręki. Otworzyłam ją i oczy zaszły mi łzami.
         Przepraszam. Wiem ze obecnie mnie nie na widzisz, ale kocham Cię i przepraszam
                                                                                                              Syriusz
     Znalazł mnie. Mogłam się domyślić, że będzie mnie szukał i znajdzie. W końcu gdybym siebie szukała najpierw sprawdziłabym plażę, a później Chatę. No cóż, czas iść. Otarłam wierzchem dłoni oczy i wstałam.
     Weszłam do szkoły i zaczęłam wspinać się po schodach. Kiedy byłam na piątym piętrze kilka kroków ode mnie zobaczyłam całującą się parę. Kiedy lepiej się przyjrzałam zobaczyłam jego. Ale on ma tupet.
     Kocham Cię i przepraszam, ale lepiej nie wychodź z Chaty zanim nie będziesz pewna, ze poszedłem spać, bo możesz mnie przez przypadek zobaczyć liżącą się z blond Krukonką na środku korytarza.
Zalała mnie fala wściekłości. Miałam ochotę tam podejść i wykrzyczeć mu w twarz co o nim myślę.
  - Nie przeszkadzam? - spytałam głośno. Dziewczyna odkleiła się od niego i spojrzała na mnie niechętnie. A na twarzy Syriusza malował się ból, smutek i coś jakby przeprosiny. Spojrzałam na nich z pogardą. - Jeśli tak to wcale mi nie przykro. Znajdźcie jakiś schowek czy coś i tam się poliżcie.
 - Tris to nie tak jak myślisz nap... - zaczął Syriusz Kiedy przechodziłam obok nich.
 - Oj, no błagam Cię - powiedziałam wściekle i przyśpieszyłam. Cały czas próbował mi wmówić że to nie tak jak myślę. Wybuchłam dopiero w PW. 
 - Słuchaj mnie uważnie Black, bo nie będę powtarzać! Jesteś nic nie znaczącym dla mnie gnojkiem, któremu zaufałam i którego kochałam i który mnie zranił, złamał mi serce i porzucił! Miałeś rację - nienawidzę cię i nie chcę cię znać!! Chcę zapomnieć!! Przepraszam, kocham cię - głos zaczął mi się łamać. - Czy ty wiesz przez co ja przechodzę?! Jak się czuję ?! Spotykam chłopaka, którego kocham i jestem gotowa z nim porozmawiać liżącego sierż jakaś blond lafiryndą na środku korytarza! Moje życie to pasmo niepowodzeń i myślałam że znalazłam kogoś, kto będzie mnie wspierał, kochał i... Nieważne. Po prostu daj mi spokój i pozwól mi w spokoju zapomnieć - ostatnie zdania wypowiedziałam cicho.      Cały Gryffindor nam się przyglądał i kiedy ruszyłam w stronę dormitorium wszyscy rozstąpili się przede mną. Weszłam po schodach do dormitorium. Usiadłam na łóżku i zaczęłam łkać. Lily usiadła obok mnie i mnie przytuliła. Zasnęłam w ubraniach i obudziłam się dopiero rano. Całą niedzielę spędziłam leżąc w łóżku, czytając książkę i schodząc tylko na posiłki. Syriusz nawet ie próbował o mnie podejść. Chyba James wyperswadował mu ten pomysł. I bardzo dobrze.

*****************************************************

Pisałam ten rozdział cały dzień i jestem z niego bardzo zadowolona, ale nie mam czasu żeby się rozpisywać, bo zaraz muszę wyłączyć laptopa, właściwie już powinnam, bo według moich rodziców za dużo czasu spędzam na komputerze i mam czas do dwudziestej i mam nadzięję, że Wam się podobało. Proszę o komentarze i lecę. Papa :*
Ela^^

8 komentarzy:

  1. MÓJ BIEDNY KOCHANY MUCHOMOREK! BIEDNIUSIA TRIS NO O MÓJ BOŻE!!
    oczywiście zaczęło się bardzo fajnie, buteleczka itd (Lily i James no ja ich kocham nad życie i te ich docinki! ) A tu nagle bum James zadaje pytanie. No Harry(od Kate) widocznie odziedziczył po tatusiu umiejętność zadawania głupio i niezrecznych pytań.
    I KIEDY CZYTALAM ODP JAMESA MOGE PRZYSIAC ZE SLYSZALAM JAK MOJE SERDUCHO PĘKA RAZEM Z SERDUCHEM TRIS!
    Już nie wspominam o tym ze uwielbiam Jamesa i w jakiś sposób rozczulilo mnie to "o cholera".
    TEN SYRIUSZ TO JEDNAK BALWAN CHOLERNY!
    I po tej chacie się całował z tą głupia ***** ****** ***************************!
    idiota
    Rozdział na serio super wciągający masz prawo być z niego zadowolona:)))
    Życzę weny śle calusy
    ~ Kate

    PS zmotywowałam się i wstawilam rozdział!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęło się pięknie i cudownie, ale nie byłabym sobą gdybYM czegoś nie popsula :)))
      Syrek jest balwanem ale ja i tak to kocham, pewnie dlatego że ja wiem co będzie A ty nie....
      Nevermind, dziekuje:*
      Pozdrawiam
      Ela^^
      P. S. Po szkole przeczytam rozdział.

      Usuń
  2. Przybywam ^^
    Nie mogłam się doczekać, a tu tai numer odwaliłam... Przepraszam.
    Rozdział bardzo przypadł mi do gustu! Wierzę, że będzie lepiej, bo znam ułamek tej historii... Ale tak Syriusz też mógłby się ogarnąć i nie robić nadziei, choć...
    W sumie szkoda, że butelka huncwotów nie potrwała zbyt długo, bo byłam ciekawa pytań ;v
    A Lily już któryś raz podbija mi serce i się do tego przyznaję ;3
    Życzę czasu, możliwości, a przede wszystkim weny!
    Alice Lovegood

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, zua Alice -_-
      Cieszę się że się podoba. Tak, znasz ułamek, ale to dosłownie ułamek... Syriusz jest wkurzający w tym rozdziale, ale będzie dobrze.
      Nie mam czasu więc dziękuję i pozdrawiam
      Ela ^^

      Usuń
  3. Syriusz! TY WREDNY MAŁY GUPIKU!
    Jak piałam wcześniej, że ją zdradził, to nie braam tego na poważnie! No co to ma być! Ja nie rozumiem! I to całowanie z tą głupią Dziunią-Srunią!? (kolejny raz zdanie od "i"). Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie! Ja w to nie wierzę!
    Dorwałabym tą lalunie-srunie to bym jej wszystkie te blond kłaki wyrwała! Grrrr! U Lestrange włączył się tryb: WŚCIEKŁOŚĆ! No bo jak można!?
    Biedne Trisiątko :''(
    A wspominałam już, że masz tak GENIALNY styl pisania? Normalnie czyta się tak lekko! No jak po maśle!
    Zaczynam gadać głupoty...
    No cóż, mimo że rozdział smutny, to genialny!
    Mam nadzieję, że Lily i James w końcu się do siebie przekonają.
    Lestrange
    PS Kolejny krótki kom bez ładu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże ja Cię kocham, kobieto :* Te Twoje komentarze są boskie. Syriusz jest kochany <3333 I głupi w tym i kilku następnych rozdziałach ale ciiiii...

      Usuń
  4. O MATKO SAŁATKO!
    LATAJĄCY POFWORZE SPAGHETTI PRZYBYWAJ!
    CZEMU CIEBIE NIGDY NIE MA JQK CIĘ POTRZEBUJĘ?!
    NO DOBRA, JUŻ NIE NARZEKAM, CHCE IŚĆ PO ŚMIERCI DO NIEBA PEŁNEGO SPAGHETTI.
    Dobrze, chyba ochłonęłam
    SYRIUSZ BLACK TO DUPEK!
    Okej, chyba jednak nie.
    Tak polubiłam Syriusza kilka rozdziałów temu, że aż trudno mi teraz jakoś winić.
    Niby nasza Tris sobie po raz kolejny oczy wypłakuje, ale ja sądzę, że Syriusz nie zrobił tego specjalnie.
    Po prostu czuję to w kościach.
    Zachował się podle, ale moim zdaniem pewnie ma coś na swoją obronę.
    Prawda?
    Rozdział super ultra gwałtwony, takiego zwrotu akcji sié nie spodziewałam, ale szybciutko i fajnie mi się go czytało.
    Teraz lecę dalej, bo muszę się dowiedzieć o co tam konkretnie chodziło.
    Ps. Cieszę się, że rozdział ci sié podobał, bo mi też się podobał. Jak każdy inny. Więcej samoakceptacji i tak dalej ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA TEŻ KOCHAM SPAGHETTI!!!! ŁĄCZMY SIĘ!!!!!!
      NIE! NIE NIENAWIDŹ GO JESZCZE!!! BŁAGAM!!! NA KOLANACH PROSZĘ!!!!!!
      No widzisz ja miałam od początku zaplanowany taki zwrot akcji :D I jeszcze parę się wymyśli.
      Ela^^

      Usuń