poniedziałek, 27 czerwca 2016

ROZDZIAŁ #6

     Z góry przepraszam za możliwe przekleństwa pojawiające się w tym i prawdopodobnie w następnych rozdziałach, ale są to środki mające dodać realizmu. 
 
     Dzisiaj był pierwszy trening Quidditcha. Był.... Okropny. Dawno nie byłam na równie okropnym treningu, spotkaniu czy czymkolwiek. W każdym razie był to fatalny trening dla mnie. I chyba dla Syriusza. I Jamesa ewentualnie. Ale dla reszty raczej niczym się nie różnił do reszty treningów. Aha i zapomniałabym. W sobotę mam szlaban. Od McGonagall. Ale zamiast się tu wyżalać mogłabym napisać co takiego sprawiło że ten dzień był aż tak fatalny.
Obudziłam się o 8:55 a o 9:00 zaczynały się lekcje. Wszczęłam alarm na całą wieżę wrzeszcząc "Lilka!! Elizabeth!! Alice!! Wstawać!! Zaspałyśmy!!!" Po dosłownie dziesięciu sekundach wszystkie stały na baczność przy swoich łóżkach. Lilka w panice wbiegła do łazienki, Alice w pośpiechu zaczęła rozczesywać włosy, Elizabeth na spodnie od pidżamy naciągnęła czarne dresy i na to narzuciła szatę Hogwartu, a ja wyciągnęłam z kufra czarne dżinsy i jakąś koszulkę i w momencie, w którym wszystkie trzy wybiegły sięgnęłam po szatę. Pomalowałam jeszcze oczy i uczesałam się. Do klasy weszłam piętnaście minut po czasie.
 - Panno  Potter lekcje zaczęły się piętnaście minut temu - powiedziała z wyrzutem McGonagall.
 - Wiem pani profesor, przepraszam, to się więcej nie powtórzy - powiedziałam sucho i patrzyłam na nią twarzą bez wyrazu. Ruszyłam w stronę swojej ławki.
 - Gryffindor traci pięć punktów, a teraz siadaj - warknęła.
     Kiedy doszłam do swojego miejsca zobaczyłam, że na moim miejscu siedzi James, a obok Lilka co oznaczało, że ja mam siedzieć z Blackiem. Wytrzeszczyłam oczy i spojrzałam w stronę jedynego wolnego miejsca w klasie. Obok Syriusza. Pokręciłam głową i znowu spojrzałam na Lily. Posłała mi przepraszające spojrzenie.
 - Nie zrozumiałaś czegoś, Potter? Siadaj i pisz test - powiedziała poirytowana McGonagall. No tak, zapomniałam. Dzisiaj test. Cholera, nie zdążę go skończyć. Zaklęłam pod nosem i usiadłam obok chłopaka, który patrzył na mnie z miną, uwaga, uwaga, ZBITEGO PSA. Znowu. Spojrzałam na niego, a on zaczął mnie przepraszać. Po raz, kurwa, setny.
 - Jezu, Black, zamknij się i pozwól mi w spokoju żyć, co? Nie dość, że złamałeś mi serce to jeszcze chcesz żebym miała przez ciebie kłopoty? Odwal się ode mnie i przyjmij do wiadomości, że już NIC. DLA. MNIE. NIE. ZNACZYSZ. - warknęłam chyba trochę za głośno.
 - Dość tego. Potter, Black, oddajcie mi kartki. Obydwoje otrzymujecie ze sprawdzianu O i szlaban, który odbędzie się w sobotę o 17 - warknęła profesor  podchodząc do nas i zabierając nam kartki. - A teraz zabierzcie swoje rzeczy i marsz di dyrektora.
 - Ale pani profesor, w sobotę jest Noc Duchów. Będzie impreza - jęknął Syriusz.
 - Trzeba było o tym pomyśleć wcześniej, Black. Idźcie już.
     Wyszłam z klasy i w szybkim tempie ruszyłam korytarzem.
 - Jesteś zła? - spytał chłopak doganiając mnie. Spojrzałam na niego z niedowierzaniem.
 - Nie, kurwa, jestem najszczęśliwsza osobą na tym pieprzonym świecie - warknęłam nie zatrzymując się.
     Do końca drogi nie odezwał się ani słowem.
     Dumbledore był zdziwiony naszym widokiem w drzwiach, zwłaszcza że ja byłam widocznie wściekła, a Syriusz był widocznie smutny.
 - Dzień dobry, usiądźcie - powiedział. - Nie powinniście być teraz na lekcjach?
 - Tak, ale McGonagall... - urwałam widząc jego minę. - Profesor McGonagall... - poprawiłam się przez zaciśnięte zęby - ...nas tu przysłała. Trochę przeszkadzaliśmy na lekcji. - Ja tego nie powiedziałam. Ja to wysyczałam.
 - Ach, tak. A dlaczego przeszkadzaliście na lekcji? - spytał spokojnie Trzmiel. Już otworzyłam usta, żeby coś powiedział kiedy odezwał się Syriusz.
 - Zaszło... nieporozumienie i chcieliśmy to sobie wytłumaczyć - powiedział patrząc na mnie.                Wiedziałam, że na mnie patrzy, ale na niego nie spojrzałam. Patrzyłam zimno na Dumbledore'a. Spojrzał mi w oczy. Wytrzymałam spojrzenie.
 - Dlaczego jesteście na siebie wściekli?
 - Nie jesteśmy - powiedziałam. - Ja jestem na niego.
 - Dlaczego?
 - Nie uwierzę, że pan nie wie. W naszym Pokoju Wspólnym wisi portret jednego z pana poprzedników. W każdym pomieszczeniu oprócz łazienek i dormitoriów wisi. Dlatego wie pan o wszystkim co się dzieje w szkole. Oni panu donoszą - powiedziałam sucho i jakby to było coś oczywistego. Bo myślałam, że jest. Jednak obydwoje spojrzeli na mnie ze zdziwieniem.
 - Jesteś mądrzejsza niż myślałem , Tris - powiedział dyrektor.
 - Spostrzegawcza - sprostowałam.
 - No dobrze, ale powinniście się pogodzić, a teraz Tris idź na następną lekcję, a ty Syriuszu jeszcze zostań.
     Wyszłam i nie widziałam Syriusza aż do tego nieszczęsnego treningu. A więc :
     Na godzinę 17 był zaplanowany trening. Z Pokoju Wspólnego wyszłam o godzinie 16:30, żeby zdążyć się przebrać i rozgrzać.  Pięć minut później byłam na boisku.  Strasznie szybko, ale biegłam, bo było zimno, a nie wzięłam płaszcza. W szatni natknęłam się na Jamesa.
 - Hej, co tam? - spytałam rzucając torbę na ławkę obok swojej szafki i sięgając po szatę do Quidditcha.
 - U mnie w porządku. A u ciebie? Słyszałem, że Syriusz siedział u Dumbledore'a do 15 - powiedział majstrując coś przy tablicy, na której był plan gry.
 - Nie wiem. Przecież z nim nie rozmawiam. Ale ja u niego siedziałam krótko. Zdążyłam na następną lekcję, więc... - powiedziałam zakładając ochraniacze na nogi.
 - No tak, ale myślałem, że wiesz... No... Rozumiesz - powiedział trochę zdezorientowany.
 - Nie, nie rozumiem. Ale OK, nieważne. Jak on się trzyma? - spytałam
patrząc na niego niepewnie.
 - Źle. Naprawdę. Fatalnie to wszystko znosi. Nigdy nie widziałem go tak załamanego. Powinnaś z nim porozmawiać. Nie godzić się, ale porozmawiać - powiedział patrząc mi w oczy. Pokiwałam głową, chociaż i tak nie miałam zamiaru z nim rozmawiać. Rozgrzałam się i czekałam z Jamesem na resztę drużyny.
     Mniej więcej w połowie treningu zaczęłam kłócić się z Syriuszem na temat taktyki.
 - PRZERWA! - wrzasnął James przekrzykując wiatr. - SYRIUSZ, TRIS! CHODŹCIE ZE MNĄ!!
Zlecieliśmy za Jamesem na bok boiska.
 - Co to ma być?! Kłócicie się na boisku i kompletnie macie gdzieś co się dzieje dookoła!! Weźcie się w garść!! Nie zagracie w tym meczu ze ŚLIZGONAMI jeżeli dalej będziecie się zachowywać jakbyście mieli po pięć lat!! Nie wsiądziecie na miotły, dopóki jakoś się nie pogodzicie!! Nie obchodzi mnie jak to zrobicie, ale macie to zrobić!!!! - wrzeszczał tak głośno, że prawdopodobnie słyszał go cały Hogwart.   Pokiwaliśmy oboje głowami, a on odszedł do szatni i po chwili cała drużyna znowu latała. Spojrzałam na Syriusza i pomyślałam o tym co powiedział mi wcześniej James. Rzeczywiście nie wyglądał najlepiej. Ale ja też znosiłam to ciężko, więc...
 - Nie wiem jak mamy to zrobić, ale ja kocham grać, tak samo ja ty, więc chcę wrócić na boisko jeszcze dzisiaj - powiedziałam dosyć chłodno.
 - Możemy się po prostu pogodzić - powiedział trochę niepewnie. Posłałam mu mordercze spojrzenie. - Albo nie.
 - Masz jakieś pomysły? Bo ja mam pustkę w głowie. - Chciałam powiedzieć, że to tak okazyjnie, żeby się upodobnić do twojej dziewczyny, ale stwierdziłam, że nie chcę być aż tak chamska w stosunku do kogoś, kogo, jak mi się wydawało, kochałam jakiś tydzień temu.
 - Może po prostu na boisku będziemy udawali, że nic się nie stało? - Że słucham co?! Mam udawać, że nic się nie stało?? - To znaczy nie, że jesteśmy... parą czy coś, ale tak po prostu jakbyśmy nigdy nie byli przyjaciółmi i nic się między nami nie wydarzyło - dodał widząc moją minę. Widziałam, że ciężko jest mu ze mną rozmawiać, ale nie jemu jedynemu. - Dasz radę? - spytał kiedy o chwili się nie odzywałam.  Rozważałam jego propozycję. Będzie ciężko, bo będę musiała udawać, że nic mnie z nim nigdy nie łączyło, że mnie to wszystko nie boli. Ale z drugiej strony jeżeli nie zagramy to zagrają te dzieciaki z drugiego roku, a na to nie pozwolę. Spojrzałam na niego, a on przyglądał mi się smutno. okiwałam powoli głową.
 - Dam. Muszę - odpowiedziałam po chwili i zwróciłam głowę w stronę Jamesa, który siedząc na miotle między zawodnikami przyglądał nam się uważnie. "Fatalnie to wszystko znosi. Nigdy nie widziałem go tak załamanego." - usłyszałam jego słowa. - A ty?
 - Tak. Chodźmy już - powiedział szybko i wsiadł na miotłę. Jeszcze przez chwilę patrzyłam na brata po czym poszłam w ślady czarnowłosego.
     Po treningu w szatni nie odzywały się tylko trzy osoby. Ja, James i Syriusz. Reszta była wesoła i rozgadana. Przebrałam się szybko i kiedy chciałam nieostrzeżenie wymknąć się z szatni usłyszałam głos Jamesa.
 - Tris! - słysząc swoje imię przystanęłam na chwilę, więc nie mogłam wyjść i udawać, że go nie usłyszałam. Odwróciłam się wolno w jego stronę. - Poczekasz na mnie? - spytał, chociaż wiedziałam, że i tak nie mam wyboru. Kiwnęłam głową i usiadłam na ławce wpatrując się w okno na przeciwko mnie. Dalej padało, a wiatr gwizdał przeraźliwie. Właściwie to cieszę się, że nie będę musiała wracać sama w taką pogodę, zwłaszcza, że było już właściwie ciemno. Szatnia powoli opustoszała i zostaliśmy w niej tylko ja i mój ukochany i najtroskliwszy brat na świecie. James Charlus Potter. Patrzył na mnie ze smutkiem. Odwróciłam wzrok. Po chwili poczułam, że siedzi obok mnie. Objął mnie ramieniem, a ja bez wahania wtuliłam się w jego pierś, a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Najpierw gorące, ale zostawiające po sobie zimny ślad. Po chwili cicho łkałam nie otwierając oczu. Boże, James to wspaniały koleś. Nie mam pojęcia dlaczego Lily go nie chce. Przecież jest wspaniały. Zrobię wszystko, żeby byli razem. Przekonam Lilkę do niego za wszelką cenę. Po kilkunastu minutach uspokoiłam się i spojrzałam na niego oczekując, że coś powie. Po minutach milczenia postanowiłam, że to ja odezwę się pierwsza.
 - Jesteś wspaniałym bratem, naprawdę. Dziękuję - wyszeptałam, chociaż chciałam powiedzieć to głośno i pewnie.
 - Nie dziękuj, Tris. Jesteś moją siostrą, nie mógłbym nie zareagować skoro widzę, że cierpisz - powiedział przytulając mnie. Więc widzi. Skoro on widzi to widzi też Syriusz. I Lily. I Elizabeth. I Alice. I Remus. Wanda też by zauważyła. Wanda. Dawno jej nie widziałam. Właściwie odkąd wyjechała z Lauren do Francji nie utrzymujemy kontaktu. Lauren też by zauważyła. - Według mnie naprawdę powinnaś z nim porozmawiać. On naprawdę chciałby ci to wszystko wytłumaczyć, bo tu naprawdę nic nie rozumiesz.
 - W sobotę mamy razem szlaban. Będziemy mieli dużo czasu na rozmowę. Do tego czasu się do niego nie odezwę. W sobotę wszystko wyjaśnimy. Ja też tego chcę, ale... - urwałam, bo do moich oczu znowu napłynęły łzy.
 - Ale nie potrafisz. Rozumiem - powiedział wypuszczając mnie ze swoich objęć. Uśmiechnęłam się blado. - Idziemy? Już jest ciemno, a jutro lekcje. - Kiwnęłam lekko głową i wstałam równo z nim. Ruszyliśmy do wyjścia. - Będzie dobrze, tylko go wysłuchaj - powiedział jeszcze chłopak i resztę drogi przeszliśmy w milczeniu.
     Ten dzień był katastrofalny i smutny i długi i ciężki, a teraz jeszcze muszę się uczyć, bo w czerwcu są SUM-y. Jej! czujecie ten sarkazm? No dobra, do następnego.

***************************************************************

Nie zabijajcie!!!! To w końcu tylko miesiąc nie? Nie no, przepraszam, ale obowiązki i w ogóle to całe zamieszanie. To się więcej nie powtórzy. UROCZYŚCIE WAM TO PRZYSIĘGAM. Proszę o komentarze i już się nie mogę doczekać Waszych reakcji na następny rozdział, więc idę pisać.
Buziaki, Ela^^

9 komentarzy:

  1. Uwaga! Panie i Panowie, Skrzaty, nadęte centaury, gobliny i kto tam jeszcze! Mój telefon, stary samsung, przystąpił zaszczytu i komentuje przez niego rozdział Elciaka, Elciątka. Mam nadzieję, że moje CUDOWNE (zapytam jak Tris: czujesz ten sarkazm?) zdrobnienia Ci nie przeszkadzają. I (przyzwyczaj się już proszę, że przy komentowaniu lekceważę rzeczy tak przyziemne jak reguły)
    Kurdeeeee...jednak moja mała klawaitura na telefonie i moje wielgachne paluchy, nie powiedzą sobie symbolicznego tak. Na razie kończę, idę zrobić truskawki ze śmietaną i wracam za kilka minut, tym razem przez laptopa.
    Pa!
    L.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *UWAGA!
      W TYM KOMENTARZU NIE SĄ STOSOWANE ŻADNE REGUŁY. BŁĘDY WSZELIKIEGO RODZAJU SĄ TU OBECNE. Z GÓRY ZA TO PRZEPRASZAM*
      Jestem znowu!
      Z pachnącą miską pociapranych truskawek ze śmietaną i cukrem u boku. A teraz już z samą miską, bez truskawek, ponieważ...DAM, DAM DAM! Zjadłam je! Powiem Ci, że były bardzo dobre :'D Przy akompaniamencie odgłosów meczu Islandia vs Anglia (na razie jest 2:1 dla Islandii) zabieram się do pisania komentarza. Na początku odpowiem na Twoje odpowiedzi (odpowiem na odpowiedź-inteligentne stwierdzenie). Zrobię to tutaj, bo jestem wieeeelkim leniem. Np. powinnam skomentować pięć blogów! No ale niestety jak wspominałam jestem leniem :'D.
      1. No oczywiście, że nie ma to jak stały czytelnik!
      2. Dlaczego!? Dlaczego nie James i Lily!? Oni będą mieli dziecko kobieto!? Czy w skutkach Twojego ff Harry się nie urodzi? Czy James odkryje powołanie i zostanie dawcą nasienia dla In vitro (tak się pisze?) i to jego nasienie przypadkiem wstrzykną akurat Lily, która odkryje powołanie do macierzyństwa? To byłaby okropna historia!!! Oni po prostu SĄ DLA SIEBIE STWORZENI!!! I O JAKICH PLANACH TY MI TU MÓWISZ!??
      2.5. Każdy chce James'a za brata! Chociaż ja po głębszym zastanowieniu się, zdecydowałam, że nie chcę mieć James'a za brata. No bo mój związek z nim byłby kazirodctwem XD. Nie wiem dlaczego, ale ja Tris utożsamiam z Tobą. Więc, jeżeli wierzyć mojej psychice to jesteś już po randce życia z Syriuszem. Gratulacje :'D Nie piszesz dobrych opisów ;/!?
      *UWAGA OCENZUROWANA WERSJA*
      Gadaj, gadaj, ja posłucham.
      3. No nie! I ty śmiesz się ze mnie śmiać!?
      4. O kochasz mnie! Bardzo miło mi to słyszeć :D Ja Ciebie też niewiasto XD Ale chyba Twoje opowiadanie bardziej...ale CIIIIIIIIIIIII! NIEEEEEEEE! SYRIUSZ NIE JEST KOCHANY!!!!!!! JEST ZŁY!!!!
      A jak już mówimy o złości to zaznajomię Cię z taką małą historyjką:
      Otóż byłam sobie na konkursie piosenki i wiersza z niemieckiego. Oczywiście mówiłam wiersz, bo mój głos...a zresztą nie ważne :'D. No i była tam taka mała słodka dziewczynka<3 No i byłam tam sobie i DAM DAM DAM szanowne ŻYRI (jury) udało się na obrady. No i chcąc czy nie chcąc musieliśmy się udać na dwór. Ta mała, słodka dziewczynka siedziała na huśtawce. Podchodzę do niej a ona do mnie:
      - Chcesz się zaznajomić z moją wściekłą wkurzanością?
      Myślałam, że padnę XD
      5. O znowu mnie kochasz! :'''''D Tak dla formalności. DAM DAM DAM! Zdradzę swoje imię! Nazywam się *werble*
      *
      *
      *
      *
      *
      *
      *
      *
      *
      *
      NATALIA!!!
      O ja cię kręcę! Jestem zabawna!? ŁAŁ.
      Och nie jestem sama! Łączmy się w bólu! Dzięki Bogu teraz idę do gimnazjum i mnie z nimi rozdzielą. I tak! MAM TRZYNAŚCIE LAT. Właściwie to prawie...w lipcu będzie trzynaście. Jestem jeszcze dzieciakiem! I się tego nie wstydzę! CHOCIAŻ, NIESTETY SKARPETEK W JEDNOROŻCE NIE MAM...:'''''C
      Dobra, to może tak przejdę do rozdziału?
      No jaki może być? Zgaduj zgadula, no.
      a) GENIALNY
      b) CUDOWNY
      c) FAJOWY
      d) SKARPETKA
      Prawidłową odpowiedź proszę zaznaczyć krzyżykiem. I tak Elsiku masz rację! Jest to odpowiedź D! Twój rozdział jest SKAAAAARPETKĄ! Normalnie czuję się jak Caesar Flickerman. Jeżeli nie wiesz o co chodzi, to ten gościu prowadził taki program telewizyjny w Igrzyskach Śmierci. I TAK moje serce też należy do Igrzysk. Ale chyba bardziej do Harry'ego <3

      Usuń
    2. Oszukuję bloggera! I dzielę koma na dwie części.

      Wracając do rozdziału!
      No to jest on serio FENOMENALNY. Tylko kobitko...DLACZEGO TAKI KRÓTKI HĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ????????
      NO TŁUMACZ SIĘ TŁUMACZ.
      Doobrze no wybaczę Ci. Jak już idziesz pisać kolejny...no to może, jutro się pojawi!? Ja jestem całkowicie za! Cały Wizengamot również!
      Biedne dzieweczki, zaspały...SKĄD JA TO ZNAM SIĘ PYTAM!? McGonagall, kobitko...zluzuj może te stringusie z nitki dentystycznej...a poprawka! Zluzuj może te flanelowe majtasy, bo przeżywasz jak mrówencja okresik! Już zyskałaś moją sympatię, a teraz co? Zachciało Ci się być twardą Panią Psor? Pffffff! Będę na ciebie teraz pyfyfyfować Minnie!
      No ołkej Black! Patrzysz na Trisiaka z miną zbitego psa? No to zaraz możesz być ZBITYM PSEM. I to dosłownie XD Ale chwila chwila! Przewińmy centymetr do tyłu...LILY SIEDZI Z JAMES'EM!!! LILY SIEDZI Z JAMES'EM! TO JEST CHWILA TEGO ROZDZAŁU! TAK! TAK! TAK! TAK! TAK!
      No, ale Trisiątko...ja normalnie usłyszałam jak kawałki serca Syriusza rozpadły się na jeszcze mniejsze kawałki. OJOJJOJJOJJOJ! Chyba...chyba pora na przebaczenie temu gupikowi. TAK BLACK DOBRZE SŁYSZYSZ! ZNOWU CIĘ KOCHAAM! CO TY TAM SZEPCZESZ!? WOLAŁBYŚ, ŻEBY TO BYŁĄ TRIS!? NO...PRZYKRO MI.
      OCH SYRIUSZ! TY MISTRZU W ZADAWANIU GŁUPICH PYTAŃ (chociaż nic nie przebije mojej kuzynki, która widząc, ze jem pomidorową, pyta się mnie co robię.)
      OCZYWIŚCIE, ŻE JEST ZŁA!!!
      Dobra...ogłuchniesz chyba przez tego Caps Locka :"D.
      Powiem Ci, że te przekleństwa mi nie przeszkadzają. Dodają troszkę pikanterii! Normalnie jak kropla Tabasco do Gumbo. Jezusie...co to za porównania? To chyba przez ta godzinę XD
      Kochany Dumblu!
      Ja rozumiem, że chcesz być na topi itp.
      Ale stary masz ponad 1OO lat! Jesteś serio stary! Nie próbuj rozwiązywać problemów nastolatków OK? Plissssski!
      JAMES <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3
      A ja rozumiem o co mu chodzi! On myślał, że wizyta u Dropsa, była tylko przykrywką, i że ni spędzili ten czas razem! Czyż nie?
      Załamany Syriusz...jeeeeeju :''''''(.
      Och, ta młodzież. Po co te kłótnie Trisiaczku? Po co?
      No...serce się ściska jak czytam tamtą rozmowę. Taka, zimna, formalna...taka PAPIEROWA, jeżeli wiesz co mam na myśli.
      OCH JAMEEEEEEES!
      TY JESTEŚ SKARBIE TAK CUDOWNYM BRACISZKIEM, ŻE CHYBA ZARAZ UMRĘ! NORMALNIE ROZPŁYWAM SIĘ. ELKA TY MASZ TAKI TALENT DO OPISYWANIA ICH RELACJI, ŻE NORMALNIE KOCHAM CIĘ BABECZKO!
      TAK TRIS! TO JEST BAAAARDZO DOBRY POMYSŁ! NIECH BĘDĄ RAZEM! PROSSZĘĘĘĘ! NO, ALE NAJWAŻNIEJSZE, ŻEBYś WYBACZYŁA SYRIUSZOWI! Kochana, ja wiem, że ty to zrobisz! Na tym szlabanie...kiedy ciche dźwięki muzyki będą dochodziły do waszych uszu...Och!
      No to chyba będę kończyć, bo palce odmawiają mi posłuszeństwa. Jezusku piszę to ponad czterdzieści minut! Meeeerlinie!
      Aha i jeszcze jedno...czy tylko dla mnie zdrobnienie imienia Syriusz na SYRI jest obrzydliwe?
      OCHYDA!
      No dobrze...
      Dobranoc!
      Lestrange

      Usuń
    3. Merlinie...to najdłuższy komentarz jaki w życiu napisałam!!!

      Usuń
    4. Kobieto! Szalejesz! Ten komentarz jest tak długo jak jakiś krótki rozdział, który napisałam na drugim blogu XDD
      Nie chce mi się odpowiadać na wszystko co napisałaś, bo zajęłoby mi to za dużo czasu, a chcę jeszcze dzisiaj skończyć rozdział ( nie uda mi się to, ale ciiiiii).
      W każdym razie nie odpowiem dlaczego nie James i Lily, ale już wiem, że mnie zamordujesz jak się dowiesz co to za plany....
      Zaskoczę Cię, ale ja też
      *
      *
      *
      *
      *
      *
      *
      *
      *
      *
      JA TEŻ MAM 13 LAT I TEŻ IDĘ DO GIMNAZJUM!!!!
      Mój Skype: elusiaczek13
      Mój e-mail: elunia23@vp.pl
      Skontaktuj się ze mną, bo wydajesz się być zaje...rąbistą osobą!! Jeżeli chcesz, oczywiście.
      Aha, jeszcze jedno zaskoczenie, co chyba nie będzie zaskoczeniem po tym poprzednim zaskoczeniu:
      Nie, nie jestem jeszcze po randce ze swoim Syriuszem. Ale kiedyś będę.
      Pozderki, całusy i wgl
      Ela^^
      P.S. Masz bardzo ładne imię. Jak się pewnie domyślasz, moje to Ela :') Nie lubię go...

      Usuń
    5. P.S.
      O której ty jesz truskawki?
      Nie, ona mu nie wybaczy na tym szlabanie, taki mini spoiler :*
      Wiem kim jest Caesar i też kocha Igrzyska <33 Ale Harry'ego bardziej.
      Jej! Kochasz Syriusza! Ja też, ale Tris nie ( znowu będzie spoiler jeżeli go nie chcesz to przewiń trochę niżej) Jeszcze, ale pokocha *.*





      To już jeżeli nie czytałaś spoilera.
      To się cieszę, że Ci nie przeszkadzają, bo jeszcze się pojawią XDDD
      Stary Drops chce być cool, nie rozumiesz tego?!!? Nie psuj mu marzeń o byciu cool stulatkiem!!! TY ZUA!!!
      James jest najukochańszym, najwspanialszym, najprzystojniejszym i najzajebistrzym bratem ever!!!!! Nikt nie zaprzeczy.
      No, może wybaczy Syriuszowi, a może nie....
      Tak, to zdrobnienie jest okropne.
      A teraz już definitywnie do widzenia
      Ela^^

      Usuń
  2. ELO ELO TRY DWA ZERO KATE POTTERO WROCIŁA
    Witam serdecznie.
    Siemka.
    Hejka.
    Siemaneczko.
    Obóz obozem, internet zabrali, więc no niefajnie. Wróciłam i wbijam na bloggera i o bosz Elka oszalała.
    Dziecino, chyba z sześć roizdziałów mi dodałaś.
    Za co Cie kocham.
    Bo nie muszę czekac na następną część, a Ty wiesz, że ja uwielbiam Twój blog.
    Okok.
    Komeeeeeentarz.
    Osobiście przekleństwa mnie smieszą. Ale tak na serio. Jak ktoś przeklina, to ja się smieję, bo to bardzo smieszne jest.
    Więc mi to nie przeszkadza.
    No jasne, ja tez bym pewnie zaspała haha.
    UUUUUUUUUUU JAMES I LILY HEHEHEHEHEH IM IN LOVE WITH JILY SOOOOOOOO MUCH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11
    Hehe szlaban.
    hehe.
    Hehe.
    Będzie się działo.
    Czy tytlko ja zawsze uważałam że to jest super creepy jak Drops wszytsko widzi? Przeciez to jest chooore! I nareszcie Tris to zauważyła!
    O w mordę kocham Jamesa, kurde no<333
    Ten kom jest trochę krótki, bo mam do nadrobienia inne rozdziały to się rozpiszę:)) +oglądam mecz +pakuje się juzna wyjazd a jeszcze u mnie musze cos tam dodać!
    baj baj
    ~Kate

    OdpowiedzUsuń
  3. KURKA WODNA! MEIN GOT I OD CZEGO JA MAM ZACZĄĆ?
    TAK WIELE SIĘ TUTAJ DZIAŁO I JA TO PO PROSTU MUSZĘ SKOMENTOWAĆ!
    okej, polećmy jakoś od początku jakoś, żeby się nie pogubić.
    KURDE MOLE! TAM JEST WANDA!
    WAN-DA!
    DOKŁADNIE!
    Och, Elu nie masz pojęcia jak się ucieszyłam, kiedy dotarłam do tego fragmentu ^^
    Ja chciałam być nawet jakąś nieznaną nikomu statystką, a ty zroviłaś tak, że moją odpowiedniczkę zna sama Tris!
    No kocham cię za to! :*
    Okej, miało być od początku... To teraz będzie :)
    Oj, dziewczyny, znam ten ból. Ja jestem strasznie zasypialska i spóźnialska. Dosłownie w tamtym roku szkolnym to się przynajmniej dwa razy na tydzień do szkoły spóźniałam.
    Och, kolejny ból króry znam. Tyn razem samej Tris.
    Kiedy się spóźniasz się do szkoły i wchodzisz do klasy to wszyscy gapią się na ciebie jakbyś zabiła dwie osoby (a zabiłam osiem xD).
    Och. Co za sytucja!
    Black i Potter. I jeszcze ro jak ją wpakował w kłopoty!
    No niewiarygodne!
    Pisałam już wcześniej, że żal mi Syriusza? Tak?
    To napiszę jeszcze raz.
    Żal mi Syriusza.
    Ja powinnam na nim tu suchej nitki nie zostawić, ale czuję, że ty masz dla niego przygotowanego coś specjalnego.
    I nie wiem czemu, ale rozśmieszył mne ten synonim "Trzmiel".
    Ja wie o co chodzi, czytałam przypisy w kamieniu, ale i tak mnie to rozśmieszyło ^^
    James to spoko ziimek i super brat.
    Chciałabym mieć takiego brata.
    Albo siostrę czy coś.
    My z moją siostrą jesteśmy raczej z gatunku tych kłótliwych i nic nie wskazuje na to, żeby to się zmieniło :/
    Okej, na dziś kończę, bo już tata mi stoi nad głową i mówi żebyn wyłączyła ten telefon i szła spać, a ja nie chcę dostać szlabanu, bo zostało ni jeszcze trochę do nadrobienia na blogu ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następna się zachwyca. No ludzie! Przecież to nic specjalnego! Specjalne to będzie w następny, rozdziale!
      Ja nie mam zwyczaju się spóźniać, ale moja BFF z która chodzę do szkoły tak, więc też się parę razy spóźniłam. Ale tylko parę.
      Mi też go żal. On jest taki biedny w tym rozdziale i w ogóle jak dotąd to był nieposzkodowany w trzech rozdziałach :D
      Ja też bym chciała mieć takiego Jamesa. Kto by nie chciał ja się pytam?!?!?!
      Ela^^

      Usuń