*OCZAMI TRIS*
Głośny dźwięk. Natarczywy. Co to jest? Niech ktoś to wyłączy!
Ale co?! BUDZIK! Budzik? Co w Skrzydle Szpitalnym robi budzik? Nie
jestem przecież w Skrzydle. To gdzie? Nie wiem. W dormitorium? Tak!
Dormitorium!
Wyciągnęłam lewą rękę, żeby wyłączyć budzik, ale
napotkałam tylko ścianę. Uchyliłam jedno oko i zobaczyłam szare oczy
uśmiechające się do mnie. Czekaj, co?! Syriusz? W moim łóżku? Czy ja coś
wczoraj piłam? Nie, pamiętałabym. Chociaż może nie? Nie, no, nie piłam
nic. Mam nadzieję. Otworzyłam drugie oko. Przede mną leżał pół nagi
Syriusz. Uśmiech nie schodził mu z twarzy. Zmarszczyłam brwi. Co tu się
stało?!?! Obróciłam głowę i zobaczyłam Jamesa siedzącego na brzegu
swojego łóżka i patrzącego na mnie szeroko otwartymi oczami. Wspomnienia
wczorajszej nocy zaczęły wracać. Miałam koszmar. Przyszłam tutaj.
Spałam z Syriuszem. Ale nie w takim sensie.... Po prostu, w jednym
łóżku. Usiadłam na brzegu łóżka chłopaka, a on usiadł obok mnie.
-
Dobry - mruknęłam zaspanym i lekko zachrypniętym głosem. James
zmarszczył brwi i spojrzał najpierw na mnie i później na Syriusza. Ten
drugi wzruszył ramionami, a ja uśmiechnęłam się lekko. Remus zwlókł się z
łóżka.
- Cześć Tris - mruknął idąc w stronę łazienki. - Czekaj! Tris? - spytał patrząc na mnie zaspany.
- Koszmar, nie mogłam spać - odpowiedziałam na niezadane przez nikogo pytanie. Remus kiwnął głową i wszedł do łazienki.
- Koszmar? - spytał James przeczesując ręką włosy.
- Tak, braciszku, koszmar - odparłam naśladując jego gest.
- Ja tak nie robię! - zawołał oburzony.
-
Nie skąd - powiedziałam równo z Syriuszem po czym wybuchnęliśmy
śmiechem. - Dobra, idę do siebie. Dziewczyny pewnie się martwią. Widzimy
się na śniadaniu! - rzuciłam na odchodne i wyszłam z pomieszczenia. W
dormitorium Lilka siedziała ubrana już na moim łóżku. Kiedy mnie
zobaczyła rzuciła się na mnie.
- Gdzieś ty była?! - krzyknęła mi do ucha.
- Nie do ucha, Lilka - powiedziałam i oswobodziłam się z jej uścisku. - Spałam u chłopaków. Miałam koszmar i nie mogłam zasnąć.
- Więc poszłaś do nich? - spytała Nathalie czesząca się na łóżku. - Po co?
-
Nie wiem. Kiedy już tam byłam stwierdziłam, że zachowuję się jak
trzylatka, ale Syriusz już się obudził, więc nie mogłam po prostu wyjść -
odparłam wyciągając z kufra jeansy i za duży na mnie sweter z
reniferem.
- Spałaś z Syriuszem?! - zawołała Wanda wychodząc z łazienki.
-
Ludzie, nie mogłam spać, bo miałam koszmar, więc poszłam do dormitorium
chłopaków i obudziłam Syriusza. Tak spałam z nim w jednym łóżku. Nie
róbcie z tego sensacji!
- Dobrze, już spokojnie! - powiedziała
Elizabeth narzucając na siebie szatę. Uśmiechnęłam się lekko i weszłam
do łazienki. Ubrałam się szybko i różdżką związałam włosy w luźny kok.
Narzuciłam na siebie szatę i wyszłam z dziewczynami na schody.
- Co to za koszmar? Jak nam powiesz poczujesz się lepiej - powiedziała Alice. Spuściłam wzrok. Nie powiem im. Nie ma szans.
- Nie pamiętam - odparłam drapiąc się po karku. Chciałabym nie pamiętać.
- Czyli pewnie nic takiego okropnego - powiedziała wesoło Lily.
- Pewnie nie - westchnęłam.
Kiedy doszłyśmy do Wielkiej Sali od razu spojrzałam w niebo. To znaczy
na sufit, ale.... nieważne. Było dosyć ładnie. Słonecznie i nie było
chmur, ale jest grudzień, więc pewnie jest zimno. Usiadłam między
Syriuszem a Jamesem, którzy jakimś cudem byli w Sali przed nami.
Uśmiechnęłam się i wzięłam do ręki tost.
- Ma ktoś gazetę? -
spytałam. Syriusz podał mi Proroka Codziennego. Spojrzałam na pierwszą
stronę. "Śmierciożercy widziani w Dolinie Godryka". Zbladłam, a moja
ręka z tostem zawisła w połowie drogi do ust. Odłożyłam tost na talerz i
otworzyłam na dwunastej stronie. Zainteresowało mnie tylko kilka
pierwszych zdań :
Dwa dni temu w Dolinie Godryka, w pobliżu posiadłości Potterów
widziano trójkę Śmierciożerców. Rozpoznana zostało Bellatrix Lestrange
wraz z mężem, Rudolfem. Euphemia i Felamont Potterowie zajmują znaczące
pozycje w Ministerstwie Magii, więc mogą być kolejnym celem Tego Którego
Imienia Nie Wolno Wymawiać.
I ostatnie:
Ich córka - Tris Potter, uczęszczająca wraz z bratem bliźniakiem
Jamesem do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie - padła ostatnio
ofiarą napaści Śmierciożerców. Czyżby Hogwart nie był tak bezpieczny, za
jaki uchodzi?
Mam tylko jedno pytanie: jak oni się o tym dowiedzieli? Szturchnęłam Jamesa.
- Czytałeś to? - spytałam wskazując ręką artykuł. Pokiwał lekko głową. - Skąd oni wiedzieli? Wiesz, o wypadku.
- Żebym ja to wiedział - odparł. - Może ktoś napisał do nich?
- Też tak pomyślałam. Ale kto?
- Armado Skeeter - powiedział pewnie.
- Kto? - Wskazał ręką autora tekstu. Felicja Skeeter.
- Jej syn.
- Znasz go?
-
Nie osobiście. Jest kolegą Malfoy'a - powiedział. - Widzisz tego
bruneta obok Roszpunki? - Spojrzałam w stronę stołu Slytherinu.
Wypatrzyłam Malfoy'a i spojrzałam na otaczających go ludzi. Było tam ze
czterech brunetów.
- Którego?
- Tego zaraz obok niego, po lewej - powiedział. Kiwnęłam głową. - To jest ten Skeeter.
- Stawiam, że jest wredny?
-
Jak jego matka - powiedział smętnie James. - Przez ten miesiąc pojawiło
się dużo okropnych artykułów o Dumbledorze, szkole i rodzicach.
-
Wszystko przez ten wypadek? - spytałam z niedowierzaniem. James kiwnął
głową prawie niezauważalnie. Dokończyliśmy w milczeniu śniadanie i
ruszyliśmy całą dziesiątką w stronę wieży Gryffindoru. Podczas gdy
siedmioro moich przyjaciół, chłopak i brat poszli do dormitoriów po
torby ja usiadłam na swoim ulubionym dwuosobowym fotelu i zamknęłam na
chwilę oczy. Po chwili poczułam jak ktoś siada obok mnie. Otworzyłam
oczy i spojrzałam na owego ktosia. Był nim Syriusz. Uśmiechnęłam się do
niego.
- Jesteś pewna, że nie chcesz iść na lekcje? - spytał z goryczą w głosie.
- Całkowicie, Łapciu - powiedziałam z uśmiechem.
- Dlaczego? - jęknął.
- Ponieważ chcę skorzystać z wolnego i pójdę się przejść na błonia.
- Och, Tris - westchnął. Coś nie tak? - Nie możesz iść na błonia.
- Jak to? Dlaczego?
-
Bo w ogóle nie możemy wychodzić. Po ciszy nocnej mogą na korytarzach
przebywać tylko prefekci, jeżeli ktoś nie posłucha grozi to wydaleniem.
Aurorzy stoją przy każdych drzwiach - powiedział smutno. Z każdym jego
słowem byłam bardziej zszokowana. Patrzyłam na niego błyszczącymi ze
smutku oczami. - Tak strasznie mi przykro - westchnął. - Miałem ci o tym
inaczej powiedzieć, ale...
- Nie, to nie twoja wina przecież -
powiedziałam smutno. - Idź, bo się spóźnisz - dodałam widząc, że
Huncwoci czekają na niego przy wyjściu. James patrzył na mnie smutno.
Uśmiechnęłam się do niego blado.
- Jesteś pewna? Nie zostać z tobą? - spytał patrząc mi w oczy. Pokręciłam głową.
-
Nie, idź. Muszę się pouczyć. Mam miesiąc do nadrobienia - powiedziałam.
Kiwnął lekko głową. Pocałował mnie w czoło i przytulił mocno, ale
krótko. - Na razie! - zawołałam za nimi. Pomachali mi jeszcze i wyszli.
Jeszcze chwilę siedziałam na fotelu i myślałam nad tym, co powiedział
Syriusz. Nie mogłam uwierzyć, że Dumbledore wprowadził te wszystkie
zakazy. Właśnie! Dumbledore! Idę z nim porozmawiać.
Lekcje się
już zaczęły i korytarze były puste. Echo moich kroków roznosiło się po
całych korytarzach. Szłam patrząc przed siebie. Byłam zła. Obwiniałam
się za to wszystko. Kiedy wchodziłam po schodach do gabinetu obmyślałam w
głowie plan rozmowy, ale Trzmiel pewnie mnie czymś zaskoczy. Zapukałam i
weszłam nie czekając na odpowiedź. Dyrektor spojrzał na mnie sponad
jakiś papierów i uśmiechnął się.
- Dlaczego nie powiedział mi pan o
aurorach? I o zakazie wychodzenia na błonia? Dlaczego o niczym mi pan
nie powiedział? - spytałam na wejściu.
- Usiądź - powiedział i
wskazał ręka fotel. Usiadłam i patrzyłam na niego wyczekująco. -
Posłuchaj, nie powiedziałem ci o tym, bo pomyślałem, że będzie lepiej
jeżeli powie ci ktoś bliski - odparł.
- Jasne, że było, ale nie
uważa pan, że powinien postawić bycie dyrektorem szkoły nad próbą
dogodzenia mi? - warknęłam i zaraz tego pożałowałam. - Przepraszam,
ja...
- Nie, masz rację Tris - powiedział spokojnie. - Nie powinienem
za wszelką cenę starać się dogodzić ani tobie, ani innym uczniom. Ale
wiem coś, czego nie wiesz ty. Wiem, jak bardzo twój brat i chłopak, jak
twoje przyjaciółki i przyjaciele przeżywali twój wypadek. - Odwróciłam
na chwilę głowę i zamknęłam oczy, żeby się uspokoić. Po chwili znowu na
niego spojrzałam. - W pewnym momencie przestałaś oddychać, a twoje serce
nie biło - powiedział bez ogródek. - Spojrzałam na feniksa obok mnie. A
dyrektor mówił dalej. - James i Syriusz byli załamani. Lily zemdlała.
Alice i Elizabeth nie mogliśmy znaleźć przez cały następny dzień. Oni
byli zrozpaczeni Tris. Twoją śmiercią. - Oddychałam coraz ciężej. Byłam
wściekła. Jego słowa kołatały mi w głowie. Spojrzałam na niego wściekła.
Zerwał się gwałtowny wiatr. Wstałam. Czułam się potężna. Czułam, że
mogę wszystko. Dumbledore przyglądał mi się uważnie. Wiedziałam, że
jeżeli się uspokoję to minie więc podsycałam swoją złość.
- DLACZEGO
MI O TYM MÓWISZ?! - ryknęłam głośniej niż się spodziewałam. Przedmioty
zaczęły latać wokół mnie, a dyrektor był już mniej spokojny. - TO BOLI,
STARCZE! NIE WIESZ JAKI BÓL MI ZADAJESZ! OBWINIAM SIĘ ZA TO, CO SIĘ
STAŁO!! A TY JESZCZE DODAJESZ MI BÓLU!!!! - Za oknami wiatr stawał się
coraz silniejszy, a do tego zaczęło lać. Rozpętała się burza, jakiej
jeszcze nie widziałam. Moje nogi oderwały się od podłogi, ale nadal
panowałam nad swoim ciałem. Zrobiłam fikołka w powietrzu i podleciałam
do dyrektora. Latałam. Spojrzałam mu w oczy.
- Nie próbuj zadawać mi
bólu, bo skończy się to dla ciebie źle - syknęłam patrząc w jego
błękitne oczy. Najgorsze jest to, że nie panowałam nad tym co robiłam i
mówiłam. Nie chciałam wypowiedzieć ostatniego zdania. Nie chciałam do
niego PODLATYWAĆ. Zaczęłam bać się sama siebie.
- Tris, uspokój się -
powiedział spokojnie dyrektor. Zamknęłam oczy i spróbowałam się
uspokoić. Po kilku minutach burza się uspokoiła, wiatr przestał wiać, a
wszystkie przedmioty, które latały po pomieszczeniu wróciły na miejsca.
Powoli opadłam na ziemię. Głowa mi pękała. Upadłam na kolana i złapałam
się za nią. Jęknęłam z bólu. Ciężko dyszałam. Kiedy ból trochę zelżał
wstałam. Kolana miałam jak z waty. Musiałam oprzeć się o biurko, żeby
nie upaść znowu. Spojrzałam na Dumbledore'a, który przyglądał się mi
uważnie. Wskazał ręką swój fotel. Usiadłam w nim i zapadłam się lekko.
Był miękki i wygodny.
- Przepraszam - szepnęłam. - Nie chciałam. Nie panowałam nad sobą.
-
Wiem, nic się nie stało - odparł spokojnie. Chciałam wiedzieć dlaczego
powiedział mi o mojej chwilowej śmierci, ale nie chciałam pytać. Nie
będę wiedziała. Jakoś to przeżyję. Podał mi szklankę wody. Przyjęłam ją z
wdzięcznością.
- Zniszczyłam coś? - spytałam rozglądając się po pomieszczeniu.
- Nie - powiedział spokojnie. - Miałem pytać, przemyślałaś moją propozycję o osobnym dormitorium?
-
Tak, miał pan rację - powiedziałam niechętnie. - Rzeczywiście mam
problemy ze snem. Koszmary. To dormitorium to nie taki zły pomysł. -
Uśmiechnął się.
- W sobotę pokażę tobie i Syriuszowi jak do niego wejść - powiedział.
- Ale ja nie wiem czy Syriusz się... - zaczęłam, ale przerwał mi.
-
Och, jestem pewny, że pan Black się zgodzi i to z miłą chęcią -
powiedział bez grama wahania w głosie. Ktoś wszedł do gabinetu.
Spojrzałam na drzwi. Syriusz i James.
- Wspaniale - szepnęłam do
siebie. Obydwoje przyglądali mi się uważnie i uświadomiłam sobie, że
siedzę w fotelu dyrektora. Natychmiast wstałam. Spojrzałam na nich
przestraszona.
- Tris, ta burza - zaczął Syriusz - to ty?
- Nie, baranie, święty Mikołaj - zadrwiłam. Kącik jego ust uniósł się lekko, ale zachował powagę.
- Wszystko dobrze? - spytał.
- Tak, nic mi nie jest.
- Co się stało? - spytał James. - To znaczy, co się stało, że rozpętałaś taką burzę? - sprostował.
-
Nic - powiedziałam drapiąc się w czubek głowy. To taki mój odruch kiedy
kłamię komuś ważnemu dla mnie. Drapię kark, albo głowę. Kiedy kłamię
nauczycielom nie widać tego po mnie. Widząc jego minę dodałam: -
Naprawdę, nic się nie stało. Tak jakoś wyszło.
- Wiesz, że ci nie wierzę? - spytał.
- Domyślam się - odparłam. Pokręcił lekko głową.
-
No dobra, skoro nic ci nie jest to my idziemy, bo za chwilę spóźnimy
się na transmutację - powiedział i razem z Syriuszem zaczął iść w stronę
wyjścia.
- Syriusz! Zostań na chwilę - zawołałam zanim wyszli. Kiwnął głową i powiedział coś do Jamesa.
- Coś się stało? - spytał podchodząc do mnie.
- Możesz od soboty spać ze mną w tym osobnym dormitorium? - spytałam uśmiechając się słodko.
- Jasne - powiedział patrząc mi w oczy. Martwił się.
-
Do widzenia! - powiedziałam do Dumbledore'a i pociągnęłam go za rękaw
na zewnątrz. Dumbledore rzucił ciche "Do widzenia". Kiedy zeszliśmy ze
schodów złapałam go za rękę zatrzymując i przytuliłam się do niego.
Wtuliłam twarz w jego tors i oddychałam głęboko. Wdychałam zapach jego
perfum i wsłuchiwałam się w bicie jego serca. Przytulił mnie mocno.
Właśnie tego potrzebowałam. Odsunęłam się od niego i otworzyłam usta,
żeby coś powiedzieć, ale chłopak mnie uprzedził:
- Co się stało? - spytał. Głos miał zmartwiony.
- Nic takiego, po prostu potrzebowałam tego - powiedziałam uśmiechając się blado.
- Niech ci będzie - westchnął. - Muszę iść, już jestem spóźniony - powiedział i pocałował mnie na odchodne.
-
Do później! - zawołałam nie odwracając się. Słyszałam jak jego kroki
cichną, ale do moich uszu dobiegło jeszcze "Bądź ostrożna". Zaśmiałam
się i pokręciłam głową. Wróciłam do pustego Pokoju Wspólnego, wzięłam z
dormitorium książki i poszłam do biblioteki gdzie później znaleźli mnie
Remus i Lily. Resztę dnia spędziłam na nauce. Podobnie ja środę,
czwartek i piątek.
************************************************************
Cześć!
Rozdział jest taki sobie, no na pewno nie najwyższych lotów, ale nie
jest też taki najgorszy. Mam nadzieję, że Wam się podobał i proszę o
komentarze, bo naprawdę dużo dla mnie znaczą.
Buziaki, Ela^^
OMGOMGOMGOGOMG
OdpowiedzUsuńPokochałam reakcję Remusa:'))) no nie te ziomek jest the best na początku haha
O KURDE ZABIJE OŁYMI ŁAPSKAMI CAAAAALUTKI RÓD SKEETER'ÓW JAK JA NI OLUBIŁAM RITY I TYCH TEŻ NIE LUBIĘ CHOLERA JASNAAAA
O kurde, ale to było świetne u Dumbledore'a! Ciarki mnie przeszły, ale to było mocne!
Ojejku Syriusz<33 on jest taki kochany!
Przepraszam, wiem że krótko, ale jestem taka zapracowana (w wakacje!!!), że nie wyrabiam.
czekam na nowe rozdziały<3
~Kate
No, reakcja Remusa jest świetna :')
UsuńJa Ci pomogę!!!! Zabiję Skeeter'ów!!!!!!
Fajne nie? Też mi się podoba XDDDD
Syriusz to jest najlepszy koleś świata <3333333
Zapracowana w wakacje? Jak!?
Już pisze następny, powinien jutro być
Ela^^
HELOŁ!
OdpowiedzUsuńI OCZYWIŚCIE, CUDOWNIE, SYRIUSZ I TRIS TRALALLA, KOCHANI, WSPANIALI, ALE...CZY KTOKOLWIEK WYOBRAZIŁ SOBIE, CO MUSIAŁ CZUĆ REMUS (KTÓRY JEST W TRISIĄTKU PRAWDOPODOBNIE ZAKOCHANY) KIEDY ZOBACZYŁ JĄ Z NIM W ŁÓŻKU!? BIEDNY :''(
Biedny :''( James, ty deklu :'') Nie, wcale tak nie robisz. Skądże. To tylko cały Hogwart ma omamy. Tak, tak.
Reakcja dziewczyn oczywiście genialna :'') I wreszcie! wreszcie! wreszcie! SPRAWIŁAŚ, ŻE ZNOWU ZACZĘŁAM LUBIĆ LILY. DZIĘKI BOGU :D
O NIE!
NIE!
JA SIĘ NIE ZGADZAM!
WON MI STĄD PRZEBRZYDŁE, PARSZYWE, GŁUPIE LUDZIE! POSZŁA SKEETER STĄD RAZEM Z TYM SWOIM SYNALKIEM! A IDŹ! WON! ŻEGNAM! UWIERZ MI, ŻE NIENAWIDZĘ TEJ BABY! GŁUPIA KROWA I TYLE.
HAHAHAHAHAHA! Nie ma tak dobrze Syriusz! No nie ma, nie ma! nie wywiniesz się od lekcji! Co to, to nie! Buhahhahahhahah! Strasznie mnie to rozśmieszyło :'')
W sumie z tym zakazem, to nie jest tak źle...NIE CHCEMY PRZECIEŻ, ŻEBY ŚMIERCIOJADKI ZNOWU KOGOŚ ZAATAKOWAŁY, PRAWDA!?
I DAM DAM DAM! WEJŚCIE SMOKA, TRIS POTTER! WPAROWUJE DO GABINETU DROPSA, A CO TAM, PRZECIEŻ TO TYLKO DYREKTOR! I BUM! BUM! BUM! TRIS TAKA DEMONICZNA! Na miejscu Dumbla, to bym się troszku wystraszyła xD KOŃCÓWKA JEST TAKA ZAJEBIASZCZA! <3 <3 <3 Uwielbiam ich razem <3 <3 <3
Lestrange
PS Kom raczej krótki, niespójny itp., ale to dlatego, że chcem pisać rozdziała!
JA WYOBRAZIŁAM SOBIE CO CZUJE REMUS JAK TO PISAŁAM I SERCE MI SIĘ KRAJAŁO, ALE MUSZĘ!!! NIESTETY REMUS MUSI TROCHĘ POCIERPIEĆ, ALE BĘDZIE DOBRZE!
UsuńCZEKAJ! TY NIE LUBIŁAŚ LILY!?!?!?!? GIŃ!!!
No pewnie, że cały Hogwart ma omamy, co ty myślałaś? Że on tak robi? Phi... Pewnie, że nie.
SKEETER ZASŁUGUJE NA ŚMIERĆ W OGNIACH PIEKIELNYCH! CAŁA JEJ PORĄBANA RODZINKA ZASŁUGUJE!
Ale Syriusz chciał być dobrym chłopakiem! Czego ty od niego chcesz?! Nie, no nie oszukujmy się, chciał ominąć lekcje. Ale chciał wspierać Tris, tak? Tak.
Ja bym nie wytrzymała gdybym była w Hogwarcie i nie mogła wychodzić na błonia....
TA SCENA JEST ŚWIETNA!!!!!!! (TA SKROMNOŚĆ) Ale serio mi się podobała. Naprawdę. Jestem z siebie dumna.
WIEM, ŻE JEST!! Sorry, ale uruchomił mi się tryb skromność XDD
Ela^^