*OCZAMI TRIS*
Kiedy się obudziłam kark strasznie mnie bolał. Tak samo zresztą
cały kręgosłup. Coś ciepłego i ciężkiego leżało na moim brzuchu.
Jęknęłam próbując się obrócić. Otworzyłam niechętnie oczy i spojrzałam w
dół na swój brzuch. Na mojej... Nie! Czekaj, nie mojej. Na bluzie
SYRIUSZA leżała jego dłoń. Zamknęłam znowu oczy i przypomniałam sobie
wczorajszy wieczór. Na wspomnienie uśmiechnęłam się lekko. Otworzyłam
oczy i położyłam dłoń na ręce chłopaka. Moja rączka wydawała się w
porównaniu z jego łapą malutka, jak u małej dziewczynki.
- Dzień
dobry, księżniczko - szepnął. Przekręciłam głowę w lewo i spojrzałam do
góry na jego twarz. Uśmiechał się szeroko, a ja przewróciłam oczami.
- Dobry - mruknęłam. - Wygodny jesteś.
- Mogę być twoją osobistą poduszką - powiedział.
-
Zapamiętam to - powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko. Usiadłam i
rozciągnęłam się, bo przez noc strasznie zdrętwiałam. Spojrzałam w okno.
Było zasłonięte, więc wstałam i podeszłam do niego. Odsłoniłam zasłonę
jednym, szybkim ruchem. Za oknem było biało. Ucieszyłam się jak małe
dziecko.
- SYRIUSZ! - krzyknęłam. - Śnieg!!!! - Uśmiechnął się,
podszedł do mnie i objął od tyłu kładąc głowę na moim ramieniu.
Podeszłam szybko do szafy i wyciągnęłam z niej płaszcz i kozaki.
Założyłam szybko ubranie i wzięłam szalik i rękawiczki.
- Ubieraj się - powiedziałam. - Idziemy na wojnę.
- Tris, nie możemy wychodzić na błonia, przecież wiesz - powiedział pesymistycznie.
-
Oj, Syriusz - westchnęłam. - Wierz mi, lub nie, ale wyjdziemy na błonia
choćby nie wiem co. A teraz ubierz się chyba, że chcesz iść tak. - Miał
na sobie tylko dżinsy i koszulkę. Pokręcił głową z uśmiechem i ubrał
się. Okazało się, że jest dopiero dziewiąta rano. Zbiegliśmy szybko do
wyjścia i kiedy zobaczyłam aurora stojącego przy wyjściu z zamku
prowadzącego na błonia zwolniłam i złapałam Syriusza za rękę. Spojrzał
na mnie nieufnie.
- Zaufaj mi - szepnęłam i pociągnęłam go w stronę
wyjścia. Chciałam przejść bez zatrzymywania się, ale wiedziałam, że
mężczyzna nas zatrzyma.
- A wy gdzie? - warknął kiedy
przechodziliśmy obok niego. Spojrzałam na niego, a jego twarz stała się
trochę łagodniejsza. Tak jak myślałam. Dumbledore prawdopodobnie pokazał
im moje zdjęcia i powiedział, że to mnie zaatakowano.
- Na bitwę na śnieżki - odparłam beztrosko.
- Uczniowie nie mogą wychodzić na błonia bez opieki - powiedział sztywno.
-
Ale będzie nas pan cały czas widział. Obiecuję. Nie odejdziemy zbyt
daleko. Chciałam jeszcze w tym roku skorzystać z życia trochę. Jakieś
dwa tygodnie temu byłam martwa - westchnęłam. - Ale skoro nie możemy... -
Strażnik wyraźnie zmiękł na widok mojej łzy. Jestem świetną aktorką.
Już chciałam odejść razem z Syriuszem kiedy powiedział:
- Piętnaście
minut. Macie być na widoku. - Wyraźnie nie był z siebie dumny i pewnie
będzie miał kłopoty jeżeli ktoś nas zobaczy.
- Dziękuję panu bardzo -
powiedziałam z wdzięcznością i ścisnęłam rękę Syriusza mocniej.
wbiegłam na śnieg z radosnym śmiechem. Schyliłam się i ulepiłam śnieżkę.
Obróciłam się do Syriusza, który już celował we mnie śnieżką. Rzuciłam
pierwsza.
Kwadrans minął strasznie szybko. Próbowałam ubłagać
jeszcze chwilę, ale auror był nieugięty, więc wreszcie zrezygnowałam.
Wróciliśmy do wciąć pustego Pokoju Wspólnego. Weszliśmy do dormitorium
rozmawiając i zostawiliśmy przemoczone płaszcze, szaliki i rękawiczki na
podłodze po czym postanowiliśmy pójść na śniadanie. Wielka Sala była
prawie pusta. Tylko przy stole nauczycieli siedział już Dumbledore.
Uśmiechnął się do nas, a my kiwnęliśmy głowami i usiedliśmy przy stole
Gryfonów. Szczerze, jestem zdziwiona, że nikogo jeszcze nie ma. Jedliśmy
wygłupiając się i śmiejąc po kilkunastu minutach dołączył do nas Remus.
Uśmiechnął się blado i zaczął jeść. Zawsze smętnieje kiedy widzi mnie z
Syriuszem i zaczynam podejrzewać, że coś do mnie czuje. Ale nie. To
absurdalne. Niby dlaczego? Przecież jesteśmy kompletnymi
przeciwieństwami. Chociaż może? Nie! O czym ja myślę? Przecież to
śmieszne. Remus i ja. Koń by się uśmiał. Zdałam sobie sprawę, że cały
czas przyglądałam mu się i natychmiast odwróciłam wzrok. Spojrzałam na
talerz z jajecznicą. Patrzyłam tak w niego i jadłam. Chłopaki rozmawiali
o czymś, a ja zatopiłam się w myślach o jutrzejszym dniu.
*CZTERY GODZINY PÓŹNIEJ*
Od jakiś trzech godzin siedzę w PW i uczę się eliksirów na
jutro. Bo jutro poniedziałek i moje cudowne wolne się kończy. Usłyszałam
pstryknięcie aparatu i podniosłam głowę, która spoczywała od kilku
minut na pergaminie.
- Czy ty właśnie zrobiłeś mi zdjęcie? - warknęłam do Syriusza, który siedział na przeciwko mnie uśmiechając się.
-
Jak najbardziej - powiedział wesoło. Spiorunowałam go wzrokiem i nic
nie mówiąc zaczęłam czytać o jakimś tam eliksirze. Chłopak wstał
gwałtownie i poszedł w stronę schodów prowadzących do dormitoriów
chłopaków. Po chwili zszedł trzymając w ręku pelerynę niewidkę. Podszedł
do wieszaka i zdjął z niego swój i mój płaszcz.
- Chodź -
powiedziałam wciskając mi okrycie. Chciałam coś powiedzieć, ale złapał
mnie za rękę i pociągnął za sobą. Kiedy schodziliśmy po schodach
zarzucił na nas niewidkę i rzucił jakieś zaklęcie, chyba żebyśmy nie
zostawiali śladów na śniegu.
- Syriusz, gdzie idziemy? - spytałam idąc obok niego. Objął mnie ramieniem, a ja objęłam go w pasie.
- Niespodzianka - szepnął. Spojrzałam na niego oczkami małej dziewczynki.
- Wiesz, że nie przepadam za niespodziankami - powiedziałam.
-
Wiem, ale ta ci się spodoba. Obiecuję - powiedział pewny siebie.
Spojrzałam na niego z powątpiewaniem, ale nie odezwałam się ani słowem
dopóki nie wyszliśmy na zewnątrz i nie weszliśmy na drogę prowadzącą do
Hogsmead.
- Syriusz gdzie idziemy? - spytałam. Uśmiechnął się tajemniczo i pocałował mnie w czoło.
- A gdzie prowadzi ta droga? - spytał lekko. Zatrzymałam się.
- Syriusz, nie powinniśmy - powiedziałam. - Jeżeli ktoś nas zobaczy to po nas. To niebezpieczne i nieodpowiedzialne.
- Tris, nikt nas nie zobaczy, a Rosmerta nas nie wyda - powiedział łapiąc mnie za ręce.
-
Czekaj, co?! Rosmerta? Chyba nie chcesz iść do Trzech Mioteł ? -
spytałam z niedowierzaniem. Czy on zgłupiał do reszty?! Do Trzech
Mioteł!
- Chcę - powiedział jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie.
- Zgłupiałeś do reszty?! - warknęłam. - Nie idziemy do Trzech Mioteł!
- Ale dlaczego? - jęknął Syriusz.
- Bo to głupie, niebezpieczne, nieodpowiedzialne... - zaczęłam, ale mi przerwał.
- Od kiedy to ty jesteś odpowiedzialna? - spytał kpiąco. Spojrzałam na niego wściekle.
-
Odkąd prawie nie straciłam życia przez Śmierciożerców, zapomniałeś? -
warknęłam i nie zwracając uwagi, że ktoś mnie zobaczy ruszyłam w stronę
szkoły wściekła. Syriusz pobiegł za mną i zakrył mnie peleryną. Szliśmy w
milczeniu. Kiedy byliśmy już na dziecińcu zrzuciłam z siebie pelerynę i
ruszyłam zachmurzona do zamku.
- Tris! Tris, zaczekaj! - zawołał do
mnie. Zignorowałam go i przyśpieszyłam. Po chwili zacisnął rękę na moim
nadgarstku i obrócił mnie do siebie. Spróbowałam wyszarpnąć rękę z jego
uścisku, ale trzymał za mocno. Spojrzałam mu w oczy. Był
zdeterminowany.
- Puść moją rękę - warknęłam. Zacisnął dłoń jeszcze mocniej.
- Nie - powiedział spokojnie. - Tris posłuchaj...
-
Nie, to ty posłuchaj - powiedziałam ostro. Zaczął wiać wiatr. Nie
tłumiłam złości, ale po kilku sekundach myślenia o tym, żeby nie wiało
rzeczywiście przestało. - Jestem odpowiedzialna, bo nie chcę umrzeć, a
przy okazji wciągnąć w to bagno ciebie. Nie uśmiechało mi się, żeby
Dumbledore ci powiedział kim jestem, ale nie miałam nic do gadania.
Jestem w tym sama i sama muszę sobie radzić, dlatego nie wyjdziemy do
Hogsmead dopóki nauczyciele nam na to nie pozwolą. Będziemy się stosować
do zasad, nie będziemy podpadać nauczycielom. Będziemy ostrożni. A
skoro ty już wiesz co jest ze mną nie tak to musisz wydorośleć. Czy ci
się to podoba czy nie. Przykro mi, ale musisz sobie uświadomić, że
nadchodzi wojna. Wszyscy muszą, a ty i James w szczególności. - Przez
chwilę patrzyliśmy na siebie w milczeniu. Syriusz puścił mój nadgarstek,
a ja odwróciłam się i nic nie mówiąc ruszyłam w stronę wieży
Gryffindoru.
Kiedy weszłam do dormitorium w oczy rzuciła mi się
róża, która stała na parapecie. Pąk zaczął rozkwitać. Dotknęłam
ostrożnie łodygi, na której były już malutkie kolce. Westchnęłam. Nie
potrzebnie tak naskoczyłam na Syriusza. Położyłam się na łóżku i
zamknęłam oczy na chwilę. Ta, jasne, na chwilę. Zapamiętać: nie zamykaj
oczu "na chwilę", bo zaśniesz. Tak jak zawsze, tak i tym razem. Nawet
nie wiem kiedy zasnęłam. Tak po prostu leżałam i zasnęłam. Świetnie.
Cała niedziela poszła...
************************************************************************8
Zły.
Bardzo zły. Bardzo zły rozdział. Nie podoba mi się w ogóle, ale mam
nadzieję, że Wam chociaż w małym stopniu przypadnie do gustu. Może
chociaż Wam. Jak Wam mijają wakacje? Bo mi całkiem nieźle. Nie wiem
kiedy ten miesiąc minął. Może ja za dużo spałam? Proszę o komentarze.
Ela^^
P.S. Rozdział nie sprawdzony.
Heloł ELKA!
OdpowiedzUsuńJestem Pierwsza, oł je!
I na wstępie, proszę bardzo, sama się o to prosiłaś:
ELKA TY GUPIKU! SAMA JESTEŚ ZŁA! OBRAŻASZ TEN CUDNY ROZDZIAŁ, ZŁA CZAROWNICO!
To może sobie poględzimy troszkę :D
Jak mi mijają wakacje?
Hmm...jak dla mnie ZAJEBIASZCZO :D
W lipcu byłam u babci i na przemian siedziałam na kompie i czytałam. Potem wyjechałam w góry. Cudnie było. A teraz znowu przyjechałam do babci i czytam, siedzę na kompie, czytam, siedzę na kompie. Wczoraj byłam w bibliotece :D ALE MOJE PROBLEMY, ZWANE RODZICAMI NIE POZWOLIŁY MI WZIĄĆ GITARY DO BABCI, BO NIBY NIE BYŁO MIEJSCA I NA PEWNO ZNOWU MI Z PALCÓW WYJDZIE NAWYK I ZNOWU MNIE BĘDZIE BOLAŁO JAK BĘDE GRAŁA I ONI SĄ ŹLI! Dla Ciebie, pewnie same nudy xD Ale ty wiesz, że do szczęścia potrzeba mi niewiele. I NIE JESTEM DOMATOREM. ANI ŻADNYM CHOLERNYM INTROWERTYKIEM!
Tylko nie lubię wychodzić z domu, kiedy jestem w Państwie Mocherowych Beretów. A niektórych ludzi po prostu nie lubię i dlatego nie spędzam z nimi czasu. Tyle w temacie.
A poza tym dzisiaj przyjeżdża do babci ten mój zajebisty kuzyn (ten od historii z pająkiem). To jest moja bratnia dusza. Uwielbiam tego człeka! XD A co do tego, że już sierpień to...mi nie zleciało. Przeszło normalnie i może nawet trochę się dłużyło? I BARDZO DOBRZE :D Nawet nie czuję jakiejś strasznej niechęci do szkoły. Chyba mi odbija. Może tak przejdę do rozdziału xD:
Awwwww! Ten poranek taki słodziachny! <3 <3 <3 I tak Tris, słońce. Kiedy przychodzi grudzień, to logiczne jest, że przyjdzie śnieżek! Jupi! Czujesz ten sarkazm? I tak! Dobrze słyszysz. Nie lubię śniegu. Lubię sobie w zimie wyjść na spacer, ale sporadycznie. Nie ciągnie mnie do białego puchu. Nie. Nie wiem, dlaczego. To nie tak, że nie lubię zimna. Bo jesień kocham. I to taką już późniejszą. Kiedy jest zimno, ale nie ma śniegu, to dla mnie jest idealnie :D
Tris ty zła dziewczynko! JAK MOGŁAS WYKORZYSTAĆ MIĘKKIE SERCE TEGO AURORA, CO!? XDDDD Nie, no wybaczam Ci :'')
Biedny Remus :''( Tris ty zła! Wcale by się koń nie uśmiał! Nie! Bo to przecież jest Remus! I nawet pasujecie do siebie trochę! Ale tylko trochę! Bo Remus jest mój! I ogłaszam, że obrażam się na Tris! Tak. OBRAZA.
Zdjątko <3 WIEM, ŻE JEST BO WIDZIAŁAM :D
O kurczaki! Tris! A się postawilą Syriuszowi, dziewczyna!
ELKA! TO TWOJA WINA! TO TY ICH SKŁÓCIŁAŚ! BO T BYŁ TWÓJ POMYSŁ! BO TY JESTEŚ AUTORKĄ! Kurde, ja to mam zapłon :')
Kurcze, ale mu walnęła monolog. Normalnie jak moja mama! I czyżby to byłą kłótnia! Błagam, niech JUŻ się pogodzą!
Ostatni akapit wygrał wszystko :'') Czyli nie tylko ja tak ma, że czasami mogę przespać pół dnia? Dobrze wiedzieć :D
Czy tylko ja mam wrażenie, że w tym komie, jest więcej o mnie, niż o rozdziale?
WYBACZ ELLIE, ELINKO, BOBIE BUDOWNICZY, ELKO-CHOCHELKO, ELUNIĄTKO.
Papa
L.
Jezus Maryja dziecinko moja najdroższa kruszynko, co Ci się stało? Wpadłaś do jeziora? Spadłaś z drzewa albo jakiś gryfon (pewnie slizgon... ) przywalił Ci tłuczkiem w tą niemądrą główkę? JAKIM PRAWEM UWAŻASZ ŻE TEN ROZDZIAŁ JEST ZŁY?!
OdpowiedzUsuńJest taki przesłodki<3 i kochany<33
O CHRYSTE REMUS PLS PLS PLS NIECH ON SIE ODKOCHA ALBO ZNAJDZIE SOBIE JAKĄS INNA KOBITKE, ALE NIECH NIE MIESZA PLS PLS BO BEDZIE MI ŻUCZKA ŻAL:(((
Przerpaszam, że tak krótko:(
Ale na koniec żeby nie było-
życzę weny i miłej reszty wakacji<33
~Kate