Na początku: Dziękuję Natalio, a chwilę się rozpłaczę <3 Dedykuję właśnie Tobie ten rozdział, bo gdyby nie Ty prawdopodobnie w ogóle by nie powstał. Dziękuję za wszystko <3
*OCZAMI SYRIUSZA*
*OCZAMI SYRIUSZA*
Miała rację. I to
bolało jak cholera. Nie, że miała rację, bo to najzwyczajniejsza rzecz
na świecie, ale to, w stosunku do czego miała. Idzie wojna. I musimy to
sobie wszyscy uświadomić, bo inaczej skończymy marnie. Stoję na tych
schodach od kilku minut i wpatruję się tempo w miejsce, w którym przed
chwilą stała Tris. Usłyszałem za sobą jakieś chrząknięcie. Odwróciłem
się gwałtownie. Na szczycie schodów stała Stella. Zajebiście. Odwróciłem
się w drugą stronę i zacząłem schodzić po schodach.
- Syriuszu! Porozmawiajmy! - zawołała za mną. Zignorowałem ją i szedłem przed siebie. Po chwili jej drobna ręka złapała mnie za nadgarstek. Wyrwałem rękę i nie patrząc na nią warknąłem:
- Nie mamy o czym.
- Naprawdę nie widzisz jak ta dziewczyna cię wykorzystuje?! - krzyknęła. Coś się we mnie zagotowało. Ręka mnie świerzbiła, ale nie mogłem jej uderzyć. Nie wybaczyłbym sobie, że podniosłem rękę na dziewczynę. Skoro mógłbym na nią to dlaczego nie na Tris? A wtedy to byłby definitywnie koniec i nas i Huncwotów. Szedłem dalej starając się uspokoić. Ona tylko czeka aż puszczą mi nerwy. - Ona cię zniszczy! - krzyknęła. Stała daleko, bo jej głos był cichszy. - Pożałujesz, że mnie nie posłuchałeś! - Jej głos był przepełniony złością i zawiścią. Muszę powiedzieć Tris, żeby na nią uważała.
Oparłem się zrezygnowany o ścianę i zamknąłem oczy. Po chwili poczułem dotyk ciepłej dłoni na policzku. Zdezorientowany podniosłem powieki i spojrzałem prosto w niebieskie oczy Stelli.
- Czy do twojej pustej mózgownicy nic nie dochodzi? - warknąłem - Odsuń się.
Zamiast wykonać polecenie, dziewczyna oparła dłonie na moim torsie, zmniejszając odległość między nami. No tego już było za wiele! Zdegustowany obróciłem głowę w prawo i już miałem ją odepchnąć, kiedy moje spojrzenie skrzyżowało się z utkwionym we mnie, miodowym wzrokiem Remusa. No to, kurwa, pięknie. Jego oczy wyrażały czystą pogardę. Próbowałem przekazać mu telepatycznie, że to nie tak, jak myśli. Niestety, moje starania spełzły na niczym, a nadzieja, że wszystko będzie dobrze, oddaliła się razem ze znikającym za rogiem Lupinem. Niewiele myśląc odepchnąłem od siebie Stellę i pobiegłem za przyjacielem.
- REMUS! - wrzasnąłem biegnąc w jego stronę korytarzem. Nie mogłem pozwolić, żeby dowiedziała się o tym Tris. Chłopak mnie ignorował. - REMUS, DO CHOLERY! - krzyknąłem jeszcze głośniej łapiąc go za ramię. Spojrzał na mnie wściekły.
- COŚ TY SOBIE MYŚLAŁ!? TRIS WESZŁA WŚCIEKŁA DO POKOJU, POSZEDŁEM SZUKAĆ CIEBIE, ŻEBY SPYTAĆ CO SIĘ STAŁO, A TY SIĘ OBŚCISKUJESZ Z TĄ LAFIRYNDĄ! ONA CI UFA, BLACK! A JA MUSZĘ JEJ UŚWIADOMIĆ, ŻE NIE POWINNA! - krzyknął mi w twarz i zaczął biec w stronę wieży Gryffindoru.
- NIE! Remus! TO NIE TAK! - krzyknąłem za nim, chociaż wiedziałem, że to na nic. Nie miałem siły za nim biec. I tak bym go nie dogonił. - Kurwa! - powiedziałem do siebie i zmusiłem się, żeby pobiec do wieży.
Kiedy Gruba Dama wpuściła mnie do wieży zobaczyłem coś, czego najbardziej się obawiałem. Tris stała na środku Pokoju ze łzami w oczach i na policzkach, obok niej stał James i obejmował ją ramieniem, na przeciwko stał Remus i coś opowiadał żywo gestykulując. Wokół nich zebrał się mały tłum. Pierwszy zobaczył mnie James. Spojrzał na mnie z nieskrywaną nienawiścią.
- BLACK! - wrzasnął i podszedł do mnie spodziewałem się co teraz się stanie. Jego pięść uderzyła mnie w nos z taką siłą, że wylądowałem na ziemi z jękiem.
- James! - krzyknęła Tris i stanęła między mną a nim wyciągając przed siebie rękę. W następne sekundzie wydarzyło się kilka rzeczy na raz. James odleciał gwałtownie do tyłu uderzając plecami w ścianę, Tris cofnęła się tak gwałtownie, że potknęła się o mnie i poleciała do tyłu, kilka osób krzyknęło, a za oknami rozpętała się burza, jakiej świat nie widział. Tris oddychała szybko i płytko. Wstała i nie oglądając się za siebie wybiegła z Pokoju Wspólnego. Za nią pobiegł Remus, a mnie zatrzymała Lily.
- To nie tak, prawda? Nie zrobiłeś tego? - spytała z nadzieją w głosie. - To by ją zabiło.
- Nie! Oczywiście, że nie! To ona! Stella, znaczy! Nie chce się ode mnie odczepić! - krzyknąłem na całą wieżę. Teraz wszystkie oczy były skierowane na mnie. Łącznie ze wzrokiem Jamesa, który podnosił się powoli z ziemi.
- Mówisz poważnie? - spytał niepewnie.
- Jasne, że tak, James. Przecież wiesz, że nie mógłbym jej skrzywdzić umyślnie, nie? - powiedziałem zrezygnowany.
- Ta, jasne - mruknął. - Przepraszam, stary, poniosło mnie - powiedział wskazując na mój krwawiący nos.
- Spoko. Będę żył. - Wziąłem różdżkę do ręki i jednym zaklęciem zatamowałem krwawienie i usunąłem krew. - Iść za nią czy...?
- Remus poszedł - powiedział. - Ona powinna zostać na razie sama. Przemyśleć to. Raczej wątpię, żeby myślała, że to ty.
Więc zostałem.
- Syriuszu! Porozmawiajmy! - zawołała za mną. Zignorowałem ją i szedłem przed siebie. Po chwili jej drobna ręka złapała mnie za nadgarstek. Wyrwałem rękę i nie patrząc na nią warknąłem:
- Nie mamy o czym.
- Naprawdę nie widzisz jak ta dziewczyna cię wykorzystuje?! - krzyknęła. Coś się we mnie zagotowało. Ręka mnie świerzbiła, ale nie mogłem jej uderzyć. Nie wybaczyłbym sobie, że podniosłem rękę na dziewczynę. Skoro mógłbym na nią to dlaczego nie na Tris? A wtedy to byłby definitywnie koniec i nas i Huncwotów. Szedłem dalej starając się uspokoić. Ona tylko czeka aż puszczą mi nerwy. - Ona cię zniszczy! - krzyknęła. Stała daleko, bo jej głos był cichszy. - Pożałujesz, że mnie nie posłuchałeś! - Jej głos był przepełniony złością i zawiścią. Muszę powiedzieć Tris, żeby na nią uważała.
Oparłem się zrezygnowany o ścianę i zamknąłem oczy. Po chwili poczułem dotyk ciepłej dłoni na policzku. Zdezorientowany podniosłem powieki i spojrzałem prosto w niebieskie oczy Stelli.
- Czy do twojej pustej mózgownicy nic nie dochodzi? - warknąłem - Odsuń się.
Zamiast wykonać polecenie, dziewczyna oparła dłonie na moim torsie, zmniejszając odległość między nami. No tego już było za wiele! Zdegustowany obróciłem głowę w prawo i już miałem ją odepchnąć, kiedy moje spojrzenie skrzyżowało się z utkwionym we mnie, miodowym wzrokiem Remusa. No to, kurwa, pięknie. Jego oczy wyrażały czystą pogardę. Próbowałem przekazać mu telepatycznie, że to nie tak, jak myśli. Niestety, moje starania spełzły na niczym, a nadzieja, że wszystko będzie dobrze, oddaliła się razem ze znikającym za rogiem Lupinem. Niewiele myśląc odepchnąłem od siebie Stellę i pobiegłem za przyjacielem.
- REMUS! - wrzasnąłem biegnąc w jego stronę korytarzem. Nie mogłem pozwolić, żeby dowiedziała się o tym Tris. Chłopak mnie ignorował. - REMUS, DO CHOLERY! - krzyknąłem jeszcze głośniej łapiąc go za ramię. Spojrzał na mnie wściekły.
- COŚ TY SOBIE MYŚLAŁ!? TRIS WESZŁA WŚCIEKŁA DO POKOJU, POSZEDŁEM SZUKAĆ CIEBIE, ŻEBY SPYTAĆ CO SIĘ STAŁO, A TY SIĘ OBŚCISKUJESZ Z TĄ LAFIRYNDĄ! ONA CI UFA, BLACK! A JA MUSZĘ JEJ UŚWIADOMIĆ, ŻE NIE POWINNA! - krzyknął mi w twarz i zaczął biec w stronę wieży Gryffindoru.
- NIE! Remus! TO NIE TAK! - krzyknąłem za nim, chociaż wiedziałem, że to na nic. Nie miałem siły za nim biec. I tak bym go nie dogonił. - Kurwa! - powiedziałem do siebie i zmusiłem się, żeby pobiec do wieży.
Kiedy Gruba Dama wpuściła mnie do wieży zobaczyłem coś, czego najbardziej się obawiałem. Tris stała na środku Pokoju ze łzami w oczach i na policzkach, obok niej stał James i obejmował ją ramieniem, na przeciwko stał Remus i coś opowiadał żywo gestykulując. Wokół nich zebrał się mały tłum. Pierwszy zobaczył mnie James. Spojrzał na mnie z nieskrywaną nienawiścią.
- BLACK! - wrzasnął i podszedł do mnie spodziewałem się co teraz się stanie. Jego pięść uderzyła mnie w nos z taką siłą, że wylądowałem na ziemi z jękiem.
- James! - krzyknęła Tris i stanęła między mną a nim wyciągając przed siebie rękę. W następne sekundzie wydarzyło się kilka rzeczy na raz. James odleciał gwałtownie do tyłu uderzając plecami w ścianę, Tris cofnęła się tak gwałtownie, że potknęła się o mnie i poleciała do tyłu, kilka osób krzyknęło, a za oknami rozpętała się burza, jakiej świat nie widział. Tris oddychała szybko i płytko. Wstała i nie oglądając się za siebie wybiegła z Pokoju Wspólnego. Za nią pobiegł Remus, a mnie zatrzymała Lily.
- To nie tak, prawda? Nie zrobiłeś tego? - spytała z nadzieją w głosie. - To by ją zabiło.
- Nie! Oczywiście, że nie! To ona! Stella, znaczy! Nie chce się ode mnie odczepić! - krzyknąłem na całą wieżę. Teraz wszystkie oczy były skierowane na mnie. Łącznie ze wzrokiem Jamesa, który podnosił się powoli z ziemi.
- Mówisz poważnie? - spytał niepewnie.
- Jasne, że tak, James. Przecież wiesz, że nie mógłbym jej skrzywdzić umyślnie, nie? - powiedziałem zrezygnowany.
- Ta, jasne - mruknął. - Przepraszam, stary, poniosło mnie - powiedział wskazując na mój krwawiący nos.
- Spoko. Będę żył. - Wziąłem różdżkę do ręki i jednym zaklęciem zatamowałem krwawienie i usunąłem krew. - Iść za nią czy...?
- Remus poszedł - powiedział. - Ona powinna zostać na razie sama. Przemyśleć to. Raczej wątpię, żeby myślała, że to ty.
Więc zostałem.
*OCZAMI REMUSA*
Wybiegłem za Tris z
Pokoju. Straciłem ją z oczu dopiero na korytarzu na czwartym piętrze,
kiedy wbiegła do jakieś sali. Wbiegłem tam i to, co zobaczyłem przerosło
moja najśmielsze oczekiwania. Szatynka stała tyłem do mnie, a jej ręce
płonęły. Od dłoni do ramion. Odchrząknąłem cicho. Nie usłyszała mnie.
- Tris? - szepnąłem. Odwróciła się gwałtownie i spojrzała na mnie z przerażeniem. Po chwili jej ręce wróciły do normalności.
- Remus... Co ty tu robisz? - powiedziała zdezorientowana. - Nie powinieneś tego widzieć. Przyrzeknij, że nikomu nie powiesz co widziałeś - zażądała. - Nikt nie może o tym wiedzieć.
- Tak, oczywiście, nikomu nie powiem... - zacząłem.
- Opisz mi dokładnie co widziałeś - przerwała mi. Westchnąłem. - Tak, na pewno - powiedziała uprzedzając moje pytanie. - Mów, bo coś nie chce mi się wierzyć.
- Szedłem korytarzem i nagle patrzę i widzę Syriusza opierającego się o ścianę, a o niego opiera się ta cała Stella - powiedziałem po raz kolejny.
- Nie słyszałeś czy czegoś nie mówił? - spytała z nadzieją.
- Nie, ale poruszał ustami - powiedziałem. Teraz, kiedy zacząłem analizować całą tą sytuację dokładniej wydaje mi się, że Syriusz nie był zachwycony ze swojego położenia. Może przesadzam? Może to uczucie zżerające mnie od środka za każdym razem kiedy ją z nim widzę wygrało nad wszystkimi innymi i chciałem zrujnować ich związek nieświadomie? Nie mogę z tym dłużej żyć. Muszę jej powiedzieć. Kiedy już chciała się odezwać wypaliłem nie wiele myśląc: - Kocham cię.
Natychmiast sprzedałem sobie mentalnego liścia. Remus, ty debilu! Ona jest szczęśliwa z Syriuszem, a ty wyjeżdżasz z głupim "kocham cię". Przecież to niedorzeczne! Idiota! Dziewczyna zamknęła powoli usta, a jej oczy z każdą chwilą robiły się szersze. Przez dłuższą chwilę obydwoje milczeliśmy. W jej oczach było tyle różnych emocji. W końcu się odezwała.
- Tris? - szepnąłem. Odwróciła się gwałtownie i spojrzała na mnie z przerażeniem. Po chwili jej ręce wróciły do normalności.
- Remus... Co ty tu robisz? - powiedziała zdezorientowana. - Nie powinieneś tego widzieć. Przyrzeknij, że nikomu nie powiesz co widziałeś - zażądała. - Nikt nie może o tym wiedzieć.
- Tak, oczywiście, nikomu nie powiem... - zacząłem.
- Opisz mi dokładnie co widziałeś - przerwała mi. Westchnąłem. - Tak, na pewno - powiedziała uprzedzając moje pytanie. - Mów, bo coś nie chce mi się wierzyć.
- Szedłem korytarzem i nagle patrzę i widzę Syriusza opierającego się o ścianę, a o niego opiera się ta cała Stella - powiedziałem po raz kolejny.
- Nie słyszałeś czy czegoś nie mówił? - spytała z nadzieją.
- Nie, ale poruszał ustami - powiedziałem. Teraz, kiedy zacząłem analizować całą tą sytuację dokładniej wydaje mi się, że Syriusz nie był zachwycony ze swojego położenia. Może przesadzam? Może to uczucie zżerające mnie od środka za każdym razem kiedy ją z nim widzę wygrało nad wszystkimi innymi i chciałem zrujnować ich związek nieświadomie? Nie mogę z tym dłużej żyć. Muszę jej powiedzieć. Kiedy już chciała się odezwać wypaliłem nie wiele myśląc: - Kocham cię.
Natychmiast sprzedałem sobie mentalnego liścia. Remus, ty debilu! Ona jest szczęśliwa z Syriuszem, a ty wyjeżdżasz z głupim "kocham cię". Przecież to niedorzeczne! Idiota! Dziewczyna zamknęła powoli usta, a jej oczy z każdą chwilą robiły się szersze. Przez dłuższą chwilę obydwoje milczeliśmy. W jej oczach było tyle różnych emocji. W końcu się odezwała.
*OCZAMI TRIS*
Zaskoczenie, zrozumienie, złość, smutek, szczęście, ból. I tysiąc innych emocji.
I co ja do cholery mam mu odpowiedzieć!? Przykro mi Remusie, ale ja ciebie nie kocham!? Boże! Dlaczego ja!? Zadaję sobie to pytanie odkąd miałam jedenaście lat i dalej nie mam odpowiedzi. Teraz w ogóle zastanawiam się czy kiedykolwiek ktokolwiek mi odpowie.
- Remus ja... w sensie... znaczy się... cholera... ja... nie wiem co powiedzieć. O mój Boże. Nie, to nie jest dobre, co ci mówię, prawda? Powinnam ci dać jasną odpowiedź, prawda? Ale ja nie jestem w stanie. Przepraszam. Kuźwa, słowotok mi się włączył. To jest...
- Jasne, Tris. Nie tłumacz się. Jesteś z Syriuszem, a ja się wcinam. Przepraszam.- Spojrzał na mnie tymi swoimi udręczonymi oczami i odszedł.
Nie umiałam się powstrzymać. Podbiegłam do niego i przytuliłam.
- Tak strasznie mi przykro, tak strasznie - szepnęłam, a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Chłopak przytulił mnie mocno, ale krótko. Puścił mnie i zostawił płaczącą na środku korytarza. Zakryłam usta ręką i zaczęłam cicho szlochać. Co ja najlepszego zrobiłam!? Remus mnie nienawidzi! Albo kocha. Ale co za różnica!? Miłość i nienawiść to to samo! Albo coś bardzo, ale to bardzo podobnego.
Na końcu korytarza zobaczyłam znajomą sylwetkę biegnącą w moim kierunku. Nie, nie, nie! Tylko nie on! Nie teraz! Błagam! Nie Syriusz! Tylko nie to!
- Tris! Boże, Tris! Przepraszam, nie chciałem, ale to ona, Stella... - zaczął, ale mu przerwałam.
- To nie to, to... - powiedziałam tłumiąc szloch, ale to jedno słowo nie mogło przejść mi przez gardło. - To Remus - wychlipałam wtulając się w jego tors. Zdezorientowany chłopak przytulił mnie mocno do swojej piersi. Równy rytm jego serca i delikatne perfumy działały na mnie kojąco i już po kilkunastu minutach spojrzałam na niego smutno.
- Remus co? - spytał cicho patrząc mi w oczy.
- Powiedział, że mnie kocha - wyszeptałam cicho. Westchnął i przytulił mnie po raz kolejny.
Nie wiem ile tak staliśmy, ale wiem, że on teraz potrzebował mnie tak bardzo jak ja jego.
I co ja do cholery mam mu odpowiedzieć!? Przykro mi Remusie, ale ja ciebie nie kocham!? Boże! Dlaczego ja!? Zadaję sobie to pytanie odkąd miałam jedenaście lat i dalej nie mam odpowiedzi. Teraz w ogóle zastanawiam się czy kiedykolwiek ktokolwiek mi odpowie.
- Remus ja... w sensie... znaczy się... cholera... ja... nie wiem co powiedzieć. O mój Boże. Nie, to nie jest dobre, co ci mówię, prawda? Powinnam ci dać jasną odpowiedź, prawda? Ale ja nie jestem w stanie. Przepraszam. Kuźwa, słowotok mi się włączył. To jest...
- Jasne, Tris. Nie tłumacz się. Jesteś z Syriuszem, a ja się wcinam. Przepraszam.- Spojrzał na mnie tymi swoimi udręczonymi oczami i odszedł.
Nie umiałam się powstrzymać. Podbiegłam do niego i przytuliłam.
- Tak strasznie mi przykro, tak strasznie - szepnęłam, a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Chłopak przytulił mnie mocno, ale krótko. Puścił mnie i zostawił płaczącą na środku korytarza. Zakryłam usta ręką i zaczęłam cicho szlochać. Co ja najlepszego zrobiłam!? Remus mnie nienawidzi! Albo kocha. Ale co za różnica!? Miłość i nienawiść to to samo! Albo coś bardzo, ale to bardzo podobnego.
Na końcu korytarza zobaczyłam znajomą sylwetkę biegnącą w moim kierunku. Nie, nie, nie! Tylko nie on! Nie teraz! Błagam! Nie Syriusz! Tylko nie to!
- Tris! Boże, Tris! Przepraszam, nie chciałem, ale to ona, Stella... - zaczął, ale mu przerwałam.
- To nie to, to... - powiedziałam tłumiąc szloch, ale to jedno słowo nie mogło przejść mi przez gardło. - To Remus - wychlipałam wtulając się w jego tors. Zdezorientowany chłopak przytulił mnie mocno do swojej piersi. Równy rytm jego serca i delikatne perfumy działały na mnie kojąco i już po kilkunastu minutach spojrzałam na niego smutno.
- Remus co? - spytał cicho patrząc mi w oczy.
- Powiedział, że mnie kocha - wyszeptałam cicho. Westchnął i przytulił mnie po raz kolejny.
Nie wiem ile tak staliśmy, ale wiem, że on teraz potrzebował mnie tak bardzo jak ja jego.
***********************************************************
TAK DLA ODMIANY ROZDZIAŁ
MI SIĘ PODOBA. Naprawdę jestem zadowolona z tego, jak wszedł. I po raz
kolejny ogromne podziękowania należą się *Lestrange* znanej jako
Natalia. Albo na odwrót. Jak kto woli. Dziękuję, Natalio, za wszystko,
bo w tym i innych rozdziałach bardzoooo mi pomogłaś i, proszę, nie
umniejszaj swoich zasług. Ta sytuacja ze Stellą i wyznanie Remusa to w
dużej mierze jej zasługa także w komentarzach brawa dla Natalii!
Mam nadzieję, że Wam też się podoba :D
Ela^^
Mam nadzieję, że Wam też się podoba :D
Ela^^
Cześć Elinka!
OdpowiedzUsuńTen komentarz jest tak wyjątkowy, że zrezygnowałam z tradycyjnego powitania :D Zanim przejdę do sedna, powiem Ci jeszcze, że komentarz pisany przy piosenkach typu Here Without You lub Wherever You Will Go.
Więc...Zaczynajmy :D
Na początku powiem, to co już wiesz. Wczoraj – bo to wtedy, po raz pierwszy przeczytałam rozdział – ścierałam ten cholerny tusz z policzków. Najpierw przez emocje, jakie wywołał we mnie Twój tekst, a później przez to, że odświeżyłam stronę. Gdybym nie była taka podatna na wzruszenia, pewnie też kilka łez by poleciało. Bardzo Ci dziękuję za dedykację <3 Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy. Zapomniałam dodać wczoraj: „Nie rozklejaj się słońce, bo u mnie w kiosku skończył się Super Glue”. Muszę Ci jeszcze przekazać wielkie; NIE MA ZA CO. Chociaż...miło, że dziękujesz :D <3 Nie mówiłam Ci tego, ale to, że zwracasz się do mnie z pomocą w niektórych kwestiach jest dla mnie pewnego rodzaju komplementem. Naprawdę cieszę się, gdy mogę Ci w jakiś sposób pomóc. I uwielbiam wymyślać jakieś małe dialogi, między Twoimi postaciami! :D <3
A kiedy widzę, jakiś swój fragment opublikowany na Twoim Blogu, to serce mi rośnie :) Jednym słowem; pomaganie Ci sprawia mi wielką przyjemność. Dlatego, to JA Ci dziękuję, że mam taką sposobność. W końcu to TY podałaś mi kontakt do siebie. A gdyby nie to, to nie wciągnęłabym się tak w Twoje opowiadanie. Gdyby nie Ty, Ela, to wszystko potoczyłoby się trochę inaczej. Więc jeszcze raz Ci dziękuję, za to, że napisałaś tego swojego skypa w odpowiedzi na komentarz <3
Przejdźmy teraz do rozdziału:
UsuńJak już wiesz, moim zdaniem, jest to najcudowniejszy rozdział jak napisałaś, jaki przeczytałam i w ogóle na świecie. Wzbudził we mnie ogrom emocji. Smutek, żal, radość, rozpacz, złość. (popsuję teraz całą atmosferę i powiem, że włączyła się moja piosenka! Zombie!) Cały rozdział, od pierwszego słowa (miała), do ostatniego (jego), jest wręcz naszpikowany profesjonalizmem.
Wiesz o tym, prawda? Mam nadzieję, że tak. A jeżeli nie, to uświadamiam Ci to. UWIELBIAM TEN ROZDZIAŁ, SŁOŃCE! UBÓSTWIAM! Jest po prostu piękny. Tak. Niewiele rzeczy jest, według mnie, pięknych. Niektóre piosenki, obrazy, wiersze, książki i właśnie TEN rozdział. I ja nie przesadzam! Ani nie słodzę! To czyste fakty, Elu i nie próbuj mi wmówić, że jest inaczej! Zacznijmy opisywać moją reakcję na poszczególne wydarzenia:
Oj, te przemyślenia Syriusza nie były takie jak zwykle. Aż mnie dreszcz przeszedł, kiedy czytałam ten fragment o wojnie. Mówiłam już, że nie lubię Stelli? Zresztą...kto lubi Stellę? No ja nie.
Proszę mi powiedzieć, w jaki sposób Tris wykorzystuje Syriusza. Bo ja nie wiem. Merlin pewnie też nie wie :'') A jak wie, to niech się do mnie zgłosi i mi powie :'') Powiem Ci, że bardzo mi się opis sytuacji, kiedy Syriusz zauważył Remusa. Ha. Ha. Ha. Taki śmiechotek ze mnie. Wiem, że takie słowo nie istnieje, bo mi podkreśla na czerwono :'') Uznajmy, że tego ni było.
I wiesz co? Rozmowa Syriusza z Remusem jest bardzo realistyczna. Wnioskuję to z tego, że to najłatwiej sobie wyobraziłam. Remus...on jest, no to jest po prostu ideał! I ja kurka, bardzo Ci dziękuję, że i to uświadomiłaś. Serio. Gdyby nie Ty, to pewnie dalej żyłabym w nieświadomości. Mam już pomysł na nowe ff z OC i Remusem w roli głównej. Cholewcia, ja nie wiem, kiedy napiszę te wszystkie opka :'') Wracając do Remusa:
Chłopaczyna jest tak beznadziejnie w niej zakochany, że nie wiem jak ty go z tego wykaraskasz. Poważnie. To chyba będzie dłuuugi proces. Spokojnie, ty też sobie poczekasz na Syriusza. BUHAHAHAHAHAHAHAHA.
To jak Lunio wrzeszczy na Syriusza...w tym jest tyle pogardy, tyle żalu, że to On (Syiusz) ma Tris, a nie On (Remus). I mimo tego, że Syriusz ma Trisiątko, to nie umie odpowiednio o nią zadbać. Tak przynajmniej myśli Remus. I pomyśl jakie to musi być dla niego straszne. Znaczy się, Ty to wiesz, bo sama to pisałaś, ale wiesz o co mi chodzi, prawda? Aż mi się tak smutno zrobiło :( Biedny Remus :( I w sumie...Syriusz też jest biedny :( To jego: „NIE! Remus! TO NIE TAK!” chwyta za serce. I James. To moje słońce kochane, jest w gorącej wodzie kąpane. (aż mi się zrymowało)
stop
UsuńKurka wodna. Nie umiem oddać tego, jakie emocje wzbudził we mnie ten rozdział. Kom miał być ładny, poukładany, bez tych śmiechotkowych wstawek itp. a wyszedł jak zawsze :( Przepraszam Elka, ale choćbym się dwoiła i troiła, to nie napiszę takiego koma. To nie mój styl. To nie ja. (BYŁAM EWĄĄĄĄ!) o. Sama widzisz :') Ta Ewka była odruchowa :'') XD. Musisz się zadowolić tym, co zawsze. Może z mniejszą ilością błędów i ładniejszym doborem słownictwa.
koniec stopu
Rozumiem Go. Gdyby mi, mój brat powiedział, że moja najlepsza przyjaciółka coś mu zrobiła, uwierzyłabym mu bez wahania i gotowa bym była zrobić wielką awanturę. Dlatego, nie mam mu za złe tego rozkwaszonego nosa. Na to się nie umiera (jak to mówi moja babcia) Martwi mnie jedno. Bardzo dużo osób widziało to, co robiła Tris, prawda? Można im wmówić, że miała w ręce różdżkę, ale...łykną to? Pożyjemy, zobaczymy.
Kocham Lily. Kocham za to, że nie zwątpiła w Syriusza. Kocham za to, że jest. Kocham za wszystko. James też ją kocha. A ona kocha Jamesa <3 :D A właśnie James! Dobrze, że sobie wszystko wyjaśnili i jest między nimi dobrze. Naprawdę nie lubię, kiedy są skłóceni.
No to został. I to nie był dobry pomysł. Bo gdyby nie został, to może Remus by tego nie powiedział. Ale jakby nie powiedział, to by dalej miał nikłą nadzieję i nadal by się męczył. Więc, chyba jednak dobrze, że Syriusz został. Tak btw. To mam pomysł. Obgadamy to na skypie :D
Właściwie to cieszę się, że Remus się dowiedział o mocach Tris. Wiem, że przez to jet w niebezpieczeństwie, ale...dobrze, że Tris ma kolejną osobę, która będzie ją w tym wspierać.
O Merlinie :( Zbliżamy się do tego momentu,a właściwie, to już przy nim jesteśmy :( Ojej :(
Już jak czytam, to jak Remus opisuje Tris co widział, to mnie ściska w gardle :( „Uczucie zżerając mnie od środka za każdym razem kiedy ją widzę”. Bardzo dobrze to ujęłaś. Bardzo, bardzo. Genialnie wręcz.
…
…
…
…
Wiem, Remus, wiem.
Boziu, jak mi go szkoda! :''(
Biedny, biedny, biedny Remus. Jak widzisz, nie umiem się wysłowić. Wspaniale.
Cudnie to opisałaś, Ela. Jego wewnętrzne rozterki. Pięknie, Elka :'| <--taką mam minę. Łezka wzruszenia, ale się nie uśmiecham i nie mam podkówki. Więc tak wyglądam :''')
„Zaskoczenie, zrozumienie, złość, smutek, szczęście, ból. I tysiąc innych emocji. I co ja mam mu do cholery odpowiedzieć!? Przykro mi Remusie, ale ja ciebie nie kocham!? Boże! Dlaczego ja!? Zadaję sobie to pytanie, odkąd miałam jedenaście lat i dalej nie mam odpowiedzi. Teraz zastanawiam się czy kiedykolwiek ktokolwiek mi odpowie.” Za to, słońce, przyznaję Ci...Oscara Ci nie dam i Ty już dobrze wiesz dlaczego :'') Ale mogę Ci przyznać Nobla! No to przyznaję! Brawo dla Eli! Oklaski. Jestem z Ciebie dumna, słońce. Wspominałam już, że zaczęłam do wszystkich mówić „słońce”? Wkurzające to jest.
Serce mi się ścisnęło, jak przeczytałam „mocno, ale krótko”. Jakby, tym, że „mocno”, chciał jej przekazać, że bardzo mu na niej zależy, a tym, że „krótko”, że ona już należy do kogoś innego. Boże, ile błędów jet w tamtym zdaniu! XD Ale trudno. Uwielbiam ten moment. Uwielbiam to jak odchodzi. Wiem, że on sobie poradzi. To jest silny facet :') <--łezka. Och, Tris. Remus Cię nie nienawidzi, uwierz mi. On nigdy nie będzie Cię nienawidził. Ten chłopak jest na to za dobry <3
Wiesz, że uwielbiam moment, w którym Tris mówi Syriuszowi, że to przez Remusa? Nie wiem, co z tego wyniknie, nie wiem, czy Syriusz będzie wściekły. Mam nadzieję, że nie. Tak sobie myślę, że na miejscu Syriusza, to bym po prostu z nim pogadała. Taka męska rozmowa. Z ognistą. Myślę, że wtedy by sobie wszystko wyjaśnili. Chyba będę kończyć ten komentarz :D Wiesz, czemu nie dodałam wcześniej? Bo mi zabronili! I nie wchodziłam na kompa! Wiem, że może tonie jest najdłuższy kom na świecie :''), ani nie jest jakiś najlepszy, ale wierz mi, że pisany z głębi serca.
Więc kończę. Zaraz będę pisać do Ciebie na skypie :) A potem będe oglądać Kapitana :D
To spadam
Papa
Lestrange
PS Dwie strony A4 :”)
NO W MORDECZKĘ
OdpowiedzUsuńW MORDECZKĘ KURDE
CO JA MAM TERAZ POWIEDZIEĆ
BO AZ OTRZĄSNĄC SIĘ cholerka NIE MOGĘ
NO BO
KURDAKI FLAKI
OMG OMG OMG
OMG OMG
OMG
!
Nie mam ochoty marnować mojej klawiatruy na pisanie o kimś takim tępym jak pustak. Owszem , zgadłaś. Mowa tu o Stelli, której mózg postanowił wyjechać na Malediwy
Ja cie pierdykam
no kurde
no szlaken kubraken
Remus!!
Chociaz ja bym na jego miejscu się jednak zatrzymała, bo to w sumie jego bff, ale z drugiej strony on jednak love Tris, więc do dla niego szansa... no w mordę jeża
no ja kocham przemiany Jamesa, jakby miał okres:')) w jednym momencie rozwala nos a potem jasne stary też cię kocham jesteś moim ziomeczkiem:')) no ja wiem, to było takie pogodzenie, ale jakos tak mi się fajnie skojarzyło:))
O bosz moje serca stanęło
było tylko takie
nie
nie
nie
nie!!!!
Ela czemuś Ty mi to uczyniłaa:'((((((
O dzizaz
Syriusz się pgoodził everything happy ale ja płaczę za moim Lnatykiem:'(((
Ta, rozdział Ci się podoba, bo rozbiłaś mi serce?!:'((
Nie, no joke:')) chyba aż tak mnie nie lubisz, żeby cieszyć się moim nieszczęściem:')
Na serio ten rozdział był super, aki pełen emocji i w ogóle brawka dobra robota
No i żeby Lestrange nie poczuła się niedoceniona - kochana, wy we dwie tak szastacie moimi uczuciami, że ja aż tak bardzo nawet Titanica nie przeżywałam! Na serio, good job, i ELa i Lestrange:))
Lecę baj baj weny życzę:))
~Kate